Turbacz z psem

Posted by

·

Poranny deszcz i zasnute chmurami niebo wymusiły małą zmianę planów, ale za to wycieczkę mogliśmy odbyć w komplecie – z dwoma psami. Wybór padł ponownie na Turbacz, tym bardziej, że odkryłam jeszcze jeden możliwy do przejścia z psami szlak, biegnący przez teren Gorczańskiego Parku Narodowego. A co to za szlak, dowiecie się z opisu. Idziemy?

Przełęcz Knurowska

Wycieczkę zaczynamy na Przełęczy Knurowskiej, oddzielającej Masyw Turbacza od Pasma Lubania, gdzie zostawiamy samochód. Co ciekawe, jest to jedyna przejezdna przełęcz w Gorcach o kierunku północ-południe.

Stąd ruszamy czerwonym szlakiem, będącym częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego, w stronę Kiczory, a następnie samego Turbacza. Po minięciu dwóch miejsc oferujących noclegi, a których tu podczas naszej wcześniejszej wędrówki nie było, wkraczamy na leśną ścieżkę.

Co prawda, wędrówka ta miała miejsce „sto lat temu”, gdy na tydzień czy dwa przed ślubem postanowiliśmy sobie przejść Gorce z Rabki-Zdroju do Krościenka nad Dunajcem, z noclegiem w schronisku na Turbaczu, a z czym związana jest pewna anegdota, którą przytoczę w dalszej części wpisu.

Idąc, zwracamy po drodze uwagę na prace: rąk ludzkich, dziobu dzięcioła i przyrody samej w sobie. Chrystus Frasobliwy znajduje się w miejscu upamiętniającym duchownego, ks. Jana Wątrobę, który zginął zimą 2013r. schodząc z Turbacza.

Szlak prowadzi delikatnie w górę, przypominając bardziej spacer parkową alejką, niż górską wędrówkę, a pierwsze „większe” podejście zaczyna się dopiero przed Polaną Rąbaniska (1129m.n.p.m.), do której dochodzi czarny szlak z Łopusznej. Tuż przed polaną zaczyna się również granica Gorczańskiego Parku Narodowego, którą legalnie przekraczamy z psami.

Jeszcze kilka kroków i wychodzimy na Polanę Zielenica, z której roztacza się widok m.in. na Pasmo Jaworzyny Krynickiej, Lubania, Pienin, Magury Spiskiej i Tatr Wysokich z Łomnicą i Lodowym Szczytem. Niestety przy dzisiejszej pogodzie większość z wymienionych widzimy jedynie oczyma wyobraźni.

Tu też, przy znajdującym się stole z ławkami, robimy krótką przerwę na herbatę, podczas której, gdy jedni są zajęci beztroską zabawą, drudzy pilnie studiują mapę😉

Ruszamy dalej. Przed nami niewielkie podejście na Kiczorę (1282m.n.p.m.). Na jej południowo-wschodnich stokach rozciąga się Hala Młyńska z widokiem, m. in. na Jezioro Czorsztyńskie. Jest to również miejsce, do którego dojść można ścieżką spacerową z Ochotnicy Górnej lub szlakami ze wschodnich granic GPN-u, przez Jaworzynę Kamienicką.

Po obowiązkowej sesji zdjęciowej idziemy dalej w stronę Polany Gabrowskiej i Hali Długiej. Po drodze naszą uwagę przykuwa obumarły las.

Pisząc, szukam informacji na ten temat i jedyne, co udaje mi się znaleźć to te o degradującej środowisko naturalne działalności kornika drukarza i zasnui wysokogórskiej, które głównie atakują drzewa iglaste. Ponieważ absolutnie nie jestem specem w tej dziedzinie, proszę nie przyjmować tego za pewnik.

Mijamy uschnięte drzewa i wychodzimy na Halę Długą, na skraju której znajduje się Źródełko Miłości, z wód którego korzystają nasze psiaki.

Hala Długa to wielka polana ciągnąca się na wschodnim grzbiecie Turbacza. Położona jest na wysokości 1160-1270m.n.p.m. i zajmuje powierzchnię ponad 30ha. Od XIV stulecia była miejscem wypasu owiec, który zakończony został w latach 90. XX wieku. Jednak od 2003r., by zachować kulturę pasterską i zapobiec zarastaniu polany lasem, wprowadzono kulturowy wypas owiec.

Znajdująca się tu bacówka jest jedną z Bacówek Szlaku Oscypkowego, w której kupić można oryginalny serek. Dziś owieczek jeszcze nie było, a nawet gdyby były, nie kupilibyśmy oscypków, gdyż o tej porze roku całe mleczko idzie na wykarmienie jagniątek. Ale szczerze polecamy🙂 Długa Hala to również wspaniałe miejsce widokowe, ale przy obecnej pogodzie widoki raczej odtwarzamy z pamięci.

Pomalutku zmierzamy w stronę schroniska, które jednak teraz ominiemy, podobnie jak dawny budynek Ośrodka Kultury Turystyki Górskiej PTTK, by dojść na szczyt Turbacza.

