Bartne z psem – łemkowskie cerkwie i kamieniołom | Psyjazne
Bartne - pamięć zapisana w kamieniu i drewnie
Bartne potrafi przenieść w czasie. Łemkowskie cerkwie i chyże, stary kamieniołom pod Maguryczem i puste łąki opowiadają o świecie, który zniknął, ale wciąż jest obecny w krajobrazie.
Są takie miejsca, które nie tylko potrafią zachwycić widokami, ale także sprawić, że można się poczuć jakby odbyło się podróż w czasie. Bezpowrotnym. Dla mnie takim miejscem okazał się Beskid Niski. Ze swoimi cerkwiami, cmentarzami, opuszczonymi domami i zdziczałymi sadami. Z historią zapisaną w krajobrazie. Zapraszam na jedną z kilku wędrówek, jakie udało nam się odbyć w pierwszych dniach września.
Urlop w Beskidzie Niskim
Wstyd się przyznać, ale poza jednodniowym wypadem do Wysowej-Zdroju kilkanaście lat temu, nigdy nie byliśmy w Beskidzie Niskim, a tym bardziej nie przemierzaliśmy jego szlaków. Najwyższa pora to nadrobić, dlatego planujemy kilkudniowy urlop w tym regionie, z bazą właśnie w Wysowej. Niczym dziecko odliczam dni do wyjazdu, jeżdżąc palcem po mapie i planując wycieczki. Choć jest to teren rozległy, ciągnący się od Beskidu Sądeckiego po Bieszczady, my skupimy się na jego zachodniej części, którą naturalnie wyznacza Magurski Park Narodowy.
W końcu się doczekałam, i gdy dzieci i młodzież rusza na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, my ruszamy do Wysowej-Zdroju. Ale zanim dotrzemy na miejsce, czas na pierwszą wycieczkę.
Bartne - zabytkowa łańcuchówka
Przed południem przyjeżdżamy do Bartnego - wsi położonej w powiecie gorlickim, tuż przy zachodniej granicy Magurskiego Parku Narodowego. Wieś założona została na początku XVII w. przez pobliskich kamieniarzy i jest typowym przykładem wsi łańcuchowej, tzn. takiej, gdzie zagrody ułożone są z jednej lub dwóch stron drogi, która przebiega dnem doliny, tu - potoku Bartnianka. Każda zagroda budowana była na łanie wykarczowanego prostopadle do drogi pola, które następnie przechodziło w las należący do tego samego gospodarza.
Samochód zostawiamy na niewielkim parkingu w pobliżu cerkwi greckokatolickiej pod wezwaniem św. Kosmy i św. Damiana, która pełni obecnie funkcję muzeum. Cerkiew jest zamknięta, ale wystarczy podejść do jednego z domów, którego właściciel udostępnia klucze, by wejść do środka.
Ponieważ jesteśmy z Hugo nie korzystamy z tej możliwości, oglądając jedynie obiekt z zewnątrz. Z tyłu postawiony jest XIX-wieczny spichlerz kamienny, w którym obecnie znajduje się ekspozycja poświęcona tradycjom i historii kamieniarstwa łemkowskiego.
Niespełna 500 m dalej, w centrum Bartnego jest druga cerkiew, także pod wezwaniem św. Kosmy i św. Damiana, ale będąca cerkwią prawosławną i siedzibą miejscowej parafii. Obie cerkwie wpisane są do rejestru zabytków nieruchomych województwa małopolskiego.
Do tegoż rejestru wpisane są również niektóre chyże łemkowskie, czyli budynki, które pod wspólnym dachem łączą część mieszkalną z oborą i stodołą. Nie wiem, czy akurat te, które uwieczniłam na zdjęciach; należałoby sprawdzić numery budynków w rejestrze.
Bartne to również rodzinna wieś Stefana Szkurata, ojca wybitnego kompozytora, śpiewaka i dyrygenta klasycyzmu - Dmitrija Bortnianskiego.
Między Maguryczami
Z Bartnego ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Banicy, mając jedną z pierwszych możliwości "posmakowania" górskiego krajobrazu Beskidu Niskiego.
Przed nami podejście na Magurycz Małą (697 m n.p.m.), choć słowo podejście w Beskidzie Niskim nabiera trochę innego znaczenia. W tym przypadku to pokonanie różnicy wzniesień wynoszące 200 m, na odcinku 2 km. Szlak prowadzi przez las dawną drogą wozacką, tzw. drogą sztruksową, która powstała poprzez układanie całych lub połowizn pni drzew w poprzek drogi. Metoda ta stosowana była w lasach i terenach podmokłych i miała zapobiegać zapadaniu się kół wozów w błocie.
Z każdym kolejnym metrem ścieżka robi się coraz bardziej węższa i coraz bardziej zarośnięta, w tym jeżynami, które z apetytem pałaszujemy, by znów zmienić swoje oblicze.
