Beskid Żywiecki, zgodnie z podziałem dokonanym przez profesora nauk o Ziemi Jerzego Kondrackiego jest częścią Beskidów Zachodnich, dla mnie chyba najbardziej atrakcyjnym turystycznie. Może za sprawą występujących tu największych beskidzkich masywów i najwyższych szczytów, a może za sprawą malowniczych hal? Jadąc z Krakowa trzeba przyjąć odległość średnio 100km by się o tym przekonać. Ale warto! Zapraszam na wycieczkę.
- Soblówka – punkt startowy naszej pętli
- Szlakiem niebieskim i zielonym przez Przełęcz Kotarz i Muńcuł
- Hala na Muńczole – ukryty skarb Beskidu Żywieckiego
- Szlak przez Wiertalówkę – pusty i spokojny
- Racuchy z borówkami na Hali Rycerzowej
- Widokowa Mała Rycerzowa i zalesiony szczyt Wielkiej Rycerzowej
- Powrót przez Przełęcz Przysłop do Soblówki
- Czy warto odwiedzić Beskid Żywiecki? Podsumowanie
Soblówka – punkt startowy naszej pętli
Przyjeżdżamy do Soblówki – wioski położonej w województwie śląskim, w powiecie żywieckim, w gminie Ujsoły. Samochód zostawiamy na parkingu znajdującym się przy Kościele Niepokalanego Serca NMP i przy skrzyżowaniu szlaków turystycznych. Warto również dodać, że wieś znajduje się u podnóża Wielkiej Rycerzowej, na szczyt której najprościej można dojść szlakiem żółtym przez Halę Rycerzową, a stamtąd czerwonym. No ale przecież nie jechaliśmy 117km po to, by wejść na wysokość 1226m.n.p.m. najkrótszą drogą. Tym razem zaplanowałam pętelkę o długości 18km i sumie podejść przekraczających 900m.


Szlakiem niebieskim i zielonym przez Przełęcz Kotarz i Muńcuł
Wędrówkę zaczynamy szlakiem niebieskim, który do skrzyżowania nad Soblówką prowadzi wraz ze wcześniej wspomnianym szlakiem żółtym. Jeszcze zanim dobrze wejdziemy na szlak poranna porcja zabawy i treningu z Hugo na przygotowanym do zwiezienia drewnie.



Ruszamy, a po przejściu około 1600m dochodzimy do miejsca gdzie szlaki się rozchodzą. Podążamy dalej za kolorem dzisiejszego nieba w kierunku Przełęczy Kotarz.



Z każdym kolejnym krokiem odnosimy wrażenie, że szlak ten chyba jest mało uczęszczany. Wąska ścieżka prowadzi wśród wysokich traw skutecznie zakrywających błotniste podłoże, w którym co jakiś czas grzęźniemy, a Hugo wykorzystuje je do ochłody. I w tym cały urok wędrówek!



Po godzinie od przyjazdu docieramy na położoną na wysokości 975m.n.p.m. Przełęcz Kotarz. Stąd zielonym szlakiem zmierzać będziemy przez Wiertalówkę w stronę Małej i Wielkiej Rycerzowej.



Najpierw jednak idziemy, co prawda za zielonym, ale w przeciwnym kierunku – na Muńcuł. Ścieżka teraz wygląda zupełnie inaczej: szeroka, w cieniu bukowo-jodłowego lasu, ale ku radości psa z jeszcze większymi kałużami. Ten odcinek chyba też nie cieszy się zbyt dużą popularnością, bo i tu nie spotykamy nikogo.


Rezerwat Muńcoł
Po przejściu około 250m z przełęczy dochodzimy do granicy Rezerwatu Muńcoł i wzdłuż niej podążamy. Jest to rezerwat florystyczny o powierzchni 45,20ha. Obejmuje żyzną buczynę karpacką, a także śnieżyczkę przebiśnieg, wawrzynek wilczełyko, lilię złotogłów i ciemiężycę zieloną.


Schowani w cieniu drzew mijamy szczyt Kotarz, na którym również umieszczono tablicę informacyjną, by po przejściu 400m znaleźć się na skraju Hali na Muńczole. Szlak na szczyt Muńcoła prowadzi zachodnią granicą hali, potem odbija i znajduje się w lesie, ale my odwracamy kolejność i najpierw wychodzimy na polanę.
Hala na Muńczole – ukryty skarb Beskidu Żywieckiego
Hala na Muńczole to rozległa polana na jego wschodnich stokach, jak się okaże za moment, w całości do naszej wyłącznej dyspozycji. Etymologia nazwy Muńcuł wywodzi się od słowa muncel, pochodzenia wołoskiego, które oznacza pagórek.

Hala robi nie tylko na nas ogromne wrażenie, ale wywarła również na wspominanym już kiedyś przeze mnie Kazimierzu Sosnowskim, który w swoim Przewodniku po Beskidach Zachodnich pisał: “Wierch Menczoła zalega wielka i nader piękna hala, w jej płd.-wsch. brzegu doskonała woda, a najwyższe jej wygarbienie stanowi szczyt; tuż obok niego w skarlałym lesie dzikie złomiska skalne, a w nich rzekoma zbójecka piwnica ze skarbami”.



Przemierzamy zatem halę wszerz i wzdłuż zachwycając się nie tylko jej pięknem, ale widokami jakie oferuje. A patrzymy między innymi na hale w Grupie Lipowskiego Wierchu, które odwiedziliśmy niespełna miesiąc temu, znany nam masyw Pilska, czy majaczące w oddali szczyty Małej Fatry, którą mamy nadzieję poznać.

