Rozochocona okolicami Bartnego, na dziś planuję zdecydowanie dłuższe przejście szlakami Beskidu Niskiego, mając nadzieję na pełniejsze poznanie regionu. Punktem kulminacyjnym wycieczki ma być zdobycie najwyższego szczytu - Lackowej, oczywiście szlakiem prowadzącym przez słynną ścianę płaczu. Tak więc, drugi dzień w Beskidzie Niskim zapowiada się ciekawie!
Droga do Ropek
Wyruszamy rankiem z Wysowej-Zdroju niebieskim szlakiem do pobliskich Ropek. Pierwsze 3,5 km szlak prowadzi drogą asfaltową, na szczęście o znikomym ruchu, aż do tabliczki Ropki, na Przełęczy Hutniańskiej.
Wraz z tabliczką zmienia się wszystko. Droga asfaltowa przechodzi w szutrową, a my wychodzimy na niezwykle malowniczą przełęcz górską położoną na wysokości 645 m n.p.m., między masywami: Ostrego Wierchu i Bzianego. Nie sposób nie zatrzymać się tu choćby na chwilę.
Idziemy w promieniach wrześniowego słońca dawnymi łemkowskimi łąkami i pastwiskami, które dziś powoli już zarastają,
mijając po drodze charakterystyczne dla tego regionu zabudowania i szukając ochłody w prawie pustym korycie Ropskiej Wody.
Tuż przed samym "centrum" Ropek uwagę naszą przykuwa stary cmentarz łemkowski, koło którego nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie.
Gdy jedno z nas zostaje z Hugo, drugie wchodzi na teren cmentarza, by potem się zamienić. Jest tu kilka grobów rodzin, które kiedyś zamieszkiwały ten teren, jednak dwa szczególnie zwracają naszą uwagę. Pierwszy to grób-pomnik poświęcony zamordowanym i wysiedlonym w latach 1941-1947 rodzinom Cyganów, Żydów i Łemków, drugi - grób prof. Andrzeja Jaczewskiego, zmarłego w 2020 r. Profesora nauk medycznych i pedagogicznych, seksuologa, członka Szarych Szeregów, harcmistrza, autora wielokrotnie wznawianych książek dla młodzieży: O chłopcach dla chłopców i O dziewczętach dla dziewcząt.
W refleksyjnych nastrojach docieramy do miejsca, które pełni rolę centrum wsi, jak i węzła szlaków turystycznych.
Sady, lasy i miejsca turystyczne
Kolejne 5 km naszej wędrówki prowadzi Głównym Szlakiem Beskidzkim, co stanowi zaledwie 1% jego długości. Szlak ten, jako szlak długodystansowy, oznaczony jest kolorem czerwonym. Pierwsze metry prowadzą ubitą dróżką, przy której spotkać można przydrożne kapliczki.
Jednak to, co urzeka nas najbardziej to stary, częściowo już zdziczały sad, który niczym lipa z fraszki Jana Kochanowskiego zaprasza nas byśmy usiedli choć na chwilę i skryli się w jego cieniu. Nie trzeba nas prosić dwa razy!
Gdyby nie perspektywa czekających nas 20 km, moglibyśmy tu siedzieć bez końca. Ruszamy, wykorzystując jeszcze bele siana jako tor przeszkód dla Huga, by po kilku krokach dojść do skrzyżowania, a właściwie rozejścia szlaków: żółtego, który prowadzi na Ostry Wierch i czerwonego, za którym podążamy.
Na końcu łąki, wzdłuż której idziemy szlak pod kątem prostym skręca w prawo, ale równocześnie pojawia się tabliczka kierująca nas na wprost.
Wychodzimy na drogę prowadzącą przez las, by po niespełna kilometrze dojść do miejsca, do którego doszlibyśmy, gdybyśmy pozostali na czerwonym szlaku.
Kawałek dalej trafiamy na w pełni zorganizowaną miejscówkę, mniej więcej na wysokości szczytu Czerteż. Poza wyznaczonym miejscem na ognisko, przygotowanym drewnem i suszem do jego rozpalenia jest tu coś, co widzę po raz pierwszy - szwedzkie ognisko. Tak się składa, że mamy ze sobą "rekwizyt", dzięki któremu możemy w pełni zademonstrować (bez rozpalania) zasadę działania takiego paleniska, które może służyć jako źródło ciepła, światła i kuchenkę.
