Gorce Polana Zielenica

Jesienne Gorce. Czerwony szlak z Krościenka nad Dunajcem do Rabki-Zdroju

Posted by

·

Cudowne o każdej porze roku Gorce, jesienią nabierają szczególnego uroku zachwycając paletą barw, której nie powstydziłby się żaden z impresjonistów. I choć tegoroczny październik nie rozpieszcza nas aurą, ruszamy z plecakiem pozytywnych emocji gorczańskim odcinkiem Głównego Szlaku Beskidzkiego, z Krościenka nad Dunajcem do Rabki-Zdroju. Przed nami prawie 50 km wędrówki i wspaniałej przygody. Zapraszam!

Plan wędrówki

Trasa, którą zamierzamy przejść wynosi wg mapy 47,9 km i przewidziana jest na 15,5 h.

Znając własne możliwości wiemy, że potrzebujemy ciut więcej czasu, dlatego też rozkładamy wędrówkę na dwa dni z noclegiem na trasie. Na 23. kilometrze, czyli prawie w połowie odcinka, znajduje się Przełęcz Knurowska, a wcześniej przysiółek Studzionki, gdzie można znaleźć miejsca noclegowe. Jednak nam bliżej jest do atmosfery schronisk, niż domów z baliami, toteż na miejsce odpoczynku wybieramy Schronisko PTTK na Turbaczu.

Nauczeni doświadczeniem sprzed ćwierć wieku, kiedy to maszerowaliśmy z Rabki-Zdroju do Krościenka podczas trwających Dni Tischnerowskich, tym razem rezerwujemy nocleg w schronisku. A właściwie rezerwujemy pokój, gdyż taki jest wymóg gdy nocujemy z psem. Najlepiej to zrobić przez stronę internetową schroniska. Również przez stronę internetową Gorczańskiego Parku Narodowego kupujemy bilety wstępu na teren GPN.

Na odcinku z Krościenka na Turbacz (32 km) nie ma schroniska, ani sklepu, dlatego zabieramy prowiant ze sobą. Inaczej wygląda odcinek z Turbacza do Rabki (17 km), na którym znajduje się Schronisko PTTK Stare Wierchy oraz Schronisko/Bacówka PTTK na Maciejowej, gdzie można się najeść do syta😉

Z Krościenka nad Dunajcem na wieżę na Lubaniu

W Krościenku nad Dunajcem meldujemy się o 6 rano i w świetle czołówek rozpoczynamy pierwsze podejście, na Lubań. Przed nami 10-cio kilometrowy odcinek o różnicy wzniesień wynoszącej prawie 800 m.

czerwony szlak z Krościenka na Lubań

Po drodze na Marszałek (szczyt w Paśmie Lubania) znajdują się dwie wiaty turystyczne w kształcie grzybka: Klocówki i Na Marszałku.

Krościeński szlak Grzybek dla turysty składa się z jedenastu takich wiat usytuowanych w miejscach atrakcyjnych widokowo. Wierzymy na słowo, gdyż pierwszą mijamy po ciemku, a drugą we mgle. Pierwszy grzybek powstał w okresie dwudziestolecia międzywojennego, wyremontowany został w 2016 r., a dwa lata później powstało dziesięć kolejnych. Można by rzec: wyrosły, jak grzyby po deszczu🙂

Skraplająca się mgła towarzyszy nam w pierwszych krokach i dopiero wejście na leśną ścieżkę nabiera weselszych kolorów.

Po drodze na szczyt Lubania mijamy kolejne wiaty turystyczne w bardziej „tradycyjnych” odsłonach,

by po trzech godzinach marszu stanąć na wschodnim wierzchołku Lubania – Średnim Groniu. Tuż pod nim odchodzi zielony szlak do Tylmanowej.

Średni Groń, podobnie jak zachodni wierzchołek – Lubań ma tę samą wysokość 1211 m n.p.m., a pomiędzy nimi rozpościera się polana Wierch Lubania, na której znajduje się baza namiotowa oraz ruiny schroniska będącego bazą żołnierzy AK, spalonego przez Niemców jesienią 1944 r. Wierch Lubania jest ważnym węzłem szlaków turystycznych.

Bazy pilnuje kot, który z uwagi na obecność Huga nie bardzo wie jak podejść do nas „na żebry”, a my siadamy na chwilkę by rozgrzać się kubkiem gorącej herbaty. Po kilku minutach ruszamy w stronę zachodniego wierzchołka, na którym znajduje się wieża widokowa.

