Styczniowy mroźny poranek, z perspektywą bezchmurnego nieba, podpowiada jedno: Turbacz – serce Gorców. Na Turbacz idę z Hugo kolejny raz. I choć wiem, co tam na mnie czeka, czuję się podekscytowana dzisiejszą wycieczką. Może właśnie dlatego, że wiem… Wybieram trasę, którą znam, ale którą dawno nie szłam i oczywiście taką, którą można pokonać z psem. Zapraszam Was na zimowy spacer w Gorcach🙂
- Na Turbacz z psem
- Żółty szlak z Kowańca na Turbacz
- Magia, czyli inwersja temperatury
- Turbacz na szybko
- Zielony szlak z Turbacza do Kowańca
- Czas na podsumowanie
Na Turbacz z psem
Hugo jest już nieomal stałym bywalcem Turbacza. W ubiegłym roku zrobiliśmy pętelkę z Obidowej przez Bukowiny: Obidowską i Miejską, Turbacz, Obidowiec i Stare Wierchy, sprowadzając przy okazji właścicielce dwa psiaki, które się zgubiły, weszliśmy na Turbacz z psami z Przełęczy Knurowskiej, a także nocowaliśmy z Hugo w Schronisku PTTK na Turbaczu przemierzając Gorce z Krościenka do Rabki czerwonym szlakiem.



Teraz wybieram żółty szlak z Kowańca w Nowym Targu, a magia zaczyna się już tu: na parkingu na Długiej Polanie, gdzie zostawiam samochód (parking płatny 20 zł/dzień).

Żółty szlak z Kowańca na Turbacz
W Nowym Targu jestem parę minut po 9. W sam raz, by południe spędzić na najwyższym szczycie Gorców. Ostatni rzut oka na termometr, który wskazuje -13oC i ruszam z Hugo dziarskim krokiem przez osiedle Oleksówki. Przed nami bardzo łagodne podejście na odcinku 7,5 km. Na końcu asfaltu, u podnóża lasu wita nas niewielka kapliczka.

Ścieżka leśna, którą prowadzi szlak jest odśnieżona i bardzo dobrze przygotowana. Nie ma nawet konieczności zakładania raczków na buty.


Z każdym krokiem w górę robi się też coraz przyjemniej i cieplej, do tego stopnia, że po przejściu Polany Dziubasówki, na wysokości leśniczówki należącej do LP Nowy Targ, pozbywam się leciutkiej kamizelki, którą mam pod kurtką. Wg znaków, które znajdują się obok, na Turbacz mamy 2h marszu.


Idziemy w ciszy, którą przerywa jedynie skrzypienie śniegu pod moimi butami i pojedynczy, nieśmiały trel. Czyżby wiosna? Nie, do tej jeszcze dwa miesiące.

Przed nami niewielkie podejście pod Polanę Wszołową, tuż przed Bukowiną Miejską,

a za nami kolejna magiczna odsłona!

Jeszcze parę kroków i jesteśmy na szczycie Bukowiny Miejskiej (1104m n.p.m.), na którym znajduje się kapliczka myśliwych.

Skręcamy w prawo i idziemy wzdłuż ciągnącej się równolegle do ścieżki Hali Bukowiny, na której robię chwilę przerwy, by pobawić się z Hugo.

Roztacza się stąd widok, z jednej strony na Turbacz, z drugiej na odległą Babią Górę – królową Beskidów.


Jak na razie, nie spotykamy nikogo…

Mijamy Polanę Rusnakową, na końcu której znajduje się niezwykle urokliwa Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców.



Jeszcze parę kroków i wychodzę z Hugo na Polanę Długie Młaki, położonej na południowo-zachodnim grzbiecie Turbacza, na wysokości 1120-1180m n.p.m., gdzie rozpoczyna się magiczny spektakl.

Po przejściu kilkunastu metrów jest już w całej okazałości!


