Dzisiejsza wycieczka może nie należy do spektakularnych pod względem przebytych kilometrów czy pokonanych różnic wysokości, ale z pewnością wpisuje się na listę najbardziej widokowych tras Beskidu Żywieckiego. Głównie za sprawą hal, z których rozciąga się fantastyczna panorama nie tylko na najbliższe masywy, ale również odległe pasma górskie. Oczywiście nie przejdziemy przez wszystkie, a jedynie kilka z nich, ale za to jakich! Zapraszam na wędrówkę.
- Beskid Żywiecki
- Hala Boracza
- Hala Cukiernica Niżna
- Hala Redykalna
- Hala Bacmańska
- Hala Gawłowska i Hala Bieguńska
- Hala Lipowska
- Hala Rysianka
- Hala Pawlusia
- Czas na podsumowanie
Beskid Żywiecki
Beskid Żywiecki należący do Beskidów Zachodnich jest drugim po Tatrach, pod względem wysokości, pasmem górskim w Polsce. Do największych jego masywów należą: Babia Góra (1725m.n.p.m.), Pilsko (1557m.n.p.m.), Polica (1369m.n.p.m.), Romanka (1366m.n.p.m.) oraz Wielka Racza (1236m.n.p.m.). Na dwóch pierwszych zaobserwować można alpejskie piętra roślinności. Masywy Beskidu Żywieckiego pokrywają lasy bukowo-jodłowe oraz bory świerkowe, na zboczach których często znajdują się malownicze hale. Hale, które niegdyś były miejscem wypasu owiec, dziś stanowią wspaniałe miejsce do wypoczynku i podziwiania roztaczających się z nich widoków.

Hala Boracza
Na dziś zaplanowałam 16-to kilometrową pętelkę, która prowadzi tuż pod szczytami leżącymi w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki oraz przechodzi przez kilka hal. Wycieczkę zaczynamy i skończymy w Żabnicy Skałce, gdzie na jednym z parkingów zostawiamy samochód. Jesteśmy kilka minut po godzinie ósmej, a przedzierające się przez korony drzew promienie słońca zapraszają na wspólną wędrówkę, w którą ruszamy czarnym szlakiem prowadzącym na Halę Boraczą i do znajdującego się na niej schroniska.

Kierunek przejścia wybieramy świadomie, z dwóch powodów. Pierwszy to profil trasy, który wydaje się być przyjemniejszym, a drugi – pogoda. Ta ma być piękną i gorącą, więc wczesnopopołudniowe godziny, gdy będziemy schodzić, spędzimy pod osłoną lasu.
Pierwsze 1,5km idziemy asfaltową drogą wzdłuż radośnie szumiącego Strudziańskiego Potoku, przy której poza kilkoma domami znajduje się śliczna Kaplica MB Nieustającej Pomocy.

Drogą tą można dojechać i dojść do schroniska, ale kto by szedł asfaltem skoro można iść szlakiem przez las?!


Na szczęście dla Huga, ścieżka jest jeszcze mokra po wcześniejszych deszczach i pełna licznych strużek, w których może zmoczyć i schłodzić łapki, a także chlipnąć źródlanej wody.
Po podejściu około 250m na odcinku niespełna 3km wychodzimy na pierwszą z hal – Halę Boraczą z widokiem na Suchą Górę.

Hala Boracza rozpościera się na wysokości około 860m.n.p.m., pomiędzy Prusowem a Redykalnym Wierchem. Jej nazwa najprawdopodobniej pochodzi od nazwiska Borak, które występuje w okolicy. Dawniej hala była miejscem upraw (ziemniaki, owies) i wypasu owiec. Obecnie jest węzłem szlaków turystycznych. Na Hali Boraczej znajduje się Schronisko PTTK, do którego psy mogą wejść pod warunkiem, że mają założony kaganiec. Nam, aż tak bardzo nie zależy, by wejść do środka i rozsiadamy się wygodnie przy jednym z licznych stołów, popijając poranną kawę.



Hala Cukiernica Niżna
Ruszamy dalej zielonym szlakiem, który prowadzi nas na Halę Cukiernica Niżna, oddzieloną od Hali Boraczej wąskim pasem lasu. Hala ta jest jedną z nielicznych hal Beskidu Żywieckiego nadal wypasaną! Możliwe jest to dzięki środkom pochodzącym z Programu aktywizacji gospodarczej oraz zachowania dziedzictwa kulturowego Beskidów i Jury Krakowsko-Częstochowskiej OWCA plus. Dziś jednak owieczek nie spotykamy, ale odwracamy się by spojrzeć raz jeszcze na Halę Boraczą.