Nie łudząc się w ogóle, że cokolwiek zobaczymy wchodzimy na wieżę, by wbić pieczątkę do Książeczek PTTK GOT. W ramach ciekawostki podam, że gdy szliśmy tą trasą 24 lata temu o wieży na Lubaniu chyba jeszcze nikt nie myślał. Drzewostan był na tyle niski, że roztaczającą się panoramę można było podziwiać stojąc na szczycie.

Zachodnie Pasmo Lubania i Przełęcz Knurowska

Po dość stromym zejściu z zachodniego wierzchołka Lubania, mniej więcej do miejsca, w którym odchodzi żółty szlak do Kluszkowiec, czeka nas 12 km marszu po niemal płaskim terenie.

Zaczyna się również podnosić mgła, pozwalając się przebić porannym promieniom słońca.

Mijamy kolejno: Jaworzyny Ochotnickie, Morgi, skąd odchodzi zielony szlak do Ochotnicy Dolnej, Polanę Kudów oraz Runek.

Na odcinku pomiędzy Polaną Kudów a Runkiem naszą uwagę przykuwa niesamowity relief przedstawiający twarz mężczyzny, który sprawia wrażenie jakby pilnował szlaku. A może to jeden z gorczańskich entów…? Niestety, idąc w przeciwnym kierunku można go nie zauważyć, a szkoda.

relief wykonany na drzewie, Gorce

Po minięciu Runka schodzimy w stronę przysiółka Studzionki, będącego częścią wsi Ochotnica Górna, mijając po drodze odejście Pod Kotelnicą niebieskiego szlaku do Huby.

Kawałeczek dalej schodzimy na niewielka polankę, z której rozpościera się widok na gorczańskie pasma, w tym Gorc, by przez chwilę pobawić się z Hugo, który po prawie 20-tu kilometrach jest najwyraźniej znudzony samym tuptaniem. Sami też wykorzystujemy przerwę na uzupełnienie kalorii żelkami.

Raz po raz zakładając i ściągając kaptury chroniące nas przed niewielkim deszczem mijamy Studzionki i idąc trochę pod górkę, trochę z górki zbliżamy się do Przełęczy Knurowskiej.

Po około 6,5 h marszu jesteśmy na przełęczy oddzielającej Pasmo Lubania od rozrogu Turbacza. Po południowej stronie przełęczy znajduje się wieś Knurów, po północnej – Ochotnica Górna. Stąd też nazwa: Przełęcz Knurowska lub Przełęcz Ochotnicka.

Na Turbacz przez Kiczorę

Przed nami ostatni etap wędrówki dnia pierwszego. Dziewięciokilometrowe podejście przez Rąbaniska i Kiczorę do Schroniska PTTK na Turbaczu. Odcinek ten przemierzaliśmy niespełna pół roku wcześniej i szczegółowo opisuję go pod adresem Turbacz z psem.

Przez pierwsze 3 km, do polany Pod Stusem ścieżka pnie się delikatnie pod górę. Tam też znajduje się krzyż z płaskorzeźbą Chrystusa Frasobliwego upamiętniający tragicznie zmarłego ks. Jana Wątrobę.

Przed nami piękna, kolorowa ściana drzew skrywająca chyba najbardziej wymagające podejście na całej trasie wędrówki. Podejście na Polanę Rąbaniska (1129 m n.p.m.). Jest to niespełna kilometrowe podejście o różnicy wzniesień wynoszącej 173m.

Pod Stusem

Tuż przed Polaną Rąbaniska, Pod Stusem zaczyna się granica Gorczańskiego Parku Narodowego, a z polany schodzi czarny szlak do Łopusznej.

Mijamy Polanę Rąbaniska, z której widać między innymi wieżę widokową na Magurkach

i wychodzimy na rozległą Polanę Zielenica, opadającą z grzbietu Kiczory w stronę Przełęczy Knurowskiej. Powierzchnia polany liczy prawie 30 ha, a zobaczyć z niej można szczyty Beskidu Sądeckiego, Pienin, Magury Spiskiej czy Pasmo Lubania, którym szliśmy.