Na Długich Młakach żółty szlak, którym idziemy łączy się z zielonym – również z Kowańca, czarnym z Ostrowska i niebieskim z Łopusznej. Tu również spotykamy pierwszych turystów.
Stąd do Schroniska PTTK na Turbaczu i na sam szczyt już niespełna kilometr, toteż po kilku wydanych przeze mnie „ochach” i „achach” będących wyrazem niezwykłej elokwencji, ruszamy. Mijamy znajdujący się obok schroniska dawny budynek Ośrodka Kultury Turystyki Górskiej PTTK i wchodzimy na teren schroniska skąpany w słońcu.


Magia, czyli inwersja temperatury
Choć do Schroniska PTTK na Turbaczu mogę wejść z Hugo, to przy dzisiejszej pogodzie nawet o tym nie myślę. Podchodzę za to pod znajdujący się tu największy w Gorcach węzeł szlaków turystycznych, skąd podziwiać mogę górujące nad morzem mgieł Tatry.

Wybieram jedną z ław znajdujących się przed budynkiem schroniska i wygodnie rozsiadam. Czas na drugie śniadanie😉


Magia, która nam towarzyszy od przyjazdu do Nowego Targu nie jest niczym innym jak zjawiskiem atmosferycznym zwanym inwersją temperatury, czyli krótko mówiąc: im wyżej, tym cieplej. Towarzyszy temu powstawanie „morza mgieł i chmur”, które wyglądają cudnie, gdy jesteśmy ponad nimi. Gorzej dla naszego zdrowia, gdy jesteśmy na jego dnie.
Turbacz na szybko
Prawdę mówiąc, nie myślę tym razem o wejściu na szczyt Turbacza, ale „znajomość” topografii przez Huga i ciągnięcie mnie w tym kierunku nie pozwala inaczej. Zresztą od schroniska to jest dosłownie pięć kroków. Sadzam więc swojego modela na tle kamiennego obelisku ciesząc się chwilą i panoramą.

Zielony szlak z Turbacza do Kowańca
Schodzimy z Turbacza tak, jak na niego weszliśmy. Dopiero po przejściu kilometra, na Długich Młakach, gdzie schodzą się wspomniane wcześniej przeze mnie szlaki, dla odmiany wybieram ten o kolorze zielonym. Cały czas towarzyszą nam słońce, ciepło i zniewalające widoki.



Schodząc mijamy rodziców ciągnących swoje pociechy na sankach, skitourowców i turystów, takich jak ja. Zamieniamy kilka słów, wymieniamy się uśmiechami. Jak to w górach🙂 Do Bukowiny Waksmundzkiej, czyli przez ok. 2,3 km szlak zielony pokrywa się z czarnym i niebieskim.


Dopiero tutaj zielony się odłącza i prowadzi przez ogromną Halę Bukowinę Waksmundzką, serwującą także zapierające dech w piersiach widoki.


Zanurzamy się z Hugo na chwilę w las, by tym razem wyjść na Polanę Sralówki.



Po przejściu oko. 600 m od skraju polany, dochodzę z Hugo do miejsca, w którym zielony szlak odbija na prawo, natomiast w lewo – ścieżka, która prowadzi do Centrum Przyrodniczo-Edukacyjnego Brama w Gorce.

Ponieważ idę z Hugo, kontynuuję zejście zielonym szlakiem po troszkę stromszym odcinku, aż do potoku Kowaniec.


Wchodzimy nie tylko na teren zabudowany, ale także na „dno” naszego morza mgieł.


Teraz już idziemy drogą asfaltową, mijamy wyciąg narciarski na Długiej Polanie i jesteśmy na parkingu, gdzie czeka na nas autko.

Czas na podsumowanie
Wycieczka, na którą Was zabrałam razem z Hugo jest kolejnym pomysłem na zdobycie Turbacza w towarzystwie psa. Cała trasa, o długości 17,5 km przebiega poza granicami Gorczańskiego Parku Narodowego.

Ta trasa, to również świetny pomysł na rodzinną wycieczkę, którą dodatkowo można urozmaicić wizytą w CP-E Brama w Gorce, gdzie z tego co wiem czeka na dzieciaki wiele atrakcji.
By trafić na inwersję temperatury najlepiej wybrać się w miesiącach jesienno-zimowych, najlepiej dzień lub kilka dni po opadach. Jednak i bez tego Turbacz jest magiczny!
