Jałowiec - pętla ze Stryszawy

Spacer na Jałowiec – pętla ze Stryszawy

Posted by

·

Choć tegoroczna aura październikowa nas nie rozpieszcza, postanowiliśmy w myśl norweskiego powiedzenia: nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie, wybrać się na spacer z psami szlakami Beskidu Żywieckiego. I tak, w dobrym ubraniu i z dobrymi humorami poszliśmy szukać polskiej, złotej jesieni w Paśmie Jałowieckim. A czy znaleźliśmy, dowiecie się z wpisu🙂

Stryszawa – miejscowość w duchu Montessori

Spacer zaczynamy w Stryszawie, miejscowości położonej na południowy zachód od Suchej Beskidzkiej, gdzie przy przystanku autobusowym na osiedlu Matusy zostawiamy samochód. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, iż gmina Stryszawa była i jest jednym z głównych ośrodków zabawkarstwa ludowego w Polsce, a ich wytwórstwem zajmowały się całe rodziny. Ponadczasowy urok i charakter drewnianych zabawek jest obecny w wielu domach po dzień dzisiejszy, a rodzice na szczęście coraz chętniej po takowe sięgają dla swoich dzieci.

Stryszawa - tablica informacyjna: ośrodek zabawkarstwa ludowego w Polsce

Ścieżka przyrodnicza im. Kard. Stefana Wyszyńskiego

Przechodzi tu zielony szlak do Zawoi, na który wchodzimy, a który poprowadzi nas na Przełęcz Kolędówki. W tym miejscu zaczyna się także ścieżka przyrodnicza im. Kard. Stefana Wyszyńskiego, której przebieg pokrywa się ze szlakami PTTK, a wśród atrakcji, które można zobaczyć na ścieżce jest m.in. Klasztor Sióstr Zmartwychwstanek na Siwcówce i Izba Pamięci Kard. Stefana Wyszyńskiego. Izba znajduje się w domu, do którego Prymas Tysiąclecia przyjeżdżał w latach 1960-1967 na odpoczynek.

Mijamy jeszcze kilka domów i skręcamy za szlakiem w prawo na ścieżkę prowadzącą do lasu. 

Zielonym szlakiem ze Stryszawy

Zanurzamy się w las. Magiczny las. Pachnący porannym chłodem i kilkudniowym deszczem. Przesiąknięty ciszą i unoszącą się mgłą. To wszystko sprawia, że wraz z promieniami przedzierającego się słońca czujemy się niczym intruzi…

Prawie w milczeniu przemierzamy tę cudną tolkienowską scenerię, by przejść wzdłuż niewielkiej polany i miejsca składowania drzewa.

A następnie, po przejściu 2,7 km wyjść na Przełęcz Kolędówki (809 m n.p.m.) pomiędzy szczytami Kolędówka i Solnisko, skąd żółtym szlakiem pójdziemy na Jałowiec.

Żółty szlak na Jałowiec

Zostawiamy magię na zielonym szlaku i balansując między kałużami zmierzamy na szczyt Jałowca. Przed nami 3-kilometrowe podejście.

Na szczęście znów wchodzimy na kamienistą ścieżkę, która delikatnie pnie się w górę, a przy której spotkać można tak niesamowite buki. Mniej więcej w połowie odległości z Przełęczy Kolędówki na Jałowiec znajduje się odejście do nieczynnego od lat kilku schroniska „W murowanej piwnicy”.

Z każdą minutą pogoda zaczyna się poprawiać, a my z każdym krokiem pomalutku zaczynamy znajdować to, po co przyszliśmy. Złotą jesień. I jak tu nie przysiąść…?

Mgła uniosła się już na tyle, że możemy spojrzeć na pozostawioną w dole Stryszawę.

Jałowiec – szczyt Pasma Jałowieckiego

Po dwóch godzinach marszu wchodzimy na szczyt Jałowca, którego wysokość łatwo zapamiętać – 1111 m n.p.m. Jałowiec praktycznie w całości porośnięty jest lasem, z wyjątkiem samego wierzchołka i południowego stoku, na którym rozpościera się Hala Trzebuńska, zwana też Kobulkową. Opis szczytu w Przewodniku po Beskidach Zachodnich autorstwa Kazimierza Sosnowskiego brzmi: „Jest miłą górą, ale głuchą i mało zwiedzaną[…]Jałowcowych krzewów mało tu zoczymy”, a my po prawie 80 latach od wydania przewodnika opis ten potwierdzamy.