Ponieważ znamy to miejsce z wcześniejszych wycieczek, już dochodząc do Przełęczy Ochotnickiej wymyśliliśmy sobie, że właśnie tu zjemy obiad. Tym bardziej, że z naszej kuchni czy jadalni takiego widoku nie mamy. A do tego, jakby na zawołanie pokazało się słoneczko🙂

Wraz z ostatnią łyżką zupy, słońce zaczyna się chować znów za chmurami, a my wykorzystując jej ciepełko rozlewające się po brzuszkach, szybciutko się pakujemy i ruszamy w dalszą drogę. Przed nami szczyt Kiczory, z której mamy trzy kwadranse do schroniska. Prowadzi stąd również ścieżka przyrodnicza do Ochotnicy Górnej.

Poza chmurami, napływa również mgła co sprawia, że przyspieszamy kroku. Mijamy Polanę Gabrowską, z której odchodzi zielony szlak na Gorc, a następnie Źródełko Miłości znajdujące się na skraju Hali Długiej.

Schronisko, które jest przed nami widać dopiero po przejściu całej polany.

Nocleg z psem w Schronisku PTTK na Turbaczu

Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu jest otwarte dla czworonożnych towarzyszy górskich wędrówek. Z psem można poruszać się po całym obiekcie, łącznie z jadalnią, czego osobiście nie praktykujemy z szacunku dla innych turystów. Aby zanocować z psem należy zarezerwować pokój na wyłączność, a za psiaka uiścić dodatkową opłatę w wysokości 10 zł.

Wschód słońca na Turbaczu

Przyzwyczajona do wczesnego wstawania, budzę się dużo wcześniej niż jesienne słońce, ale cierpliwie czekam na pierwszy brzask. W końcu jest. Cichutko i szybciutko zbieram się i razem z Hugo wychodzę przed schronisko. Przede mną widok na Tatry górujące nad zamgloną Kotliną Nowotarską.

Następnie idziemy w stronę Hali Długiej i Hali Turbacz,

by na samym końcu wejść na szczyt Turbacza, gdzie nie tylko jestem sama z Hugo, ale z którego widać „Beskidzkie Wyspy”, Masyw Babiogórski i oczywiście Tatry. Mam wrażenie, że ten cały, niemy spektakl jest tylko dla mnie. Cudowne uczucie🙂

Wracam, pakujemy się, jemy śniadanie i ruszamy w stronę Rabki. Wczorajsze 30 km nie zmęczyło nas, a perspektywa 17 km, które są przed nami wydaje się być trochę dłuższym spacerem.

Od schroniska do schroniska

Żegnamy Schronisko PTTK na Turbaczu i zmierzamy w stronę szczytu, w tym ja z Hugo już po raz drugi tego poranka.

Przed nami zejście przez Rozdziele, Obidowiec i Polanę Pudziska do Schroniska PTTK na Starych Wierchach. Szczegóły tej trasy przedstawiłam we wpisie Turbacz. Pożegnanie zimy, kiedy to poszłam z jednym, a wróciłam z trzema psami 😀

Idziemy czerwonym szlakiem, z którego podziwiać możemy otaczające nas widoki, a które w 100% rekompensują kałuże i błoto pod nogami. Od północy wyraźnie się rozpogadza, a kolory robią się coraz żywsze.

Na Obidowcu jest już na tyle ciepło, że robimy krótką przerwę na ściągnięcie jednej warstwy ubrania. Odchodzi stąd zielony szlak przez Tobołów do Koninek, którym można wędrować z psem.

Na południowy wschód od Schroniska PTTK na Starych Wierchach znajduje się niewielka chatka do wynajęcia. Informacja z numerem telefonu znajduje się przy schronisku.

Siadamy przy jednym ze stołów wokół schroniska, by napić się herbaty. Miejsce to tętni życiem i okrzykami dzieciaków, które przyszły na Stare Wierchy w ramach szkolnej wycieczki.

Przy schronisku szlak czerwony skręca w prawo i prowadzi w kierunku północno-zachodnim. Do Przełęczy Pośredniej pokrywa się ze szlakiem żółtym oraz ścieżką przyrodniczą oznaczoną biało-zielonym kwadratem, która prowadzi do Poręby Górnej.

Z Przełęczy do Rabki-Zdroju, wg znaków jest około 2 h, a my spoglądamy na grzbiet, którym przeszliśmy przed chwilą.

Szlak prowadzi teraz szeroką drogą przez las,

by po niespełna 3 km wyjść na Polanę Przysłop, na skraju której, tuż pod lasem znajduje się niewielka chatka, prawdopodobnie też z możliwością wynajęcia.

