Modyń (1029mn.p.m.) Góra Zakochanych.

Modyń. Nie tylko dla zakochanych.

Posted by

·

Wtorkowe przedpołudnie już mam zarezerwowane na spacer z Hugo beskidzkimi szlakami. Tym razem wybór pada na Modyń – Górę Zakochanych, którą do tej pory omijałam. O ile wejście na szczyt Modyni i znajdującą się tam wieżę widokową wynosi 2km trasą, którą wybieram, o tyle zejście wydłużam do 9km, zataczając tak lubiane przeze mnie koło i przy okazji wchodząc na dwa dodatkowe szczyty Beskidu Wyspowego. A które, dowiecie się z opisu!

  1. Czarny szlak na Modyń
  2. Modyń – Góra Zakochanych
  3. Niebieskim szlakiem z Modyni
  4. Pasmo Ostrej
  5. Znów na czarnym szlaku

Czarny szlak na Modyń

Na parking Zalesie-Ostra przyjeżdżam z Hugo parę minut po 8. Choć jest 21 kwietnia ubrana jestem w koszulkę, ciepłą bluzę i kurtkę przeciwdeszczową. Mam też opaskę na głowę i rękawiczki. I bardzo dobrze, bo termometr w samochodzie wskazuje zaledwie 4 stopnie😦

Na niewielkim parkingu, który jest zajęty z wyjątkiem jednego miejsca, które jakby czekało na nas, stoją samochody na miejscowych tablicach. Obok jest przystanek autobusowy, więc być może w tygodniu jest to parking typu P+R.

Poza ławkami dla zakochanych narzeczonych i małżonków oraz dla zakochanych w górach, znajduje się tablica z takim oto zapisem. Czy prawdziwym…?

Z uwagi na temperaturę, ruszamy dziarskim krokiem czarnym szlakiem na Modyń, który przechodzi przy samym parkingu. Przed nami dwukilometrowy odcinek o różnicy wzniesień 270m. Treść napisu będę rozważać maszerując😉

Odwracam się, by spojrzeć na górującą w oddali Mogielicę i zagłębiam się w las, również własnych myśli. Na szczęście tych pozytywnych.

Podobnie jak tydzień temu, gdy szłam z Hugo na Koskową Górę i Parszywkę, tak i teraz w beskidzkim lesie trudno znaleźć wiosnę. Oznajmia ją jedynie towarzyszący nam śpiew ptaków.

A w partii podszczytowej zamiast zieleniącego się runa jest szron.

Szlak, choć prowadzi stromszymi, północnymi zboczami Modyni delikatnie trawersuje tak, by idący nim zakochani mogli bez zadyszki wyznawać sobie uczucia.

Modyń – Góra Zakochanych

Modyń (1029m) jest jednym z ośmiu szczytów Beskidu Wyspowego, których wysokość przekracza 1000m n.p.m.: Mogielica (1170m), Ćwilin (1072m), Jasień (1063m), Kutrzyca (1053m), Luboń Wielki (1022m), Krzystonów (1012m), Śnieżnica (1007m). Niektórzy wliczają jeszcze Wielki Wierch (1016m) i Kiczorę Kamienicką (1003m), choć ja należę do „szkoły”, która uznaje je za gorczańskie szczyty.

Na szczyt Modyni wchodzę z Hugo w niespełna 40 minut. A ten, praktycznie w całości zalesiony, pozbawiony jest jakichkolwiek widoków.

Oferuje je wieża widokowa, którą wybudowano i oddano do użytku w 2021r., na którą wchodzę z Hugo.

Taras widokowy znajduje się na wysokości 20,7m nad ziemią i pozwala spojrzeć na szczyty nie tylko Beskidu Wyspowego, ale również Gorców, Beskidu Sądeckiego, Magury Spiskiej i Tatr. Niekoniecznie dzisiaj.

Prawdę mówiąc zastanawiam się dlaczego akurat szczyt Modyni zakochani sobie wybrali do okazywania uczuć? Przemierzając górskie szlaki, nawet te w okolicy uważam, że jest tyle piękniejszych miejsc, w których można się zakochać – to dla zakochanych w górach oraz tych, w których można wyznać miłość drugiej osobie. I tym sposobem mam kolejny temat do rozważania podczas dzisiejszej wędrówki😉

Niebieskim szlakiem z Modyni

A tę kontynuuję niebieskim szlakiem (5km) schodząc do wsi Młyńczyska i wychodząc na Jeżową Wodę w Paśmie Ostrej. Przez pierwsze 200m szlak niebieski pokrywa się z żółtym, którym przez Małą Modynię można zejść do Łącka i dalej, aż do Szczawnicy.