Droga teraz prowadzi w dół, mijając miejsca składowania przez drwali drewna, obok których nie możemy tak po prostu przejść. I tym razem zachowanie Huga przywołuje moje wspomnienia z dzieciństwa, gdy też nie mogłam spokojnie ominąć żadnego murku czy dziury nie wchodząc na niego lub nie zaglądając do środka, ku rozpaczy mojej Babci, dla której takie zachowanie małej dziewczynki urągało dobremu wychowaniu. I te wiecznie podrapane kolana...
Dzieląc się z Mężem wspomnieniami dochodzimy do schronu turystycznego Lipka. To pierwszy tego typu schron turystyczny na Głównym Szlaku Beskidzkim, wybudowany właśnie z myślą o osobach przemierzających ten szlak, przez Nadleśnictwo Łosie.
Na zewnątrz przygotowano miejsce na ognisko, drewno, a kilkadziesiąt metrów dalej płynie potok Lipka, w którym można się odświeżyć podczas wędrówki. Wewnątrz są dwie szerokie prycze, półeczki z książkami, przyprawy, suche produkty i najważniejsze - piec opalany drewnem, na którym można ugotować posiłek lub zagrzać wodę na herbatę w cudownym czajniczku lub po prostu się ogrzać.
Kilometr dalej kończymy przygodę z Głównym Szlakiem Beskidzkim, skręcamy na południe i drogą asfaltową zmierzamy w stronę Izb mijając po drodze dawną murowaną cerkiew greckokatolicką pw. św. Łukasza Ewangelisty. W Izbach, w latach 1769-1772 obozowali konfederaci barscy pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego.
Łemkowskie smaki
Przy żółtym szlaku w Izbach, u podnóża najwyższego, granicznego szczytu Beskidu Niskiego - Lackowej, znajduje się stadnina Końska Dolina, która oferuje noclegi i posiłki, w tym dania kuchni łemkowskiej. Ponieważ wiemy, że jest to jedyne, poza Wysową, miejsce na trasie dzisiejszej wędrówki, gdzie możemy zjeść coś ciepłego, siadamy. Hugo, podobnie jak i my jest mile widzianym gościem.
Na przystawkę zamawiamy: haluszki - smażone kluseczki z gotowanych ziemniaków z sosem borowikowym i proziaki podawane z masłem czosnkowym i kubeczkiem kefiru.
Jako dania główne próbujemy: placki łemkowskie, a jakże z sosem z borowików i gołąbki łemkowskie z farszem z białego sera, kaszy gryczanej, grzybów i ziemniaków z sosem kurkowym. Porcje, choć nie za wielkie, są bardzo syte i przepyszne. Niebo w gębie!
Za nami połowa dzisiejszej wędrówki, posileni, również Hugo swoją przydziałową porcją, z nowymi siłami ruszamy w dalszą drogą, ciekawi czy faktycznie będziemy płakać...?
Lackowa i ściana płaczu
No cóż, na razie jest sielsko-anielsko. Koniki, widoczki i Lackowa w oddali.
Tuż przed Przełęczą Beskid, na którą zmierzamy znajduje się miejsce upamiętniające obóz konfederatów barskich nad Izbami.
Na przełęczy szlak żółty, którym idziemy z Izb łączy się ze szlakiem czerwonym i obydwa prowadzą na szczyt Lackowej. Co ciekawe, żółty szlak został udostępniony i otwarty w sierpniu tego roku i stanowi alternatywę dla szlaku czerwonego, który prowadzi na szczyt tzw. ścianą płaczu. Oczywiście wybieramy wariant czerwony.
Ściana płaczu na zachodnim stoku Lackowej to najbardziej stromy odcinek w Beskidzie Niskim i jeden z najstromszych w polskich górach, nie licząc Tatr. Na stosunkowo krótkim odcinku, ok. 600 m trzeba pokonać ok. 220 m przewyższenia, niejednokrotnie jak w naszym przypadku pomagając sobie rękoma. Średnie nachylenie stoku wynosi ok. 30%, a maksymalne nawet 65%!
W pewnym momencie, w trosce o bezpieczeństwo swoje i psa, puszczam smycz i każde z nas idzie osobno, swoim tempem. Nie ukrywam, że tempo Huga jest zdecydowanie szybsze i z zazdrością patrzę, jak niczym kozica wspina się w górę, z czego pewnością nie można powiedzieć o nas.
Jeżeli ktoś z czytelników będzie planował zdobycie Lackowej od strony Izb uważam, że warto zmierzyć się ze ścianą płaczu, natomiast zejście ze szczytu zdecydowanie polecam szlakiem żółtym. Choć go nie znam, myślę, że właśnie ze względów bezpieczeństwa został utworzony. Schodzenie bowiem po gliniastym podłożu pokrytym rumoszem skalnym może być naprawdę niebezpieczne, zwłaszcza po deszczu.
