Noclegi na Małym Szlaku Beskidzkim

Posted by

·

,

Przejście Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB) wymaga pokonania 137km pasmami Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego. Dla przeciętnego piechura, który nie zamierza ustanawiać nowych rekordów czasowych, trzeba przyjąć od 4 do 6 dni marszu, co w przeliczeniu na kilometry daje średnio 27km/dzień. A skoro tak, to trzeba też gdzieś przenocować. Z noclegami na MSB generalnie nie ma problemu, ale gdzie zanocować gdy wędrujemy z psem? Na to pytanie odpowiem bazując na naszym doświadczeniu🙂

Nasze noclegi na MSB

Przymierzając się do przejścia Małego Szlaku Beskidzkiego, od strony Bielska-Białej Straconki w kierunku Lubonia Wielkiego, w pierwszej kolejności sprawdziłam dostępność miejsc do nocowania, a w szczególności tych psyjaznych. W tym celu podzieliłam sobie trasę na odcinki mniej więcej 30km i w tych punktach zaczęłam szukać noclegów.

Pierwszy nocleg wypadł idealnie po 30km w Chatce na Potrójnej, do której trzeba zejść dosłownie 200m ze szlaku. Telefonicznie potwierdziłam możliwość zanocowania z psem i „zaklepałam” termin.

Chatka na Potrójnej jest prywatnym schroniskiem i domem p. Rafała. Nocowaliśmy z poniedziałku na wtorek i byliśmy jedynymi gośćmi w tym czasie. Mieliśmy również możliwość skosztowania przepysznych drożdżówek, które wypiekane są tylko w weekendy lub na wcześniejsze zamówienie, głównie dla wycieczek szkolnych, które tu przyjeżdżają. Z rozmowy z gospodarzem dowiedzieliśmy się, że w weekendy i wakacje nocleg należy rezerwować z odpowiednim wyprzedzeniem. Do dyspozycji są sale wieloosobowe, kuchnia z jadalnią, łazienka i toalety. Trzeba czegoś więcej? Cena noclegu: 155 zł, w tym Hugo 50 zł.

I tu właściwie moje planowanie się skończyło, a zaczęła się radosna twórczość🙂 Po pierwsze dlatego, że od samego początku zakładaliśmy spanie w namiocie, a po drugie – rezerwując wcześniej nocleg sami sobie tworzyliśmy presję, że gdzieś na którąś musimy dojść. A my przecież nie szliśmy na czas! Jedyne co ustaliliśmy, to to, że od 18 zaczynamy szukać miejsca do spania.

Kolejna „trzydziestka” wypadała w okolicach Zembrzyc, a my przechodząc przez Krzeszów zauważyliśmy tabliczkę informującą o noclegach w Gryglach Zembrzycach, na trasie szlaku MSB. Na wszelki wypadek wzięliśmy numer, ale nie korzystaliśmy z noclegu. Za to koło 18 zadzwoniliśmy do Baru Kawiarni Niwka (noclegi), gdzie sympatyczna pani zaprosiła nas na nocleg z pieskiem. Zdziwienie gospodarzy Niwki na widok „pieska” było ogromne, ale w żaden sposób nas nie dyskwalifikowało🙂

Pomimo zamkniętej już kuchni, zjedliśmy pyszne pierogi na słodko, a Hugo miał do swojej wyłącznej dyspozycji cały ogród i oczywiście pokój razem z nami. Miejsce położone przy samym Szlaku, które szczerze polecam. Koszt noclegu: 120 zł, Hugo za darmo!

Do tej pory trzymaliśmy się mniej więcej założonego planu, ale padający od rana deszcz opóźnił kolejny dzień wędrówki o dobre 2h. W końcu zakapturzeni ruszyliśmy dalej, a trasa pomimo tego, że przebiegała w miarę równym terenem, bez większych podejść i zejść, nie pozwoliła nadrobić opóźnienia. Balansowanie między kałużami i ślizgawki błotne bardzo nas spowolniły. Koło 17, po przejściu 26km dotarliśmy do miejsca biwakowego.

Drewniana wiata biesiadna stała się naszą kuchnią i jadalnią, namiot sypialnią, a ognisko rozpalone przez Męża od pierwszej zapałki dzięki wcześniej nazbieranej korze brzozowej – salonem z kominkiem. Koszt noclegu: bezcenny🙂

Kolejny nocleg, trzymając się pierwotnych założeń, miał wypaść na Kudłaczach. Nie w schronisku, bo pieski nie mogą do niego wchodzić, ale na przylegającym polu namiotowym. Plany jednak legły w gruzach, gdy niewyspani, po przejściu prawie 15km doszliśmy na Zarabie w Myślenicach i pławiąc się w słońcu nad Rabą, a Hugo w Rabie postanowiliśmy pójść do domu😀

Regeneracyjne popołudnie po przejściu 90km okazało się bardzo dobrym pomysłem. Nie tylko mogliśmy odpocząć w zaciszu domu i wyczochrać stęsknionego Luckyego, ale też przepakować plecaki. Doświadczenie poprzedniej, upojnej nocy z Hugo w dwuosobowym namiocie pokazało nam, że nie jest to wystarczająca forma wypoczynku dla naszej trójki. Stąd też pochyliłam się jednak nad rezerwacją kolejnego noclegu.