Drogą przez las idziemy około 1000m, by wyjść Na Knapiarkę, z której roztacza się widok na Przełęcz Cisowy Dział między Małą Modynią a Jasieńczykiem.

Na przełęczy, poza bacówką znajdują się: Miejsce Pamięci Narodowej, Kaplica pw. Św. Jana Pawła II oraz kamienne stacje drogi krzyżowej.

Na przełęczy szlak skręca w lewo i wśród pojedynczych zabudowań schodzi do centrum wsi Młyńczyska. Widać stąd Pasmo Ostrej „zakończone” na wschodzie szczytem Skiełek, na którym również znajduje się wieża widokowa.

Przechodzimy przez główną drogę Młyńczyska, mijamy kilka domów, z których wybiegają trzy psy o gabarytach zbliżonych do Huga, zjeżone i szczekające na nas. I tu zdarza się coś, co zauważyłam już dwu, czy trzykrotnie w ostatnim czasie. Hugo, z lekko uniesionym ogonem, wyprostowanym łbem, niemal przyklejony do mojej nogi po prostu idzie, a ujadające do tej pory psy cichną i stają w miejscu. Nie wiem do końca co Hugo „mówi” taką postawą, ale działa i jak się okazuje nie tylko na własnym terenie.

W końcu mijamy teren zabudowany i wchodzimy na leśną ścieżkę, która pnie się dość ostro w górę. Nic dziwnego, w końcu wchodzimy w Pasmo Ostrej.

Pasmo Ostrej

Pasmo Ostrej znajduje się we wschodniej części Beskidu Wyspowego i ciągnie się od Przełęczy Słopnickiej na zachodzie po Skiełek na południowym wschodzie.

Po przejściu ok. 500m skręcamy w lewo i wchodzimy na szlak zielony, który prowadzi nas na Jeżową Wodę (895m), jeden z wierzchołków Pasma Ostrej.

Po przejściu kolejnych 800m wchodzimy na Ostrą.

Wierzchołek jest całkowicie zalesiony i mało ciekawy, ale schodząc z niego niespełna 100m niżej wychodzimy na pola uprawne położone na południowych stokach, skąd roztacza się panorama widokowa z masywem Modyni na pierwszym planie.

Kieruję wzrok na zachód skąd widać między innymi Mogielicę, zaśnieżoną jeszcze Polanę Michurową na Ćwilinie, czy Łopień. Siedzę tak sobie z Hugo i zdaję sobie sprawę z tego, że wszędzie tam razem tuptaliśmy. Z wyjątkiem szczytu Mogielicy, na którym jest rezerwat. O, i to jest jedno z tych miejsc, gdzie można zakochać się w górach!

Schodzimy na Przełęcz pod Ostrą (Przełęcz Ostra), z której moglibyśmy już, idąc wzdłuż drogi dojść na parking.

Ale zamiast tego idziemy dalej szlakiem zielonym, wychodząc pod Cichoń. Wybór tej drogi pozwala nam spojrzeć na potężny masyw Modyni i panoramę Beskidu Sądeckiego.

Znów na czarnym szlaku

Tuż pod Cichoniem zaczyna się czarny szlak, którym zaczynałam z Hugo dzisiejszą wędrówkę.

Idąc dalej zielonym, przez Przełęcz Słopnicką, można wejść na Mogielicę – najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. My skręcamy w lewo i po niespełna kwadransie dochodzimy na parking, gdzie czeka nasze autko.

Cała trasa wyniosła 11km, a jej pokonanie z wejściem na wieżę i zabawę z Hugo zajęło nam 3,5h, czyli prawie tyle, co podaje mapa

I choć dzisiejsza wycieczka pozbawiona była spektakularnych widoków, cytując przyrodnika Johna Muira „na każdym spacerze w naturze człowiek otrzymuje znacznie więcej niż szuka”. Tak było i dzisiaj🙂