Dogtrekking to nic innego jak wędrowanie z psem po terenach leśnych czy górskich. To forma aktywności na świeżym powietrzu, która pozwala dodatkowo wzmocnić więź łączącą psa z opiekunem. By w pełni cieszyć się wspólnie spędzonym czasem, do dogtrekkingu trzeba się przygotować, a czasem nawet – pójść na kompromis. Na co ja zwracam uwagę, dowiecie się z poniższego wpisu🙂
Dlaczego wybrałam dogtrekking?
Aktywny wypoczynek jest tą formą relaksu, która najbardziej mi odpowiada. Przemieszczanie się, pokonywanie kolejnych kilometrów oraz odkrywanie nowych, jak i powracanie do znanych już miejsc jest tym, co pozytywnie mnie nakręca i zachęca do dalszego działania. Osiągnięcie danego celu, w mniejszym lub większym pocie czoła, daje radość nie do opisania. Uwielbiam tę radość dzielić z moimi Bliskimi, ale nie zawsze mam taką możliwość, co nie oznacza, że nie mogę wędrować sama. Uwielbiam też spędzać czas z naszymi psami, które przy takim włóczykiju jak ja nie mogą narzekać na nudę😉 Połączenie tych pasji plus szybka „dostępność” gór wynikająca z miejsca zamieszkania zadecydowały o wyborze dogtrekkingu jako głównej aktywności na świeżym powietrzu, bez względu na porę roku.


Wędrówki z psem – dla kogo?
Wędrówki z psem polecam każdemu, kto uwielbia być w ruchu i spędzać czas ze swoim pupilem. Czas spędzony na wspólnym przemierzaniu kilometrów wzmacnia tę niesamowitą więź łączącą opiekuna z psem. To również czas, który można wykorzystać na dodatkowe szkolenie. Powtarzanie i utrwalanie komend w różnych miejscach uczy psiaka, że ma je wykonywać nie tylko na placu treningowym. Tak robię z Hugo, którego ekscytacja nowymi miejscami i rozsadzająca go energia sprawiają, że czasem zastanawiam się, czy aby na pewno ukończyliśmy szkolenie podstawowe z oceną bardzo dobrą😀
Z poprzednim owczarkiem – Hansem, głównie biegałam, choć mieliśmy na koncie także kilka górskich wycieczek. Poranne, kilku czy kilkunastokilometrowe przebieżki pozwalały nam naładować akumulatory na resztę dnia. Poza tym, Hans miał fajny spacer, a ja – wiernego towarzysza joggingu.

Na pytanie: czy dogtrekking jest dla mnie? każdy z nas odpowie sobie sam. Jednak trzeba też sobie zadać pytanie, czy każdy pies nadaje się do dogtrekkingu? Psy, zarówno te rasowe, jak i mieszańce różnią się temperamentem, charakterem i potrzebami. Innych zajęć i bodźców wymagać będą psy obronne czy myśliwskie, a jeszcze innych tzw. psy do towarzystwa. Kolejnym ważnym czynnikiem determinującym dłuższe wędrówki jest „gabaryt” psa oraz to, jak sobie radzi z wysiłkiem fizycznym w różnych warunkach atmosferycznych.
Tak, na marginesie
Naukowcy z wielu uniwersytetów prowadzili badania, które potwierdziły, że psy często przejmują cechy osobowości swoich opiekunów, czyli mówiąc językiem potocznym: pies upodabnia się do właściciela (osobiście nie lubię tego określenia i zastępuję je słowem: opiekun lub przewodnik). Dlatego też, podejmując świadomą decyzję o wprowadzeniu psa do domu, często wybieramy te o podobnym usposobieniu do naszego.