Szczyt Turbacza (1310m.n.p.m.) położony jest poza granicami GPN-u i znajduje się na nim kamienny obelisk oraz żelazny krzyż. Szczyt jest na tyle bezleśny, że przy ładnej pogodzie rozciąga się z niego widok m.in. na Beskid Wyspowy, Żywiecki oraz Tatry. Dziś niekoniecznie😦

Z psem na Turbacz – którędy?

Turbacz jest nie tylko najwyższym szczytem Gorców, ale również jednym z niewielu, który można zdobyć z psem. A do tego, różnymi drogami!

Pierwsza z nich prowadzi zielonym szlakiem z Koninek, przez Tobołów na Obidowiec, gdzie łączy się z czerwonym szlakiem na Turbacz.

Druga możliwość to przejście z Obidowej. Tu mamy do wyboru zielony szlak do Schroniska Stare Wierchy i dalej czerwonym przez Obidowiec, Rozdziele, Turbacz lub zielonym szlakiem do Bukowiny Obidowskiej, dalej czarnym i żółtym przez Miejski Wierch do Schroniska na Turbaczu. Z Obidowej na Turbacz można zrobić bardzo fajną pętlę, którą dokładnie opisuję w https://psyjazne.com/2025/03/19/turbacz-pozegnanie-zimy/

Kolejne szlaki prowadzą z Nowego Targu: zielony i niebieski z Kowańca, żółty i zielony z osiedla Oleksówki. Można iść jeszcze czarnym szlakiem z Ostrowska oraz niebieskim z Łopusznej. Obydwa przechodzą przez Bukowinę Waksmundzką.

Ostatnia możliwość to ta, którą podążamy dzisiaj. Poniżej zamieszczam mapę z granicą GPN-u oraz zaznaczonymi zielonym kolorem szlakami, po których na terenie Parku można iść z psami.

Schronisko na Turbaczu – czy jest psyjazne?

Tak, Schronisko PTTK na Turbaczu jest bardzo psyjazne🙂 Mile widziane są wszystkie psiaki, bez względu na rozmiar. Z psem nie tylko wejdziemy do schroniska, ale także możemy w nim zanocować. Trzeba spełnić tylko jeden warunek: należy zarezerwować pokój na wyłączność, np. 2, 3, 4-osobowy, a za psa uiścić dodatkową opłatę w wysokości 20 zł.

My dzisiaj ani nie wchodzimy, ani nie nocujemy. Korzystamy z ciut przyjemniejszej pogody, jaka się zrobiła i siadamy na zewnątrz, przy jednym z wielu stołów. Zamawiamy coś ciepłego w schronisku, a Hugo i Lucky przegryzają „kulki mocy”. Ten drugi przegryza także swoją smycz…

Turbacz sentymentalnie

To jest dobry moment, by przytoczyć anegdotę, o której wspomniałam na wstępie. Tydzień, czy dwa przed naszym ślubem wybraliśmy się na wędrówkę po Gorcach. Warto dodać, że ja dzieciństwo spędziłam łażąc po Tatrach, mój przyszły Mąż – w Gorcach. Dzięki temu wzajemnie odkrywaliśmy góry przed sobą. Na moje pytanie, czy nie należałoby zaklepać miejsca w schronisku na Turbaczu na nocleg, jeszcze nie Mąż odrzekł: dziewczyno, to jest ogromne schronisko. No to OK, poszliśmy. Jakież było nasze zdziwienie (moje mniejsze), gdy okazało się, że z uwagi na trwające Dni Tischnerowskie nie ma ani jednego wolnego miejsca, nawet tzw. gleby. Przyszłość naszego ślubu stanęła pod wielkim znakiem zapytania😀 Na szczęście doskonała znajomość tego miejsca, dzięki wieloletnim wyjazdom harcerskim i oczywiście urok osobisty jeszcze nie Męża sprawiły, że dostaliśmy jeden jedyny pokój. Pokój księdza! Z uwagi na całodzienny marsz i powagę miejsca – grzecznie poszliśmy spać, by rano ruszyć w stronę Krościenka.

Później na Turbacz wracaliśmy wielokrotnie z naszymi Dziećmi, czasem z noclegiem (wcześniej zarezerwowanym), a czasem bez, na jednodniową wycieczkę. Teraz wracamy z psami. Jestem pewna, że Turbacz jest tym miejscem, do którego wrócimy jeszcze nie raz🙂

Droga z Turbacza

Jedynym mankamentem dzisiejszej wycieczki jest powrót tą samą drogą, którą przyszliśmy. Ale z drugiej strony, Gorce są tak fantastyczne, że można je przemierzać w tę i z powrotem. Mijamy po kolei Halę Długą, Źródełko Miłości, odejście zielonego szlaku na Polanę Jaworzyna Kamienicka.

Schodzimy z Kiczory i wchodzimy do skąpanego teraz w słońcu bukowego lasu.

Jeszcze chwila i dojdziemy do samochodu, ku uciesze Lucky’ego, dla którego dzisiejszy dystans był naprawdę wymagający. Przeszliśmy łącznie 18,5km, a suma podejść wyniosła blisko 800m. Do Książeczki PTTK GOT dopisujemy 27pkt. Pomimo pogody, która raczej przypominała jesienną niż majową, wracamy bardzo zadowoleni. Zadowoleni tym bardziej, że pierwszy raz na Turbacz szliśmy od tej strony🙂