Z Hali Cukiernica Niżna odchodzi niebieski szlak do pobliskiej Rajczy.

Kilka metrów dalej, Nad Halą Cukiernica jest rozejście szlaków: zielonego i czarnego, który na Hali Redykalnej doprowadzi nas do szlaku żółtego. Obydwa prowadzą pod Lipowski Wierch, ale różnica między nimi jest ogromna. Zielony, biegnący lasem poniżej szczytów: Redykalnego i Boraczego Wierchu pozbawia tych widoków, które oferuje szlak czarny, a następnie żółty. Dlatego wybieramy ten drugi.
Hala Redykalna
Co prawda i tu szlak prowadzi przez las, ale na wysokości około 1000m.n.p.m. po lewej stronie wyłania się bezimienna polana z widokiem na Rysiankę.

Po obowiązkowych pieszczotach „pniemy się” wyżej, by dojść na Halę Redykalną na wysokości 1060m.n.p.m., z której rozpościera się widok na masywy Beskidu Żywieckiego, Śląskiego oraz szczyty Małej Fatry.



Hala Redykalna położona na południowo-zachodnim grzbiecie Redyklanego Wierchu w przeszłości była miejscem intensywnego wypasu owiec. Nazwa pochodzi od słowa redyk, które oznacza wiosenne wyjście z owcami na halę oraz powrót z niej jesienią. Przez Halę przechodzi żółty szlak prowadzący z Rajczy przez Kręcichłosty, Halę Rysiankę na szczyt Romanki. Teraz właśnie żółty będzie naszym kolorem.

Szlak omija sam wierzchołek Redykalnego Wierchu (1146m.n.p.m.), prowadząc nas w kierunku następnej hali.


Hala Bacmańska
Hala Bacmańska to kolejna polana będąca niegdyś miejscem wypasu. Położona jest na południowych stokach Boraczego Wierchu (1244m.n.p.m.), na wysokościach 1100-1200m.n.p.m.

Rozciąga się z niej widok od Pilska po Wielką Raczę, a przy bezchmurnej pogodzie panorama sięga po Tatry, Małą i Wielką Fatrę.


Ciekawa jest etymologia nazwy hali, która jednak jest jedynie przypuszczeniem. Mówi o połączeniu dwóch słów: węgiersko-wołoskiego słowa baca oznaczającego „szefa” pasterzy oraz niemieckiego der Mann, czyli człowieka.
Na dwóch końcach Hali Bacmańskiej ustawione są tablice opisujące pasterstwo w Beskidach.


Swoją drogą, na trasie ustawiono kilka podobnych tablic z informacjami, dzięki którym można poznać przyrodę spotykaną na beskidzkich szlakach.



I zidentyfikować niektóre z napotkanych roślin🙂



Mijamy zalesiony Boraczy Wierch, by wyjść…gdzie?

Hala Gawłowska i Hala Bieguńska
Hale Gawłowska i Bieguńska są kolejnymi polanami w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki, położonymi na południowych stokach pomiędzy Wierchami: Boraczym i Lipowskim. Hala Gawłowska jest halą zachodnią.


Hala Bieguńska, czyli hala wschodnia jest zdecydowanie większa i ciągnie się prawie do granic Rezerwatu Lipowska. Z obydwu polan widok jest oszałamiający.


Owce się już tu nie wypasają i nikogo oprócz nas nie ma, wykorzystujemy więc chwilę na zabawę z Hugo. Wśród traw porastających polanę spotkać można liczne skupiska rdestu wężownika, rośliny charakterystycznej dla takich miejsc.


Kawałeczek dalej, za Halą Bieguńską do szlaku żółtego dołącza wcześniej wspomniany szlak zielony prowadząc nas w kierunku Lipowskiej.
Hala Lipowska
Hala Lipowska rozciąga się na południowo-wschodnim stoku Lipowskiego Wierchu, którego sam szczyt znajduje się na terenie rezerwatu. Niemniej, wchodząc na polanę napotykamy tabliczkę z jego nazwą i rozpisanymi szlakami. W tej części hali znajduje się również schronisko.


Historia Schroniska na Hali Lipowskiej liczy prawie 100 lat. Wybudowane zostało na początku lat 30. XX wieku przez niemiecką organizację turystyki górskiej Beskidenverein i stanowić miało konkurencję dla schroniska na Hali Rysiance. Po II wojnie światowej zostało przejęte przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, a następnie przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Rozsiadamy się wygodnie przy jednym ze stołów, by prześledzić mapę i uzupełnić płyny.