“W tak pięknych okolicznościach przyrody” nie pozostaje nic innego, jak rozsiąść się wygodnie i cieszyć. Tym, tu i teraz…

Przed nami jeszcze kawałek drogi, więc ruszamy dalej. Najpierw na muńculski szczyt, następnie ostatni rzut oka i patyka na halę, garść zebranych borówek na drogę i schodzimy tą samą drogą na Przełęcz Kotarz.




Szlak przez Wiertalówkę – pusty i spokojny
Trzymając się dalej zielonego szlaku zmierzamy w stronę Małej Rycerzowej, podchodząc pod Wiertalówkę, z której roztacza się widok na Muńcuł.


500m dalej, Pod Wiertalówką, do szlaku zielonego dochodzi żółty z Soblówki, a z drogowskazu wynika, że zarówno na Małą Rycerzową, jak i do Schroniska/Bacówki PTTK na Rycerzowej jest zaledwie 20 minut.

Racuchy z borówkami na Hali Rycerzowej
Co prawda, mieliśmy najpierw zdobyć Małą Rycerzową i dopiero zejść do bacówki, ale wcześniej wyczytana informacja o jej specjale – racuchach z borówkami – kazała nam zmienić plany. Tak więc szlakiem żółtym dochodzimy na Halę Rycerzową, która w porównaniu do Hali na Muńczole tętni życiem.


Zamawiamy “specjał” i siadamy przy jednym ze stołów rozstawionych wokół schroniska. W oczekiwaniu na swoją kolej słyszymy pochlebne opinie zajadających się racuszkami turystów, a ślinka cieknie od samego słuchania. W końcu doczekaliśmy się i…


No cóż, mamy trochę inne wyobrażenie na temat racuchów. Te, które robię ja są przede wszystkim drożdżowe, puszyste i wyrośnięte prawie jak pączki. Lekko rozczarowani konsumujemy placuszki, a ja już wiem, że na obiad dnia następnego będą racuchy, robione w trakcie pisania.


Widokowa Mała Rycerzowa i zalesiony szczyt Wielkiej Rycerzowej
Przybijamy w Książeczkach GOT PTTK pieczątki i czarnym szlakiem podchodzimy na Przełęcz Halną, zwaną także Przełęczą Pod Rycerzową z racji położenia między szczytami: Małą i Wielką Rycerzową.



Najpierw zdobywamy Małą Rycerzową (Halę Rycerzową), z której roztaczają się fantastyczne widoki na Beskid Śląski z jednej strony i pasma: Lipowskiej, Pilska oraz Babiej Góry, z drugiej.



Następnie kierujemy się w stronę Wielkiej Rycerzowej. Podejście jest krótkie, szacowane na 15 minut, więc szybciutko docieramy na szczyt. A ten, podobnie jak szczyt Muńcuła jest całkowicie zalesiony. Nie zwlekając robimy zdjęcie, które jest nie tylko pamiątką ale i dokumentacją wycieczki, po czym wybieramy szlak niebieski.

Szlak graniczny, którym schodzimy 1,7km na Przełęcz Przysłop. Początkowo idziemy trawiastą ścieżynką, która stopniowo zanurza się w las, dając nam tym samym schronienie przed słońcem.


Mniej więcej w połowie drogi uwagę naszą przykuwa niewielka jaskinia. Niespełna 150m przed przełęczą znajduje się odejście żółtego szlaku prowadzącego do Bacówki na Rycerzowej.

Powrót przez Przełęcz Przysłop do Soblówki
Przełęcz Przysłop (940m.n.p.m.) oddziela Grupę Wielkiej Raczy od Grupy Oszusa, a grzbietem, na którym jest położona przebiega Wielki Europejski Dział Wodny. Na przełęczy znajduje się miejsce biesiadne: szałas, stoły i ławy, zorganizowane chyba przez koło łowieckie, bowiem patronuje mu wizerunek św. Huberta.


Po króciutkim odpoczynku ruszamy z Przełęczy Przysłop zielonym szlakiem do Soblówki. Przed nami około 5km łagodnie opadającą drogą leśną, która na moment wychodzi na bezimienną polanę. Przystajemy na chwilkę, by pobawić się z Hugo, który ma energii za nas dwojga i spokojnie idziemy dalej.


Dosłownie 300m dalej przechodzimy przez mostek nad potokiem Cicha, w którym psiak gasi pragnienie i bryka do woli, a obok którego znajduje się szałas, w którym można się schować w czasie burzy, czy przenocować podczas dłuższej wędrówki.


Przed nami jeszcze około 3-3,5km do parkingu drogą, która z szutrowej przechodzi w asfalt. Z pewnością jest to najmniej ciekawy odcinek dzisiejszej wycieczki, ale cień drzew i szumiący potok w pewnym stopniu rekompensują “niedogodności”.

Na koniec wycieczki obowiązkowa kąpiel w Cichym potoku.

Czy warto odwiedzić Beskid Żywiecki? Podsumowanie
Dzisiejsza wycieczka utwierdziła mnie po raz kolejny w przekonaniu, że Beskid Żywiecki jest miejscem wartym odwiedzenia. Zarówno za sprawą tutejszych masywów, jak i malowniczych hal. Ponadto pomimo wakacyjnego czasu, szlaki, a nawet niektóre hale mogą okazać się do naszej wyłącznej dyspozycji, tak jak w przypadku Hali na Muńczole. Dojście żółtym szlakiem z Soblówki do Bacówki PTTK na Rycerzowej może być fajnym pomysłem na rodzinną wycieczkę z maluchami, które potrafią już samodzielnie chodzić, jak i dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami. I oczywiście dla osób wędrujących z psiakami. Polecam!
