Babia Góra z psem

Posted by

·

Babia Góra z psem, czyli jak nie drzwiami, to oknem. W tym wypadku oknem będzie wejście na Diablak od strony słowackiej, gdzie zakaz Babiogórskiego Parku Narodowego nie sięga, a innych obostrzeń dla wędrówki z psem, czy psami nie ma. Najszybciej można wejść i zejść żółtym szlakiem ze Slanej Vody, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dodała małego urozmaicenia. A jakiego? Zapraszam do lektury🙂

Bilet na Babią Górę

Wstęp na teren Babiogórskiego Parku Narodowego jest płatny i choć my będziemy szli tylko jego granicznym fragmentem, nie zwalnia nas to od zakupu biletów. A te w bardzo prosty i szybki sposób można nabyć on-line na stronie BPN-u. Cena biletu normalnego wynosi 8 zł, ulgowego – 4 zł. Nigdzie nie wyczytałam informacji o konieczności zakupu biletu dla psa, tak więc Hugo idzie za darmo🙂

Babia Góra od słowackiej strony

Wycieczkę zaczynamy w Slanej Vodzie, gdzie znajduje się parking, a właściwie nawet dwa czy trzy. Z wcześniej zaczerpniętych informacji pojawiały się te o opłatach w wysokości 2-3 Euro za pozostawienie samochodu, jednak na miejscu nikt takowych od nas nie pobiera.

Przy parkingu znajduje się ogromna drewniana ławka, na której, zgodnie z dawnym słowiańskim zwyczajem, siadam przed wędrówką. Rzekomo takie przysiadanie ma magiczną moc i zapewnia pomyślną podróż. Mam nadzieję, że będzie tak i tym razem🙂

Tuż obok znajduje się wejście na żółty szlak, którego nie sposób nie zauważyć i oznaczony w oryginalny sposób.

slana voda

Pierwsze 2 km pokonujemy szutrową drogą o prawie niezauważalnym nachyleniu, ale za to o coraz bardziej zauważalnym zachmurzeniu. Wbrew wszystkim prognozom pogody, w których nie było mowy o deszczu – zaczyna padać😦

Ubrani w kurtki przeciwdeszczowe maszerujemy dalej mijając po drodze Muzeum Dziedzictwa Kulturowego Babiej Góry, dziś odwiedzane przez dzieciaki w wieku szkolnym.

Za muzeum żółty szlak, którym idziemy skręca w lewo pod kątem prostym i prowadzi ścieżką przez las. Z każdym metrem w górę pogoda poprawia się już na tyle, że możemy ściągnąć kaptury z głów, a damska część wycieczki, czyli ja, wypatruje jaśniejszych dziur w niebie.

Po przejściu ok. 1,5km przechodzimy przez strumyk Bystra, który „pokonać” można po kamyczkach lub mostkiem. Tu też robimy przerwę, by schować kurtki.

Od tego miejsca poziomice zaczynają się zagęszczać, a nas czeka 700 metrów podejścia na odcinku niecałych 4km. Pomalutku zaczyna się również zmieniać szata roślinna, a niebo robi się coraz bardziej pogodne.

Niespełna kilometr dalej dochodzimy do miejsca, w którym znajduje się wieżyczka, z której rozpościera się widok na okolicę, również tę dalszą dzięki umieszczonej tam lunecie. Pierwszym chętnym do podziwiania widoków jest Hugo😉

Miejsce wykorzystujemy również na krótką przerwę by uzupełnić płyny, ściągnąć bluzy i zaprezentować świeżo zamówioną psyjazną koszulkę!

Kolejny przystanek można zrobić 0,5km dalej, już na wysokości 1275m.n.p.m. (Staviny), gdzie znajduje się źródło wody, z dobrodziejstw którego korzysta Hugo.

Na wysokości 1405m.n.p.m. znajduje się kolejne miejsce, gdzie można zrobić przerwę w wędrówce i przy okazji zapoznać się z fauną Babiej Góry – na szczęście na tablicy informacyjnej, choć parę metrów wcześniej widzieliśmy jelonka. Niestety zmienia się znów pogoda, zmuszając nas do założenia bluz.

Poza pogodą, zmienia się otaczający nas krajobraz, a w szczególności szata roślinna. Nie spotkamy tu już drzew liściastych, a jodły i świerki ustępują miejsca jałowcom i kosodrzewinom.

