Pieniny z psem. Nie tylko szlakiem.

Posted by

·

Przełom Dunajca, Trzy Korony, Wąwóz Homole. Wizytówki Pienin. Miejsca niezwykle urokliwe, bardzo interesujące pod względem geologicznym i geomorfologicznym, o ogromnych walorach krajobrazowo-turystycznych. Stąd też objęte zostały ochroną i nie odwiedzimy ich z psami. Nie oznacza to jednak, że nie możemy uprawiać dogtrekkingu w Pieninach. Możemy, a na jedną z takich wędrówek zapraszam Was teraz🙂

Jaworki – start, historia i muzyka

Przejeżdżamy przez Szczawnicę, która w poniedziałkowy, marcowy poranek świeci pustkami i jadąc główną drogą wzdłuż potoku Grajcarek mijamy wejście do Wąwozu Homole, a następnie dojeżdżamy na parking przy nieczynnej już dzisiaj stacji kolei linowej „Homole”. Stąd, wzdłuż wyciągu idziemy do stacji górnej. Dlaczego tędy?

Chcemy dojść na Polanę pod Wysoką, na którą prowadzi zielony szlak z Jaworek. A ponieważ prowadzi przez Rezerwat Wąwóz Homole, do którego nie możemy wejść z Hugo, idziemy poza szlakiem, wzdłuż jego granicy.

Wszystkim turystom wędrującym bez psa, gorąco polecam przejście wąwozem, który uważany jest za jeden z najpiękniejszych w Polsce. Jego „zwieńczeniem” jest Polana Dubantowska z wapiennymi skałami zwanymi Kamiennymi Księgami. Wg łemkowskiej legendy są w nich zapisane losy całej ludzkości. Udało się je odczytać tylko jednemu popowi, ale Pan Bóg odebrał mu mowę, by ten nie mógł ich przekazać ludziom.

Szybciutko dochodzimy do górnej stacji kolejki, gdzie znajdują się: Szałas Bukowinki oraz Bacówka u Wojtka, szykujące się dopiero na otwarcie sezonu turystycznego. Co ważne, Bacówka u Wojtka należy do Szlaku Oscypkowego co gwarantuje, że wytwarzane są w niej oryginalne sery owcze.

Ciut wyżej znajduje się punkt widokowy, na którym zatrzymujemy się, by nacieszyć oko roztaczającą się przed nami panoramą Pasma Radziejowej w Beskidzie Sądeckim.

Zanim pójdziemy dalej, kilka ciekawostek o Jaworkach. Wieś zasiedlona została ok. XV stulecia przez wołoskich pasterzy, a prawie 70% jej terenów stanowiły łąki i pastwiska górskie. Do połowy XX wieku Jaworki wraz ze Szlachtową, Białą i Czarną Wodą stanowiły łemkowską wyspę etnograficzną, nazwaną przez prof. Romana Reinfussa Rusią Szlachtowską. Po wysiedleniu Łemków po II wojnie światowej, wieś opustoszała. W latach 1949-1951, w ramach projektu poświęconego rozwojowi pasterstwa na wyżej położonych pastwiskach zbudowano kilka wzorcowych bacówek, a w samej wsi – mleczarnię i serowarnię. Na początku lat 1960. Jaworki zelektryfikowano, wybudowano szkołę i skomunikowano ze Szczawnicą.

W 1999 roku, artysta plastyk Wieńczysław Kołodziejski jedną z takich bacówek zakupił i przeniósł do Jaworek, by stworzyć znaną nie tylko w Polsce Muzyczną Owczarnię, w której koncertowali m.in. TSA, Dżem, Hanna Banaszak, czy Nigel Kennedy, który jest honorowym prezesem Stowarzyszenia Muzyczna Owczarnia.

Wysoka (1050 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Pienin

Z punktu widokowego kierujemy się na SW w kierunku polany Jemeriska, mijając po drodze drewniane korytko na wodę dla owiec i Huga oraz zbudowaną z wapieni Jemeriskową Skałkę o wysokości ok. 10 m.

Tu też wchodzimy na zielony szlak wychodzący z Wąwozu Homole, a którym podążamy w stronę Wysokich Skałek wzdłuż potoku Kamionka. Podążając dalej z jego biegiem dochodzi się do bazy namiotowej Jaworki „Pod Wysoką”.

Tak więc przeprawiamy się przez potok, idąc za zielonym kolorem i zaczynamy pomalutku piąć się w górę, po rozległych pastwiskach Polany pod Wysoką.

A im wyżej podchodzimy, tym widoki stają się coraz bardziej imponujące. W Paśmie Radziejowej bez problemu wyodrębnić można poszczególne szczyty, m.in. Małą Przehybę z wieżą przekaźnikową, czy Radziejową z wieżą widokową.

Zachwycając się widokami, rozkoszując słoneczną pogodą i zabawą z Hugo, dochodzimy do granicy Rezerwatu Wysokie Skałki. I choć z mapy wynikało, że jeszcze parę metrów moglibyśmy przejść z Hugo, szanujemy przypięty tu znak i skręcamy w lewo, schodząc ze szlaku.

Rezerwat przyrody Wysokie Skałki położony jest na najwyższym szczycie Pienin – Wysokiej (1050 m n.p.m.). Ochronie podlega jedyny zachowany w Pieninach fragment górnoreglowego naturalnego lasu świerkowego. Ze szczytu Wysokiej (wierzymy na słowo) rozciąga się rozległy widok na Pasmo Radziejowej, Pasmo Babiogórskie, Pieniny i Tatry.