Zdyszani, ale szczęśliwi wychodzimy na prostą, która prowadzi na szczyt Lackowej (997 m n.p.m.), zaliczany do Korony Gór Polski. Sam szczyt jest w całości zalesiony i pozbawiony widoków, toteż nie zostajemy tu długo.
Ostry Wierch i Cegiełka (Cigelka)
Wyszliśmy, więc trzeba zejść. Kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem granicznym, a najbardziej wymagającym odcinkiem jest zejście na Przełęcz Pułaskiego.
Przełęcz Pułaskiego znajduje się pomiędzy szczytami Lackowej i Ostrego Wierchu, na wysokości 763 m n.p.m. Można tu przysiąść na ławeczce i zapoznać się z życiorysem bohatera dwóch narodów - Kazimierza Pułaskiego.
Idziemy pięknym bukowym lasem, który pozwala zapomnieć o tym, że to znów podejście, tym razem pod Ostry Wierch.
Idąc żółtym szlakiem wchodzi się na szczyt Ostrego Wierchu i przez Białą Skałę schodzi do Ropek. My podążamy nadal szklakiem koloru czerwonego w stronę TPG Cigielka. Trzykilometrowy odcinek, którym schodzimy prowadzi lasem i nie jest wymagający.
Tuż przed jego końcem wychodzimy na skąpaną w popołudniowym słońcu polanę, z której roztacza się widok na masyw Lackowej, Priehyby i Sivej Skaly.
Zielony szlak do Wysowej
Turystyczne Przejście Graniczne Cigelka (TPG Cigelka), na którym jesteśmy to również skrzyżowanie szlaków: granicznego czerwonego i zielonego, którym zamierzamy schodzić do Wysowej. Znajduje się tu także tablica informacyjna przybliżająca historię konfederatów barskich.
Ostatni odcinek to dystans niespełna 2,5 km, gdzie szlak najpierw prowadzi leśną drogą, a następnie wśród łąk i pastwisk.
Idziemy ulicami Wysowej, mijając zabytkową, trójdzielną cerkiew łemkowską z 1779 roku pw. św. Michała Archanioła,
centrum miejscowości, m.in. z regionalną karczmą łemkowską i Kościół Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej wybudowany w latach 1935-1938.
Wrażenia z wędrówki
Tak, dzisiejsza wędrówka pozwoliła nam nie tylko zobaczyć i lepiej poznać Beskid Niski, ale też go posmakować. Kuchnia łemkowska bazująca głównie na składnikach roślinnych, które można samemu uprawiać, przetworzyć i zebrać, zachwyca prostotą i smakiem.
Sama wędrówka pokazała różne oblicza regionu. Przez rozległe łąki i pastwiska, stare sady i cmentarze, po jedno z najbardziej wymagających i stromych podejść w polskich górach, nie licząc tatrzańskich szlaków. Przemierzaliśmy kilometry we własnym towarzystwie, a nielicznych turystów spotkaliśmy jedynie u podnóża Lackowej.
Wejście na Lackową słynną ścianą płaczu z psem wymaga odpowiedniego przygotowania. Hugo zdobył z nami już wiele beskidzkich szczytów, w tym także bardziej wymagających, jak Babia Góra czy Pilsko, więc dzisiejsze podejście nie zrobiło na nim większego wrażenia - w przeciwieństwie do nas. Natomiast jesteśmy pewni, że dla naszego Lucky'ego wejście tędy byłoby wyzwaniem. Na szczęście jest alternatywny, żółty szlak.
Opiekunowie mniejszych lub starszych psiaków mogą tę trasę skrócić wybierając żółty szlak z Ropek na Ostry Wierch. Dzięki temu można zrobić dwie wycieczki: Wysowa - Ropki - Ostry Wierch - TPG Cigielka - Wysowa oraz Ropki - Izby - Lackowa - Ostry Wierch - Ropki lub tylko wyjść i wrócić żółtym szlakiem z Izb na Lackową.
Zobacz też

Spacer na Rotundę
Spacer z Regietowa na Rotundę jest krótki, ale z jej historią zostaje się dłużej. Cmentarz projektu Dušana Jurkoviča skłania do zadumy, którą najlepiej oswoić nad kubkiem herbaty w bazie namiotowej.
Beskid Niski3,6 kmŁatwaCzytaj
Łemkowskie smaki i krajobrazy
W Beskidzie Niskim historię poznaje się podczas wędrówki. Towarzyszy w starych sadach, przy cerkwiach i w pustych dolinach, by po zejściu ze szlaku przypomnieć o sobie także w regionalnej kuchni.
Beskid Niski17,3 kmŚrednia

