Noworoczny Beskid Makowski

Posted by

·

Po upojnej nocy sylwestrowej, w czasie której szeptaliśmy psiakom do uszka, że jutro „policzymy się” z tymi co tak strzelają, nastał piękny dzień. Tak piękny, że grzechem byłoby nie wykorzystać go na fajny spacer. W obawie by nie utknąć w korkach na Zakopiance, wybraliśmy najbliższe nas Pasmo Lubomira i Łysiny w Beskidzie Makowskim.

Pasmo Lubomira i Łysiny

Parkujemy na Zarabiu w Myślenicach, skąd ruszamy znanym mi i Hugusiowi z porannych spacerów zielonym szlakiem na Górę Chełm, o którym możecie poczytać w moim wcześniejszym wpisie. „Druga część wycieczki” idzie pierwszy raz, toteż przystajemy i dzielimy się naszymi dotychczasowymi spostrzeżeniami, aż dochodzimy do miejsca, z którego roztacza się widok na Uklejnę – szczyt w Paśmie Lubomira i Łysiny, do którego zmierzamy.

Uklejna

Pomimo, iż idziemy w pierwszy dzień nowego roku, śnieg, i do tego sztuczny spotykamy wyłącznie w okolicy górnej stacji narciarskiej. Mimo wszystko, niewielkie zaśnieżone poletko pozwala dzieciakom na kilka zjazdów na plastikowych jabłuszkach. Miejsce, które o tej porze roku powinno tętnić życiem, dziś stoi puste i zamknięte na klucz. Przynajmniej cieszą widoki.

Po obowiązkowej sesji zdjęciowej, do której nie wszyscy chcieli się ustawić podążamy dalej zielonym szlakiem w kierunku Schroniska PTTK na Kudłaczach. Na asfaltowej drodze, którą teraz idziemy mija nas kilku spacerowiczów i amatorów downhill’u zmierzających w stronę specjalnie przygotowanych dla nich tras zjazdowych na Chełmie. To chyba najmniej ciekawy fragment wycieczki, choć na uwagę zasługuje budynek, który jak się okazało jest prywatnym obserwatorium astronomicznym.

Po minięciu ostatnich zabudowań Stróży znów wchodzimy na leśną ścieżkę. Ale zanim pójdziemy dalej, siadamy na chwilkę, by w słonecznym miejscu napić się herbatki. Przed nami roztacza się widok na Beskid Wyspowy z Luboniem Wielkim i zarysowane w oddali tatrzańskie szczyty. Jest to również miejsce, gdzie możemy pieskom na chwilkę odpiąć smycze.

Beskid Wyspowy

Po przejściu zaledwie 200 m dochodzimy do styku szlaków: zielonego i czerwonego, który prowadzi z Myślenic przez Kudłacze, Lubomir, Kasinę Wielką, Mszanę Dolną, aż do schroniska na wspomnianym Luboniu Wielkim. My wybieramy kierunek w stronę Myślenic i dochodzimy do Śliwnika (619 m.n.p.m.). Szczyt jest całkowicie zalesiony i gdyby nie tabliczka z jego nazwą, można by go było po prostu przegapić.

Legendy i fakty

Czerwonym szlakiem podążamy kolejne 2 km, gdzie znajduje się odbicie na szczyt Uklejny (681 m.n.p.m.), z usypanym kamiennym kopcem. Nazwa Uklejna związana jest osobą legendarnego bartnika Ukleja, który po tragicznej śmierci żony przeniósł się w to miejsce i od czasu do czasu zbójował w okolicy.

Po zapoznaniu się z legendą wracamy na szlak, którym schodzimy na Zarabie. Jednak zanim tam dojdziemy po drodze przechodzimy obok…skoczni narciarskiej. Ten historyczny dziś obiekt wybudowany został w XX-leciu międzywojennym przez Jana Hołuja, a następnie rozbudowany w latach 1950-tych według projektu Stanisława Marusarza – olimpijczyka, utytułowanego skoczka narciarskiego i wielokrotnego mistrza w innych konkurencjach narciarskich. Dziś mieliśmy okazję stanąć na górnej belce;)

Ale to jeszcze nie koniec spotkań z historią. Praktycznie już na Zarabiu znajduje się rezerwat przyrody „Zamczysko nad Rabą” z ruinami zamku obronnego wzniesionego w XIII wieku za panowania Bolesława Wstydliwego. Budowla strzegła ówczesnej drogi handlowej z Polski na Węgry. W otoczeniu ruin znajdują się dwa chronione siedliska przyrodnicze.

rezerwat przyrody Zamczysko nad Rabą

Tak oto zatoczyliśmy 12,5 km pętlę, poznając nowe miejsca i ciekawostki, które mamy tak blisko. I właśnie w takich momentach zastanawia mnie, jak to jest możliwe, że nasz pierworodny w wieku 3 lat zdobył Pico del Teide (co prawda kolejką), a nigdy nie stanął na Chełmie, na który też przecież można wyjechać;)