Polana Pod Wysoką na przełaj

Postanawiamy zatem podejść polaną w kierunku SSE, omijając rezerwat i tam wejść na szlak niebieski, który poprowadzi nas na Przełęcz Rozdziela, a może i dalej… Naszą uwagę przykuwają znajdujące się tu ruiny. To pozostałości po jednej z wzorcowych bacówek, która na początku lat 1970. zaadaptowana została na schronisko studenckie. To niestety spłonęło w 1980 roku.

Odwracamy się by spojrzeć na Wysoką i w południowym słońcu wędrujemy na przełaj pastwiskami polany.

Tuż przed wejściem na szlak, który prowadzi leśną dróżką, odwracamy się by spojrzeć na rozległą panoramę Gorców, Pienin i Beskidu Sądeckiego.

Na niebieski szlak, który prowadzi polsko-słowacką granicą weszliśmy mniej więcej na wysokości Jaworzyny.

Po przejściu około 1 km docieramy do miejsca, z którego rozpościera się widok na Wysoką, a w oddali dostrzec można Trzy Korony.

Kolejne 2 km prowadzą przez las, w którym jeszcze znajdujemy zimowe akcenty. Pod warstwą śniegu, miejscami kryje się lód, więc ostrożności nigdy za wiele. Co prawda mamy w plecaku raczki, ale nie ma konieczności ich zakładania.

Niestety maszerując pośród drzew nie możemy liczyć na spektakularne widoki, może poza jednym miejscem z widoczną panoramą Pogórza Poprawdzkiego.

Za to kilkanaście metrów dalej, spomiędzy drzew wyłania się widok na skały Rezerwatu Białej Wody i ogromną halę na Przełęczy Rozdziela. Przełęcz ta oddziela Pieniny, a dokładnie Małe Pieniny od Beskidu Sądeckiego.

Przemierzamy puste jeszcze o tej porze roku pastwiska, będąc ich jedynymi gośćmi. Już niedługo bowiem, gdy tylko zazieleni się trawa pojawią się tu setki owiec.

Po przejściu kilometra znajdujemy się w miejscu, w którym musimy podjąć decyzję co dalej. Podążając nadal niebieskim szlakiem możemy dojść na Obidzę i stamtąd wrócić do Jaworek szlakiem czerwonym. Jest to odcinek wynoszący ok. 11,5 km. Druga możliwość to wejść na szlak żółty, ale ten biegnie przez Rezerwat przyrody Biała Woda, a więc podobnie jak Wąwóz Homole, czy Rezerwat przyrody Wysokie Skałki „niedostępny” dla naszej trójki.

Poza szlakiem

Wybieramy wariant trzeci, który pojawia się spontanicznie, a początkowo pokrywa się ze szlakiem żółtym. Schodząc z przełęczy w kierunku zachodnim mijamy dwie bacówki, w których w czasie sezonu można zakupić oryginalne oscypki,

a następnie stajemy „u wrót” Rezerwatu przyrody Biała Woda.

Tu, skręcając w prawo możemy dróżką prowadzącą wzdłuż granicy Popradzkiego Parku Krajobrazowego dojść do wcześniej wspomnianego szlaku czerwonego. Możemy, ale gdzie tu fun? Skręcamy więc w lewo i „przedzierając się” przez pola, lasy i potok Zimna Studnia wychodzimy na zbocza Bereśnika,

z których podziwiać możemy Smolegową Skałę zbudowaną z wapieni krynoidowych, o wysokości ok. 700m. Jej grań, z pięcioma wierzchołkami, przypomina grzbiet dinozaura. Smolegowa Skała jest prawnie chroniona i leży w granicach Rezerwatu Białej Wody.

Przed nami jeszcze kilka metrów podejścia i jesteśmy na szczycie Bereśnika w Małych Pieninach (760 m n.p.m.). Uściślam, ponieważ w niedalekiej odległości, w Beskidzie Sądeckim, znajduje się szczyt o tej samej nazwie (843 m n.p.m.), na stoku którego znajduje się malownicze Schronisko Pod Bereźnikiem, które odwiedziliśmy latem ubiegłego roku.

Schodząc ze szczytu, wychodzimy dokładnie nad parkingiem przy wyciągu, gdzie zostawiliśmy samochód.

Wrażenia z wycieczki

Tak, to był dobry pomysł na wędrówkę! Zmuszeni do omijania rezerwatów i podążania poza szlakami, przemierzaliśmy Małe Pieniny odkrywając ich walory. Co prawda straciliśmy możliwość rozkoszowania się widokami z Wysokiej, czy przejście Rezerwatu Białej Wody, ale za to szliśmy potokiem Zimna Studnia i weszliśmy na Bereśnik, z którego podziwialiśmy „wapiennego dinozaura”.

To był również dobry czas na taką eskapadę z psem. Żegnające się z zimą hale pozwalały na swobodne przemieszczanie się z Hugiem, który w sezonie mógłby się nie spodobać psom pasterskim pilnujących owiec.

Pokonaliśmy trasę o łącznej długości niespełna 15km w promieniach marcowego słońca. Tym razem załączam mapę, na której nie zaznaczam trasy, którą przeszliśmy, ale odcinki, których nie pokonamy z psem (kolor czerwony).