Do schroniska nie wejdziemy z psem, ale wokół niego jest tyle miejsca i ciekawostek, że o nudzie nie ma mowy. Ba, nawet można odbyć szybki trening na pieńku!

Poza licznymi stołami i ławami jest miejsce na ognisko, bacówka, kapliczka i tyci stawik z tyci mostkiem, w którym aż roi się od kijanek.


Wypoczęci i wybawieni ruszamy w kierunku „konkurencyjnego” schroniska, do którego powinniśmy dojść w kilka minut.
Hala Rysianka
Hala Rysianka to rozległa polana położona na południowo-wschodnich i wschodnich zboczach Rysianki, a nazwa pochodzi od zamieszkującego rejony rysia. Hala położona na wysokości ok. 1150-1260m.n.p.m. jest jedną z najbardziej widokowych polan Beskidu Żywieckiego.

Rozsiadamy się wygodnie na trawie, by nie tylko rozkoszować się widokami, które zapierają dech w piersiach, ale by też pobawić się z Hugo, który pomimo przejścia 10km w upalno-tropikalną pogodę, wystrojony w futro, ma niewyczerpane pokłady energii. A podziwiać możemy między innymi masywy Pilska i Babiej Góry, a także majaczące w oddali tatrzańskie szczyty i Małą Fatrę.

Na Hali Rysianka znajduje się schronisko, którego historia również sięga XX-lecia międzywojennego, a o którym pisałam więcej przy okazji grudniowego spaceru. Mogliśmy wówczas wejść do środka razem z Hugo i Luckym.


Hala Rysianka jest miejscem, z którego zaczynamy schodzić w stronę Żabnicy Skałki, a idziemy szlakiem koloru zielonego. Tak, jak przypuszczaliśmy, słońce robi swoje, więc zejście pod osłoną lasu bardzo nam się przyda. Ale zanim las, to jeszcze…
Hala Pawlusia
Opadająca z północnego grzbietu Rysianki aż po Przełęcz Pawlusią polana o tej samej nazwie była miejscem wypasu owiec jeszcze do lat 1980. Obecnie zarasta lasem, ale jej położenie sprawia, że jest nadal bardzo dobrym punktem widokowym. Patrząc w kierunku wschodnim widzimy Babią Górę i Pilsko, w zachodnim – masywy Beskidu Śląskiego.


Z Hali Pawlusiej prowadzą szlaki: żółty przez Martoszkę na Romankę (widoczne na zdjęciu), czerwony będący fragmencikiem Głównego Szlaku Beskidzkiego z Rysianki do Węgierskiej Górki i zielony do Żabnicy Skałki, który wybieramy.
Początkowo, szlak biegnie wąską i krętą ścieżynką najeżoną korzeniami i kamieniami,


by stopniowo, z każdym metrem w dół zamieniać się w szeroką aleję.


Na naszej drodze nie mogło oczywiście zabraknąć akcentu geologicznego, czyli odsłonięć fliszu karpackiego budującego Beskidy.



Las okazał się nie tylko dobrym schronieniem przez słońcem, ale również przed padającym deszczem, którego w sumie miało nie być. Ale takie właśnie są góry… Ostatnie 2 km idziemy asfaltem wśród letnich kropel, podziwiając plenerową galerię – park z rzeźbami utworzony wokół domu przez architekta dr Wojciecha Opanię.



I teraz tak sobie myślę, że wielki drewniany grajek, przy którym usiadł Hugo przy schronisku na Hali Boraczej, pewnie też wyszedł spod dłuta artysty.
Czas na podsumowanie
Tak, jak pisałam na wstępie wycieczka pozbawiona była spektakularnych odległości i podejść. Łącznie przeszliśmy 16km o sumie podejść i zejść oscylujących w granicach 800m. Mieliśmy okazję przejść i poznać historię dziewięciu polan, na których jeszcze stosunkowo niedawno tyczyło się pasterskie życie, a które dzięki istniejącym programom jest reaktywowane.
Trasa bardzo dobrze przygotowana jest pod względem dydaktyczno-edukacyjnym, dzięki ustawionym tablicom. Dzięki nim można wspólnie z dziećmi odkryć świat przyrody i poznać kulturę regionu, a trzy schroniska zapewnią odpoczynek i strawę strudzonym wędrowcom.
Czas potrzebny na przejście całej trasy szacowany jest na 5,5h, ale proponuję zarezerwować go więcej tak, by móc w spokoju usiąść i delektować się ciszą i pięknem każdej z hal. Polecam gorąco!