Więcej informacji można uzyskać w Schronisku PTTK na Maciejowej, w którym zatrzymujemy się na chwilę. W miejscu tym ożywają wspomnienia, bowiem będąc w trzeciej klasie liceum spędziłam w schronisku, w doborowym towarzystwie, kilka dni ferii stawiając pierwsze kroki na nartach na nieczynnym od kilku lat stoku narciarskim Maciejowa.

Tym razem siadamy na chwilkę przed schroniskiem i pałaszujemy zamówione słodkości: serniczek i szarlotkę z frużeliną jagodową. Hugo – przydziałową porcję karmy.

Również tutaj spotykamy grupkę dzieciaków z nauczycielami i muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że są jeszcze takowi, którym się chce!

Zejście z Maciejowej do Rabki-Zdroju

Pomalutku zbliżamy się do końca naszej wędrówki. Przed nami ostatnie 5 km trasy, które zaczynamy stając przy górnej stacji dawnego wyciągu, skąd roztacza się widok na Masyw Lubonia Wielkiego górującego nad miastem Rabka-Zdrój.

Szlak prowadzi już teraz przez łąki i pastwiska, na których spotkać można korzystające z ostatnich ciepłych dni krowy, wzbudzające duże zainteresowanie u naszego Huga.

Gdybym mogła, też bym chętnie leżała i kontemplowała masywy Beskidu Żywieckiego.

Odwracamy się raz jeszcze, by spojrzeć na jesienne Gorce i pomalutku zagłębiamy się w miasto.

Przez Rabkę-Zdrój idziemy dalej za czerwonym kolorem, który doprowadzi nas do miejsca, w którym czeka na nas nasze autko. Może moglibyśmy iść skrótem, ale z doświadczenia już wiemy, że szlaki przez miasta czy miejscowości prowadzone są tak, by pokazać ich najpiękniejsze i najciekawsze strony. Tak jest i tym razem. Mijamy m.in. zabytkowy Park Zdrojowy w Rabce-Zdroju, którego początki sięgają połowy XIX stulecia. Powierzchnia parku wynosi 30 ha, a na jego terenie znajdują się liczne ogrody tematyczne, fontanny, kawiarnie oraz tężnia solankowa. Uwagę przykuwają także domy o charakterystycznej dla tego rejonu architekturze.

Na końcu naszej wędrówki – wisienka na torcie: Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju mieszczące się w drewnianym kościele z pierwszej połowy XVII wieku.

I ja już wiem, idąc przez miasto, że musimy się tu wybrać na spacer. Być może jeszcze w któryś z najbliższych jesiennych dni…

Podsumowanie, czyli jesienne przemyślenia

Czerwonym szlakiem przez Gorce szliśmy 24 lata temu, tyle że w przeciwnym kierunku: z Rabki-Zdroju do Krościenka nad Dunajcem. Jej fragmenty wielokrotnie pokonywaliśmy razem z naszymi Dziećmi, nocując także w Schronisku PTTK na Turbaczu. Teraz przeszliśmy w towarzystwie Huga. Przez te ćwierć wieku zmieniła się sama trasa. Wtedy bardziej widokowa, dziś bardziej „zarośnięta” na skutek postępującej sukcesji roślinnej, będącej wynikiem m.in. zaniechania wypasu bydła i owiec na gorczańskich halach.

Trasa, pomimo swoich prawie 50 km, nie należy do trudnych. Znajdujące się na niej szczyty nie należą do wybitnych, pozbawiona jest także jakiejkolwiek ekspozycji. Dla osób mniej wprawnych w górskich wędrówkach najbardziej newralgicznym może okazać się odcinek z Krościenka do Studzionek (20 km), który pozbawiony jest miejsc noclegowych (nie licząc Bazy Namiotowej na Lubaniu). Noclegi „pod dachem” dostępne są już w Studzionkach, na Przełęczy Knurowskiej i w schroniskach: na Turbaczu, Starych Wierchach i na Maciejowej. Trasa, którą de facto można przejść o każdej porze roku, a każda z nich będzie niosła inne zapachy, kolory i wrażenia.

Trasa, którą w całości można przejść z psem, łącznie z odcinkiem prowadzącym przez Gorczański Park Narodowy. Polecam nie tylko miłośnikom dogtrekkingu, ale wszystkim, którzy kochają góry!