male-pieniny-z-psem

Małe Pieniny z psem. Zdążyć przed redykiem.

Posted by

·

Ostatni poniedziałek kwietnia. Przed nami piękny słoneczny dzień, który aż się prosi o górską wycieczkę. Najlepiej taką, która pozwoli rozkoszować się słońcem i widokami. Przychodzi mi do głowy kilka pomysłów, ale szczególnie jeden skupia moją uwagę: Małe Pieniny. Miejsce nie tylko przyjazne czworonogom, ale jeszcze puste o tej porze roku. Za kilka dni będzie tętniło pasterskim życiem…

  1. Spod Homoli pod Durbaszkę
  2. Schronisko pod Durbaszką – wzorcowa bacówka
  3. Niebieski szlak z Durbaszki
  4. Wysoki Wierch – panorama
  5. Żółty szlak do Szlachtowej
  6. Podsumowanie wycieczki

Spod Homoli pod Durbaszkę

O 9 rano przyjeżdżam z Hugo na parking znajdujący się przy wejściu do Wąwozu Homole. Parking jest płatny 5 zł za każdą rozpoczętą godzinę lub 30 zł za cały dzień. Tuż przed wjazdem na parking znajduje się droga, która prowadzi do schroniska pod Durbaszką, a właściwie Górskiego Ośrodka Szkolno-Wypoczynkowego MDK DH Kraków.

Nie zwlekając, ruszam ciekawa dzisiejszej wycieczki tym bardziej, że idę tędy po raz pierwszy. Patrzę na mojego wiernego towarzysza, który równie podekscytowany nowym miejscem macha radośnie ogonem.

Po przejściu kilkudziesięciu metrów wśród drzew wychodzimy na ogromne hale, które już niebawem staną się na kilka miesięcy miejscem wypasu stad owiec. Ale nie dziś. Dziś są wyłącznie do naszej dyspozycji.

Już stąd roztacza się wspaniały widok na odległy masyw Lubania w Gorcach i masyw Radziejowej w Beskidzie Sądeckim, a z tego co się domyślam, to dopiero początek czekających na nas widoków.

Idąc mijamy kolejną koszarę dla owiec i obsypane kwieciem drzewa, których woń unosi się w powietrzu. I ta cisza…

Podchodzimy wyżej, a z każdym krokiem otaczająca nas panorama robi się coraz ciekawsza. Stąd widzę już „cel” naszej wycieczki – Wysoki Wierch,

widok na Wysoki Wierch spod Durbaszki, Małe Pieniny

a odwracając się delikatnie, m.in. Przehybę, Średni Groń i pienińską Jarmutę na pierwszym planie, której poświęcę kilka linijek w dalszej części wpisu.

Małe Pieniny. Widok na Jarmutę, Beskid Sądecki i Gorce

Schronisko pod Durbaszką – wzorcowa bacówka

W tak pięknych okolicznościach przyrody, kto oglądał ten wie😉 dochodzę z Hugo do schroniska pod Durbaszką, a właściwie tak jak pisałam wcześniej Młodzieżowego Domu Kultury Domu Harcerza w Krakowie, Górskiego Ośrodka Szkolno-Wypoczynkowego.

Budynek schroniska jest jedną z czterech wzorcowych bacówek, które wybudowane zostały w Małych Pieninach w latach 1948-52. Posiadały one pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze, w tym wędzarnię serów oraz oborę dla bydła i szopę dla owiec. Jednakże pasterze woleli jak dotychczas przebywać z owcami na pastwiskach, a wzorcowe bacówki zaczęły popadać w ruinę. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku, z inicjatywy instruktorów ZHP, Wydział Oświaty Miasta Krakowa przejął budynek, w którym przeprowadzono prace remontowe i adaptacyjne, by stworzyć bazę turystyczną dla młodzieży funkcjonującą po dzień dzisiejszy.

schronisko pod Durbaszką, wzorcowa bacówka

Do schroniska nie wchodzę, choć z tego co wiem, zwierzęta domowe są akceptowane, siadam za to w pełnym słońcu przy jednym ze stołów znajdujących się na zewnątrz i popijając herbatkę kontempluję to, co widzę.

Niebieski szlak z Durbaszki

Wychodzę na ścieżkę nad schronisko, która doprowadzi nas do niebieskiego szlaku. Tu, wśród wschodzącej trawy spotkać można pierwiosnki lekarskie, które zastosowanie znajdują w chorobach dróg oddechowych, głównie ułatwiając odkrztuszanie.

Szlak niebieski, zaraz po czerwonym „zarezerwowany” jest dla tras dalekobieżnych, ważnych dla danego regionu. Tak jest i tutaj. Można nim przejść Małe Pieniny z zachodu na wschód (lub na odwrót), wchodząc na najwyższe szczyty: Wysoką (1050m), Durbaszkę (934m), czy Wysoki Wierch (898m), w kierunku którego zmierzam z Hugo.

Małe Pieniny. Niebieski szlak na Wysoki Wierch

Po drodze, po lewej stronie przy drzewach moją uwagę przykuwa coś, co z odległości przypomina pomnik. Skręcam zatem, by przyjrzeć mu się uważniej.