Rano zameldowaliśmy się z powrotem na Zarabiu, z dużo lżejszymi plecakami i nieomal w stylu alpejskim ruszyliśmy na podbój Beskidu Wyspowego😉 Wszak odpadły: namiot, śpiwory, karimaty i kuchenka turystyczna. Po przejściu ok. 25km doszliśmy do Kasiny Wielkiej, gdzie zabukowałam nocleg. Pokoje POD RÓŻĄ, bo o nich mowa to czyste i schludne miejsce, ze wspólną komfortową łazienką i w pełni wyposażonym aneksem kuchennym. Właścicielka „odizolowała” swojego berneńczyka, byśmy mogli swobodnie poruszać się na terenie obiektu z Hugo! Pokoje przy samym Szlaku, a pobyt kosztował nas, razem z psem 200 zł. To był nasz ostatni nocleg na Małym Szlaku Beskidzkim.

Gdzie spać na Małym Szlaku Beskidzkim?

Oczywiście poza wspomnianymi przeze mnie miejscami, jest kilka innych, w których można zatrzymać się na noc przemierzając Mały Szlak Beskidzki. Jednak nie zawsze z psem😦

Idąc od zachodu, pierwszy jest Dom Turystyczno-Rekolekcyjny Hrobacza Łąka (7km MSB), jednak gdy szliśmy był zamknięty. W sieci znalazłam informację, że jest nieczynny, a strona internetowa nie działała. Praktycznie w ogóle nie znam tego miejsca, więc nie umiem powiedzieć dlaczego jest zamknięte i na jak długo.

Dom Turystyczno-Rekolekcyjny Hrobacza Łąka

Kolejnym obiektem i to psiolubnym jest Kocierz Resort nad Przełęczą Kocierską (25km MSB), a następnym, który zdecydowanie bardziej nam odpowiadał – Chatka na Potrójnej (29km MSB). W tej okolicy, na Przełęczy Zakocierskiej jest odbicie żółtego szlaku, który doprowadzi do Studenckiego Schroniska Turystycznego „Pod Potrójną” zwanego Chatką pod Potrójną. Nie byliśmy tam, ale znając studentów – pies na pewno będzie mile widziany🙂

Na 38km Małego Szlaku Beskidzkiego znajduje się Schronisko PTTK Leskowiec, które oferuje 32 miejsca noclegowe. Ale nie dla psiaków…

Schronisko PTTK Leskowiec

Następnie są Zembrzyce (53km MSB), gdzie przy samym szlaku jest wspomniana przeze mnie Gryglówka Noclegi oraz Bar Kawiarnia Niwka. Obydwa miejsca są psyjazne. Poza tym, poza szlakiem w miejscowości znajduje się jeszcze kilka innych miejsc noclegowych (m.in. Dwór w Zembrzycach, Mariacki Dom Rekolekcyjny).

Najbardziej newralgiczny pod względem noclegów jest odcinek z Zembrzyc do Myślenic, którego odległość wynosi ok. 35km. Praktycznie poza wspomnianym wcześniej miejscem biwakowym, nie ma nic. Co prawda szlak przechodzi przez Palczę i w okolicach Harbutowic oraz Bieńkówki, więc może schodząc z niego uda się znaleźć nocleg?

Zupełnie inaczej wygląda sprawa na myślenickim Zarabiu. Tam poza Domem Wycieczkowym PTTK, w którym nie zanocujemy z psem jest wiele prywatnych kwater, w tym na pewno psyjaznych.

Kolejną możliwość zanocowania stwarza Schronisko PTTK na Kudłaczach (99km MSB), w którym jest 37 miejsc noclegowych w pokojach dwu, kilku i wieloosobowych. Do schroniska nie można wchodzić z psami, ale obok znajduje się pole namiotowe, gdzie można rozstawić namiot i przespać się z psiakiem.

Schronisko PTTK na Kudłaczach

Po przejściu kolejnych 3km wychodzi się na Lubomir, gdzie obok Obserwatorium Astronomicznego znajduje się „domek”, w którym można by przenocować. Niestety domek był zamknięty, a my nigdzie nie znaleźliśmy informacji, czy jest dostępny dla turystów.

Lubomir

115km Małego Szlaku Beskidzkiego przypada w Kasinie Wielkiej, gdzie baza noclegowa jest naprawdę imponująca. Są tu zarówno kwatery prywatne, obiekty agroturystyczne, jak i większe ośrodki turystyczne, a noclegi zarezerwować można poprzez portale internetowe. Bardzo duża ilość znajduje się wzdłuż MSB.

Zejście z Lubogoszcza prowadzi do Mszany Dolnej, gdzie powiem szczerze nie zauważyłam żadnego miejsca noclegowego, zlokalizowanego przy samym szlaku. Jednak z uwagi na charakter miejscowości, jestem pewna, że nieopodal znajdą się takowe🙂

Zwieńczeniem Małego Szlaku Beskidzkiego jest Luboń Wielki i znajdujące się na jego szczycie Schronisko PTTK, oczywiście z miejscem do spania. Podobnie jak na Kudłaczach niedostępne dla psiaków.

Poza wymienionymi miejscami, na Małym Szlaku Beskidzkim znajduje się kilka drewnianych wiat, które można wykorzystać jako miejsce do spania. Wymaga to jednak niesienia ze sobą przynajmniej samego śpiwora lub tak, jak w naszym przypadku pełnego ekwipunku biwakowego. Jednak niestety nie wszystkie miejsca zachęcają, by w nich nocować😦

Jesteśmy zadowoleni z tego, że przemierzając Mały Szlak Beskidzki udało nam się spać razem z Hugo zarówno w schronisku, na kwaterze, jak i pod namiotem. To ostatnie może nie było najbardziej komfortowe, ale za to na pewno pozostanie nam najdłużej w pamięci. No i to ognisko rozpalone od pierwszej zapałki…