Wychodzimy z lasu na wielkie i puste łąki, po których Hugo może beztrosko biegać i pomalutku zbliżamy się do wsi Banica.
Tu wchodzimy na szlak niebieski i kierujemy się w kierunku Bartnego. Przez pół kilometra idziemy drogą asfaltową, na której mija nas jedynie ciężarówka z drewnem, aż dochodzimy do parkingu, przy którym jest miejsce na ognisko, stoły i ławy. Siadamy na moment, by uzupełnić płyny i wsłuchać się w ciszę, która towarzyszy nam od przyjazdu.
Stąd kontynuujemy wędrówkę niebieskim szlakiem, który na szczęście znów prowadzi drogą przez las. Idziemy przez ok. 1,7 m do miejsca Pod Maguryczem Dużym.
W miejscu tym odchodzi ścieżka edukacyjna Magurycz Kamieniołom oznaczona zielono-białym kwadracikiem, na którą oczywiście wchodzimy.
Ścieżka prowadzi przez stary bukowy las, w którym po raz pierwszy w życiu spotykamy grzyba, który płacze, a wyglądem przypomina hubę, ale nią nie jest. Sprawdzamy i wiemy, że spotkaliśmy bladoporka płaczącego.
Kamieniołom pod Maguryczem Dużym
Kamieniołom pod Maguryczem Dużym, nazywany także kamieniołomem łemkowskim to dawne miejsce eksploatacji gruboziarnistego i odpornego na wietrzenie piaskowca magurskiego. Przez Łemków nazywany sywyj kamiń (siwy kamień) idealnie nadawał się do rzeźbienia krzyży przydrożnych, nagrobków, a także kół młyńskich i żaren. Wydobycie kamienia zakończyło się wraz z wysiedleniem ludności łemkowskiej w ramach Akcji Wisła w 1947 r.
Wzdłuż dawnego wyrobiska prowadzi wąska ścieżka, natomiast poniżej znajdują się młaki będące ostoją dzików i wilków. Na szczęście nie spotykamy żadnych z nich. Wystarczy nam nasz "prywatny wilk" - Hugo.
Obiad w Schronisku PTTK Bartne
Po zwiedzeniu nieczynnego kamieniołomu wracamy tą samą ścieżką na niebieski szlak, którym podążmy w kierunku Schroniska PTTK w Bartnym, przechodząc m.in. przez Przełęcz pod Mareszką, z której odchodzi czerwony szlak do wsi Wołowiec.
Po kilkunastu minutach marszu wychodzimy na otwartą przestrzeń, z której rozpościera się widok na dolinę Bartnianki i Bartne
i dochodzimy do schroniska, do którego możemy wejść z psem, by złożyć zamówienie. Siadamy na zewnątrz, by rozkoszować się nie tylko ciszą i piękną pogodą, ale także daniami kuchni łemkowskiej.
Powrót z wycieczki
Przed nami ostatni etap dzisiejszej wycieczki - powrót do samochodu. Pierwotnie planowaliśmy wrócić przez Przełęcz Majdan, a następnie zejść żółtym szlakiem. Jednak zmieniamy plany i wracamy przez wioskę mijając po drodze chyże, jeden z przydrożnych krzyży wykonany zapewne z piaskowca spod Magurycza Dużego i stado krów odbywających popołudniową sjestę.
Mijamy prawosławną cerkiew z dzwonnicą,
i cerkiew - muzeum.
Droga do Wysowej-Zdroju
Z Bartnego do Wysowej-Zdroju jest niewiele ponad 30 km, ale po drodze jest miejsce, a właściwie obiekt, którego nie sposób ominąć. Cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu. Kiedyś dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka, dziś kościół filialny parafii w Uściu Gorlickim. Wybudowana w drugiej połowie XVII wieku w całości z drewna, uważana jest za jedną z najpiękniejszych cerkwi łemkowskich. W 2013 r. wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
W końcu docieramy do Wysowej, gdzie my kontemplujemy dzisiejszą wycieczkę, a Hugo kość.
Wrażenia z wycieczki
Wrażenia z wycieczki to za mało powiedziane. To wrażenia z całego miejsca, w którym jesteśmy. A te są cudowne. Pierwszy dzień w Beskidzie Niskim troszkę mi przypomina wędrówki po Beskidzie Makowskim. Tak, jak tam szlaki prowadzą przez przysiółki, tak tu przez wsie, ale z jedną, bardzo istotną różnicą. W Beskidzie Makowskim życie ludzi w zgodzie z przyrodą trwa nadal, w Beskidzie Niskim zostało brutalnie przerwane.
Już po pierwszym dniu jestem pod ogromnym wrażeniem tego regionu i nie mogę doczekać się wycieczki dnia następnego!