Nie ma tu żadnej tabliczki z informacją, ale z tego co udało mi się dowiedzieć jest to współczesna instalacja przedstawiająca drewniany krzyż z wyrytym sercem/wzorem przypominającym Kwiat Życia – symbol harmonii i sił witalnych natury. I właśnie taką harmonię odnajduję kilkadziesiąt metrów dalej, w miejscu gdzie rozpościera się fantastyczny widok na ośnieżone tatrzańskie szczyty. I znów ta cudowna cisza…

Kilkanaście metrów dalej dochodzę do miejsca (Pod Wysokim Wierchem), w którym do szlaku niebieskiego dołącza żółty, prowadzący ze Szlachtowej przez Wysoki Wierch na przełęcz pod Tokarnią na Słowacji.

Opuszczam na chwilę szlak niebieski, na rzecz żółtego i wraz z Hugo wchodzę na szczyt Wysokiego Wierchu. Ale zanim wejdę, siadam na chwilkę na ławeczce, która znajduje się ciut poniżej, by w samotności móc przeżywać to, co tu i teraz.

Wysoki Wierch – panorama

Moje obawy, że „będę musiała” dzielić się widokami z innymi okazują się niesłuszne. Na szczycie Wysokiego Wierchu jestem sama z Hugo!

Wysoki Wierch, Małe Pieniny

Sam szczyt wcale nie jest taki wysoki, mierzy 898 m n.p.m., ale dzięki temu, że jest bezleśny i otoczony z każdej strony łąkami oferuje fantastyczne widoki we wszystkich kierunkach świata. Na południe: Tatry Słowackie, na zachód: Masyw Trzech Koron, Gorce, Beskid Wyspowy, na północ: masyw Radziejowej, na wschód: Durbaszka z Wysoką i Beskidem Sądeckim.

Znajdują się tu również ławeczki, na których można przysiąść w zadumie i zachwycie, skrzyneczka z pieczątką oraz tablice z rozpisanymi szczytami, na które patrzymy.

Na szczycie Wysokiego Wierchu spędzam z Hugo kilkanaście minut, a jedyne co mi przychodzi do głowy to krzyknąć za Faustem Chwilo trwaj! Jakże jesteś piękna! nie bacząc na własną duszę😉

Z żalem schodzę Pod Wysoki Wierch, skąd żółto-niebieskim szlakiem zmierzam na Przełęcz pod Huściawą. Mijam po drodze kolejną bacówkę, jeszcze przez kilka dni zamkniętą, przy której Hugo testuje wodopój dla baranków.

Przemierzam puste łąki, które w najbliższy weekend zamienią się w pastwiska, bawiąc się z Hugo, układając w głowie relację z wycieczki i chłonąc widoki.

Żółty szlak do Szlachtowej

Po przejściu około kilometra docieramy na Przełęcz pod Huściawą. To również świetny punkt widokowy na Słowackie Tatry. Napawam się ich widokiem, po czym skręcam w prawo i idę żółtym szlakiem do Szlachtowej. To przedostatni etap dzisiejszej wędrówki, liczący ok. 2,3 km.

Na uwagę zasługuje Jarmuta – masyw górski w Pieninach o dwóch szczytach: Jarmuta (794m) i Czuprana (777m), którego widok towarzyszy nam przez całą wędrówkę.

Jarmuta

Masyw Jarmuty zbudowany jest z utworów należących do struktur pienińskiego pasa skałkowego – mało odpornych na wietrzenie skał osadowych, takich jak: margle, iłowce czy wapienie jurajskie, pośród których „pojawia się” andezyt (skała magmowa) w formie intruzji zgodnej, zwanej sillem. Andezyt pieniński wydobywany był tu do lat 1970. w kamieniołomie Malinów na północnych zboczach Czuprany i używany był w budownictwie i drogownictwie. Z kolei na wschodnich stokach Jarmuty znajdują się trzy sztolnie, w których prowadzono prace górnicze za srebrem i złotem. Z jeszcze innych ciekawostek, na północnych stokach Jarmuty, przed II wojną światową znajdowała się skocznia narciarska.

Schodząc, mijamy kolejne szałasy pasterskie oraz imponującą stertę „patyczków” do aportowania,

spoglądamy raz jeszcze z bliska na masyw Jarmuty i pod osłoną drzew schodzimy do Szlachtowej.

Podsumowanie wycieczki

Niewątpliwie dla Huga zwieńczeniem dzisiejszej wycieczki jest kąpiel w Grajcarku,

po zakończeniu której zmierzamy chodnikiem przy ul. Łemkowskiej i Cieśliskiej na parking. Przy tej pierwszej znajduje się Muzeum Pienińskie im. Józefa Szalaya w Szlachtowej poświęcone historii i kulturze regionu.

Trasa, którą przeszliśmy dzisiaj wyniosła 10 km, a jej przejście wg mapy szacowane jest na niecałe 3,5h. Nam zajęła niespełna 4 godziny, które poza marszem wykorzystałam na zabawę z Hugo i cieszenie się chwilą!

Trasa ta, to nie tylko trafiony pomysł na spacer z psem, ale przede wszystkim na rodzinną wycieczkę. Dzieci, poza zdobyciem Wysokiego Wierchu, mogą w sezonie poznać pracę pasterzy, skosztować oryginalnego oscypka, a przede wszystkim spędzić ciekawie czas!