130m wyżej dochodzimy do kolejnego miejsca, w którym można odpocząć, schować się przed burzą, czy przenocować. Nieopodal szałasu znajduje się źródełko.

Teraz już nie tylko robi się chłodniej, ale pogarsza się także widoczność za sprawą nachodzących chmur. Jednak udaje nam się zobaczyć lejek krasowy, czyli naturalną formę ukształtowania powierzchni terenu powstałą na skutek usuwania się słabo związanego podłoża skalnego, głównie przez działanie wody.

lejek krasowy

Jest to tym bardziej ciekawe, gdyż Babia Góra, podobnie jak całe Beskidy będące częścią Karpat, powstała w końcowej fazie orogenezy alpejskiej (trzeciorzęd) i zbudowana jest z fliszu, czyli warstw skał osadowych naprzemianległych. Głównie piaskowców i łupków, w których zjawiska krasowe zdarzają się sporadycznie.

Partie szczytowe Masywu Babiogórskiego pokrywa największe w Beskidach Zachodnich rumowisko skalne zbudowane z głazów i bloków piaskowca magurskiego. Jest ono efektem wietrzenia mechanicznego, głównie działania zamrozu. Wchodząc na owe rumowisko jesteśmy już przyodziani w kurtki, a temperatura powietrza i widoczność oscylują w granicach zera😦

Babia Góra – Królowa Beskidów

Masyw Babiej Góry położony jest w Beskidzie Żywiecko-Orawskim w Beskidach Zachodnich, a jego „granice” wyznaczają: od strony zachodniej Przełęcz Jałowiecka Północna oraz Krowiarki, na wschodzie. Najwyższym szczytem jest Diablak (1725m.n.p.m.), częściej nazywany Babią Górą, jak cały masyw. Jest to nie tylko najwyższy szczyt polskich Beskidów, ale także najwyższy polski szczyt poza tatrzańskimi, a wybitnością ustępuje jedynie Śnieżce. I właśnie te cechy przyniosły Babiej Górze tytuł Królowej Beskidów. Jednak, jak to królowa, dąsa się czasem i chmurzy swe lico, a to nadało jej mniej chlubne imiona: Kapryśnica i Matka Niepogód.

Na szczycie jesteśmy dosłownie chwilkę. Poza nami jest jeszcze kilka osób, w tym również takich, które upewniają się co do kierunku, w którym mają podążać, gdyż panujące tu warunki atmosferyczne bardzo ograniczają widoczność i nie napawają optymizmem.

Do zejścia wybieramy wcześniej zaplanowany szlak zielony, biegnący granicą państwową i granicą Babiogórskiego Parku Narodowego do Przełęczy Brona (1408m.n.p.m.). Ale zanim tam dojdziemy zatrzymujemy się, by zrobić zdjęcie z Przełęczy Lodowej i kawałek dalej, skąd widać żółty szlak zwany Percią Akademików.

Perć Akademików w skrócie

Perć Akademików to najtrudniejszy szlak w Beskidach Zachodnich. Prowadzi wąską ścieżką po stromym północnym zboczu Babiej Góry. Dla ułatwienia, ale i zwiększenia bezpieczeństwa turystów znajdują się na nim łańcuchy i klamry. Szlak jest wyłącznie jednokierunkowy, na szczyt Diablaka, a ze względu na zagrożenia lawinowe zamykany w okresie zimowym.

Mała Babia Góra

Zielonym szlakiem schodzimy do wcześniej wspomnianej Przełęczy Brona, gdzie znów zmienia się roślinność i…pogoda. Stąd też odchodzi czerwony szlak do Schroniska PTTK Markowe Szczawiny. Dla nas, idących z psem – niedostępny.

Podążamy dalej zielonym szlakiem na Małą Babią Górę, zwaną też Cylem (1515m.n.p.m.) Cyl jest jednym z wierzchołków Masywu Babiogórskiego i trzecim, co do wysokości, szczytem polskich Beskidów. Ustępuje miejsca jedynie „królowej” i Pilsku.

Mała Babia Góra jest dla nas również dużo bardziej łaskawa pod względem pogodowym. Roztacza się z niej fantastyczny widok na Kapryśnicę, która teraz postanowiła się rozchmurzyć.