Na szczycie Jałowca, Beskid Żywiecki

Po pamiątkowym zdjęciu, do którego nie wszyscy chcieli się ustawić, robimy rekonesans miejsca i korzystamy z chwil ze słońcem. Znajdują się tu stoły z ławkami oraz zamykany szałas wyposażony w apteczkę pierwszej pomocy, karimaty, zapałki oraz beczkę na deszczówkę. Idealne miejsce na nocleg podczas dłuższej wędrówki. W szałasie znajduje się również pieczątka, którą wbijamy do naszych książeczek oraz „księga pamiątkowa”, do której się wpisujemy.

Obok szałasu znajduje się tablica z opisaną panoramą widokową z hali, umieszczona jednak na takiej wysokości, że osoby mojego wzrostu muszą sobie odrobinę pomóc w jej odczytaniu. No cóż, sięgaj, gdzie wzrok nie sięga…😉

Panorama obejmuje masywy Beskidu Żywieckiego, w tym najwyższe: Babiej Góry i Pilska, Beskidu Śląskiego z Baranią Górą i Skrzycznem a także szczyty Magury Orawskiej, Małej Fatry i Tatr Wysokich. Dziś jednak zdecydowaną część widoków musimy sobie wyobrazić, gdyż nadciągające chmury ograniczają widoczność.

Domowa ciabatta z kubkiem gorącej herbaty na drugie śniadanie nie tylko wyśmienicie smakuje, ale też fantastycznie rozgrzewa, tym bardziej, że pomimo południowych godzin zaczyna robić się chłodniej.

Jałowiec-Stryszawa – szlak niebieski

Ze szczytu schodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Polany Krawcowej. Odcinek ten w partii podszczytowej jest ciut stromszy, więc trzeba uważać na luźniejsze kamienie i wystające korzenie drzew, zwłaszcza tak jak dziś, po deszczach. Na odcinku tym biegnie granica pomiędzy województwami: małopolskim i śląskim. Bliżej Polany ścieżka zdecydowanie wypłaszcza się.

Polana Krawcowa

Dochodzimy do skrzyżowania na Polanie Krawcowej – niewielkiej polanie będącej miejscem występowania szafranu spiskiego, znanego wszystkim jako krokusa. Tu też odchodzi ścieżka przyrodnicza im. Kard. Stefana Wyszyńskiego do Stryszawy Roztoki, która do tej pory pokrywała się ze szlakami przemierzanymi przez nas.

Podążamy dalej w poszukiwaniu złotej jesieni szlakiem niebieskim do Lechówki. Ścieżka prowadzi przez piękny las,

w którym znajdujemy jesienne skarby. Z braku kosza, pakujemy rydze do buffa🙂

Schylając się co czas jakiś, dochodzimy do Lechówki, z której mamy już niespełna godzinę do samochodu. Jest tu również odejście do Studenckiego Schronu Turystycznego „Pod Solniskiem”, zwanego Chatką Adamy.

Perełki inżynierii budowalnej

Po przejściu 1200 m do Stryszawy-Wsiórz, skręcamy pod kątem prostym w prawo na szlak zielony, którym zaczynaliśmy dzisiejszy spacer. Przechodząc przez pola i łąki napotykamy taką oto perełkę inżynierii budowlanej.

Przed nami już ostatni kilometr do pokonania, co cieszy Lucky’ego, dla którego dzisiejszy dystans 13 km jest w zupełności wystarczający, czego nie można powiedzieć o Hugo, który sprawia wrażenie, jakby się dopiero rozkręcał.

Czas na podsumowanie

Pętla, którą dziś zatoczyliśmy ze Stryszawy wynosiła wg mapy 12,8 km i przewidziana była na 4,18 h. Nam zajęła niewiele więcej, wliczając w to postoje na zdjęcia, wpisy do księgi, śniadanie na Jałowcu i grzybobranie.

Każdy kolor szlaku niósł za sobą inne atrakcje. Od tajemniczego lasu na początek, przez kolorowy w partii podszczytowej po ten, który obdarował nas przepysznym obiadem.

Trasa niewymagająca, idealna dla rodzin z małymi dziećmi, a także dla mniejszych czworonogów. Hala Trzebuńska, choć dziś nie odkryła przed nami swoich wszystkich walorów, i tak zrobiła na nas bardzo przyjemne wrażenie. A pogoda? W nieprzemakalnych portkach i polarach – po prostu cudowna!