Góra Chełm. W poszukiwaniu zimy.

Posted by

·

Kilka dni temu wybrałam się z Hugo na poranny spacer na górę Chełm, wznoszącą się nad Myślenicami. To coś w rodzaju substytutu wycieczki, gdy dusza i serce by chciały wędrować, a rozum nakazuje oddać się pracy. Jednak zawsze te parę kroków pod górkę drogą oznakowaną szlakiem plus duża doza wyobraźni, której mi nie brakuje pozwala poczuć się jak na wysokogórskim trekkingu:)

Myślenice Zarabie

owczarek-staroniemiecki

Szybciutko dojeżdżamy na Zarabie w Myślenicach, gdzie na pustym o tej porze parkingu zostawiamy samochód. Dosłownie obok nas znajduje się wejście na ścieżkę oznaczoną zielonym szlakiem. Sam szlak co prawda zaczyna się na rondzie obok Parku Miejskiego i Stadionu KS Dalin, ale my podjeżdżamy ciut dalej, by wejść od razu do lasu.

I tak, z uśmiechami na twarzy i pyszczku ruszamy dziarsko pod górę. Początkowo szlak biegnie wąską dróżką pomiędzy drzewami, ale mnogość jego oznaczeń na drzewach nie pozwala się zgubić nawet tym mniej doświadczonym turystom.

Mniej więcej w 1/3 drogi mijamy pojedyncze zabudowania na Gruszczynie, za którymi ścieżka rozszerza się niczym parkowa aleja. I już taką idziemy dalej. Każde z nas coś niesie. Ja plecaczek, do którego chowam polar, Hugo – patyk pokaźnych rozmiarów.

I właśnie chowając polar uświadamiam sobie, że jest 19 grudnia. Za dwa dni początek astronomicznej zimy. Idę w cienkiej koszulce merino i kurtce przeciwwiatrowej. Bez czapki. Bez rękawiczek. Bo jest 7 stopni. Na plusie. No cóż, tak wygląda rzeczywistość w epoce antropocenu. Nie należę do osób, które będą przykuwać się do drzew w ich obronie, ale jednak świadomość stopnia degradacji środowiska jakiej dopuściło się pokolenie nasze i naszych rodziców sprawia, że uśmiech sam znika z twarzy. Za to pojawia się na mordce Hugusia, który zamiast tarzać się w śniegu, zażywa kąpieli błotnych.

Trasy rowerowe

I tak sobie tuptając i rozmyślając dochodzimy do miejsc, w których nasza ścieżka przecina się z jedną z dwóch tras rowerowych na górze Chełm – Rodzinnym Flow. Trasa, zgodnie z nazwą przeznaczona jest dla każdego i na długości 4,5 km wije się po zboczu, zaczynając kilkadziesiąt metrów od górnej stacji kolejki linowej (wyciąg krzesełkowy), a kończąc prawie przy dolnej. Co ciekawe, kolejka linowa na górę Chełm ma długość 2006m i jest jedną z najdłuższych tego typu kolei w Polsce. Przejazd trwa około 20 min, a wjeżdżać można przez cały rok. Dziś nie spotykamy nikogo.

trasa-rowerowa-rodzinny-flow

Po przejściu kolejnych metrów dochodzimy do trasy narciarskiej. Przystajemy na chwilkę, by spojrzeć na leżące w dole tętniące codziennym życiem Myślenice oraz górę Uklejna, przez którą wiedzie czerwony szlak w stronę Schroniska PTTK Na Kudłaczach i dalej. Zresztą szlak ten łączy się z „naszym” zielonym, którym idziemy, pod Śliwnikiem i wspólnie biegną na długości 1 km do Działek.

Uklejna

Góra Chełm (648 m.n.p.m.)

Jeszcze kilka kroków dalej i dochodzimy do górnej stacji kolejki linowej na Chełm, na wysokości 618 m.n.p.m. Witają nas znudzone armatki śnieżne, którym udało się wypluć kilka dni wcześniej trochę sztucznego śniegu…Do szczytu zostało 30 m, ale ilość wszechobecnego błota skutecznie zniechęca, przynajmniej mnie, by go zdobyć. O ileż przyjemniej by się szło po białym, skrzypiącym pod butami śniegu, w towarzystwie grudniowego słoneczka. W czapce. W rękawiczkach. Przy 7 stopniach. Na minusie.

Poza widoczną łachą sztucznego śniegu, zimy nie znajdujemy. Niemniej, schodzimy zadowoleni i…ubłoceni. Na koniec spaceru Hugo wskakuje do Raby, której wody pomimo pory roku są widocznie na tyle ciepłe, że brodzenie w nich sprawia mu przyjemność.

Cała trasa wyniosła 5 km, suma podejść 312 m, a spacer nią wraz z kąpielą w Rabie zajął nam niecałe 1,5 h. Serce i dusza zadowolone, a rozum uspokojony, że nie będzie próżnować;)