Z Cyla można iść dalej niebiesko-zielonym szlakiem w kierunku Mędralowej, a później niebieskim w stronę Pilska lub zejść czerwonym do Slanej Vody. I to rozwiązanie wybieramy. Wąska ścieżka pomalutku zaczyna nas sprowadzać do lasu, który z iglastego zamienia się w mieszany.

Piętra roślinności Babiej Góry

Babia Góra i Pilsko to jedyne miejsca, poza Tatrami, gdzie zaobserwować można piętrowy układ roślinności górskiej. Mamy więc regiel dolny (700-1150m.n.p.m.), regiel górny (1150-1350m.n.p.m.), piętro kosodrzewiny (1350-1650m.n.p.m.) i piętro alpejskie (1650-1725m.n.p.m.), z charakterystyczną dla każdego z nich florą.

Chata Slana Voda

Nie ukrywam, że zejście z Małej Babiej Góry jest troszkę nużące, a zwłaszcza ostatni odcinek. O ile przez pierwsze 5km jeszcze coś się działo: a to trzeba uważać, żeby nie potknąć się o wystający korzeń, albo nie pojechać na błocie, to przez trzy ostatnie naprawdę można się wynudzić.

Idziemy szutrową drogą, która zamienia się w asfaltową, a jedyną atrakcją, która może nas spotkać jest przejeżdżający ciągnik z drzewem. Inaczej jest z Hugo, który wykorzystuje płynący wzdłuż drogi potok do zabawy. Ponieważ ciągnik nie nadjeżdża, naszą uwagę przykuwają kwiaty, które przypominają mieszankę łubinu z łopianem, a rosną wzdłuż drogi.

Dzięki zainstalowanej aplikacji do rozpoznawania roślin udaje nam się zidentyfikować: petasites paradoxus, czyli lepiężnik biały (wieloletnia roślina zielna).

Przed samym końcem wędrówki czeka nas jeszcze jedna atrakcja – zagroda z dzikami. Jednak z uwagi na obecność Huga staram się ominąć zagrodę, natomiast do ogrodzenia podchodzi locha, która być może wzięła go za wilka i stanęła w obronie maluchów. Co więcej, gdy jeden z nich zaczął podchodzić, by zobaczyć co się dzieje, ta zaczęła na niego upominająco „chrumkać”.

W końcu doszliśmy do znajdującej się przy parkingu Chaty Slana Voda, w której z apetytem zjedliśmy obiad.

Babia Góra z psem – podsumowanie

Wycieczka bardzo udana. Atrakcje pogodowe, jakie zapewniła nam Kapryśnica – na iście królewskim poziomie. Niestety gorzej z widokami. Tych na szczęście doświadczyliśmy innym razem, gdy Królowa Beskidów była dla nas dużo łaskawsza.

Wejście na Diablak z psem możliwe jest wyłącznie od strony słowackiej. Na szlaku jest kilka źródełek i potoczków, w których pies może się schłodzić w razie potrzeby i napić. Można z nich również uzupełnić zapas wody dla psa, którą niesiemy. Idąc żółtym szlakiem jest kilka miejsc, w tym zadaszonych, gdzie można odpocząć, zjeść, czy schronić się przed deszczem – ważna informacja dla osób idących z dziećmi.

Suma podejść ze Slanej Vody na szczyt Babiej Góry wynosi prawie 1000m, ale nawet mniej wprawni turyści powinni sobie poradzić bez problemu. Czy każdy piesek sobie poradzi? Pewnie tak, ale nie bierzmy go za wszelką cenę. W przypadku naszych psiaków wiemy, że takie eskapady są dobre dla Huga, który po powrocie z wycieczki od razu przynosi piłeczkę do aportowania, ale nie dla Lucky’ego, który nie jest „długodystansowcem”. Znacie swoje psy i wiecie, co jest dla nich najlepsze🙂

Babia Góra z psem – sprostowanie

Trasa, którą przedstawiłam niestety na chwilę obecną nie jest dostępna na wędrówkę z psem😦 Odcinek prowadzący ze szczytu Diablaka na Małą Babią Górę, którym podążaliśmy na wiosnę, aktualnie jest zamknięty dla czworonogów i oznaczony na mapie kolorem czerwonym, oznaczającym zakaz wstępu z psem.