Są dni kiedy nie mamy ochoty na kolejny poranny spacer z psami wokół domu ścieżkami, które przemierzamy dzień w dzień i znamy jak własną kieszeń. Nie ma też jednak czasu, by ruszyć gdzieś dalej na poszukiwanie i odkrywanie nowych miejsc. Wtedy idziemy na kompromis. Niewątpliwie takim porankiem był ostatni wtorek listopada…
Gdy psiaki z apetytem pałaszują swoje chrupy, my szybciutko szykujemy kanapki i termos z herbatą, czyli nasze śniadanie, by za chwilkę pojechać na południowy wschód od Myślenic, w okolice Poręby. Tam, na skrzyżowaniu szlaków: żółtego, zielonego i czerwonego zostawiamy samochód i wybieramy kolor czerwony, który poprowadzi nas do Schroniska PTTK Kudłacze.


Czerwony szlak z Myślenic
Czerwony szlak do Schroniska PTTK Kudłacze prowadzi z Myślenic i biegnie m.in. przez Uklejnę, Śliwnik i Działek, a jego długość wynosi niespełna 11 km. Wszystkim zmotoryzowanym polecam parking Myślenice Zarabie i rozpoczęcie wycieczki właśnie z tego miejsca. Z powodu wcześniej wspomnianych ograniczeń czasowych i miejsca rozpoczęcia „wycieczki” mamy do przejścia jedynie 2,5 km, a różnica wzniesień waha się w okolicach 100 m. Damy radę ;-D
Ścieżka wiedzie przez bukowo-sosnowy las, a my pomimo późnolistopadowego poranka „przeczesujemy” wzrokiem ściółkę w poszukiwaniu prawdziwków. Hugo – w poszukiwaniu najlepszego patyka. I tak, rozkoszując się ciszą i pustką zakłócaną jedynie szelestem liści spod butów, szybciutko docieramy na teren schroniska, gdzie powitała nas panorama Beskidu Żywieckiego.

Schronisko PTTK na Kudłaczach
Schronisko PTTK na Kudłaczach położone jest w paśmie Lubomira i Łysiny Beskidu Myślenickiego (pogranicze Beskidu Wyspowego i Makowskiego), na wysokości 727 m.n.p.m. Poza wspomnianym czerwonym szlakiem z Myślenic, prowadzą do niego szlaki z: Pcimia, Lubnia, Kasiny Wielkiej, Wiśniowej, Poręby i Dobczyc. Od strony Pcimia można dojechać samochodem niemal do samego schroniska. Dzięki temu jest to jedno z niewielu polskich schronisk turystycznych dostępnych dla osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach inwalidzkich.
Poza samym budynkiem schroniska, do którego niestety nie można wejść z psami, do dyspozycji jest pole namiotowe, miejsca na ogniska, stoły i ławy oraz plac zabaw dla najmłodszych. W okresie wakacyjnym i w weekendy miejsce tętni życiem, ale nie w listopadowy poranek.


Po podjęciu szybkiej decyzji, przy której ławie siadamy, z apetytem zajadamy kanapki. I wierzcie mi, że te same kanapki nigdy w życiu nie smakowałyby tak samo wybornie gdybyśmy zjedli je w domu! I właśnie dlatego warto pójść czasem na kompromis;)


Śniadanie zjedzone, poranny spacer i sesja zdjęciowa zaliczona, czas wracać. Schodzimy, choć to może za dużo powiedziane, dokładnie tą samą drogą, którą przyszliśmy. Pełni energii, z naładowanymi akumulatorkami możemy brać się do pracy!