Dodatkową pomocą służyć może mądry i doświadczony hodowca, który znając nasze preferencje i możliwości dobierze nam psa „szytego na miarę”. Od prawie 20 lat jestem związana z jedną hodowlą owczarków staroniemieckich i wierzcie mi, że zupełnie inne psy miałam, gdy nasze dzieci były małe, a zupełnie inne teraz. Nasze pierwsze owczarki miały charakter spokojny i zrównoważony, idealny przy dzieciach. Hans i Hugo to psy, które poza równowagą miały/mają jeszcze to „coś”, co pozwala im za mną nadążać🙂
Jak przygotować psa do dogtrekkingu?
Chodzenie jest naturalną czynnością, zarówno naszą, jak i psią. Jednak to, ile będziemy chodzić i w jakim tempie zależy już wyłącznie od nas. Chodzenie na wycieczki górskie wymaga choć minimalnego przygotowania kondycyjnego tak, by po powrocie z nich czuć satysfakcję i przyjemne zmęczenie, a nie „umierać” przez następne dni. To samo dotyczy psa. Brak wcześniejszej zaprawy może skończyć się jego przeforsowaniem lub urazem.
Jak ja przygotowuję psy do biegania, czy trekkingu? Od szczeniaczka. Stopniowo. Intuicyjnie. Jak siebie. Po górach chodzę od dziecka, biegać zaczęłam po 40. Przygodę z bieganiem zaczęłam od marszobiegów – z naciskiem na marsz – by stopniowo przejść do biegu i wydłużać pokonywany dystans. Dokładnie to samo robię z pieskami. Codzienne spacery, najpierw kilka krótszych, potem zmniejszam ilość, ale zwiększam czas i odległość. Do tego elementy podstawowego wychowania, jak chodzenie na smyczy i nauka przychodzenia do nogi. No i socjal. Oswajanie z ludźmi, psami i ruchem ulicznym. Dbam też o odpowiednie odżywianie i suplementację psiaka, nierzadko bardziej niż o swoje. Przez pierwsze 12-15 miesięcy staram się nie narażać psy na gwałtowne zrywy, skoki tak, by nie nadwyrężyć czy wręcz nie uszkodzić aparatu kostno-ruchowego. Zresztą później też nie. Aż w końcu przychodzi ten moment, gdy jesteśmy gotowi na pierwszą wspólną wędrówkę🙂

Dogtrekking – razem, czy osobno?
Wszystko zależy od tego, co kto lubi. Dla tych, którzy lubią spędzać czas w grupie, stanąć do rywalizacji, czy po prostu nie wiedzą gdzie wędrować z psem, bardzo fajnym pomysłem jest udział w zorganizowanych zawodach w dogtrekkingu. Często w zawodach tych startują nie tylko osoby z psami, ale rodziny z dziećmi, i oczywiście psem, zamieniając to wydarzenie we wspólną aktywność i dobrą zabawę na świeżym powietrzu.
Będąc zodiakalnym Strzelcem włóczęgę i obcowanie z naturą mam we krwi. Uwielbiam wsłuchać się w śpiew ptaków i chłonąć zapach poszczególnych pór roku. Bo każda z nich pachnie inaczej. I uwielbiam to robić w ciszy, otoczona własnymi myślami. Dlatego też biegam i wędruję sama z psem lub w towarzystwie Męża, jeżeli chce mi towarzyszyć. Wędruję w tygodniu, gdy ruch na szlakach jest zdecydowanie mniejszy. Czasem zdarza się, że nie spotykam nikogo, co potęguje wrażenie, że to wszystko czeka właśnie na mnie. Poza tym jestem w cudownym momencie życia, w którym nie muszę niczego udowadniać🙂

Góry z psem – jak wybrać trasę?
Na wstępie napisałam, że do dogtrekkingu trzeba się przygotować, a czasem pójść na kompromis. A teraz wyjaśnię, na czym ten kompromis polega.
Planując wycieczkę górską z psem należy zwrócić uwagę na wiele aspektów i obostrzeń, które nie dotyczą samych turystów. Miejsca, które w większości dostępne są dla nas, niekoniecznie muszą być dostępne dla psiaków. Myślę tu między innymi o parkach narodowych, rezerwatach przyrody, schroniskach, jak i samych szlakach.


W Sudetach, ograniczenia wycieczek z psami związane są z Karkonoskim Parkiem Narodowym, co nie oznacza, że nie można wędrować tam z psem. Jest dużo szlaków dostępnych dla czworonożnych przyjaciół, podobnie zresztą jak w PN Gór Stołowych. Psyjazne, choć z pewnymi wyjątkami, są pasma karpackie. Praktycznie z psem nie zdobędziemy pienińskich szczytów z uwagi na Pieniński Park Narodowy, gór Beskidu Niskiego w obrębie Magurskiego Parku Narodowego oraz tatrzańskich szczytów w ich polskiej części. W polskich Tatrach psy wędrować mogą jedynie Ścieżką pod Reglami i Doliną Chochołowską, w której byłam z Hugo na tegorocznych wagarach😉 (https://psyjazne.com/2025/03/21/wagary-w-chocholowskiej/)

Pewne ograniczenia czekają na psy w Beskidzie Żywieckim (Babiogórski PN), w Gorcach (Gorczański PN) oraz w Bieszczadach (Bieszczadzki PN). Piszę pewne, bo wstęp z psami możliwy jest na wybranych szlakach. Ponadto, zwracać należy uwagę, czy trasa, którą teoretycznie możemy pokonać z psem nie przebiega przez obszar rezerwatu. Czasem można go ominąć schodząc ze szlaku i podążać jego granicą, innym razem – wybrać alternatywną drogę, np. czarny szlak z Hali Miziowej na Pilsko.
Trzeba też wiedzieć, że nie do wszystkich schronisk wejdziemy z psiakami. Z naszych dotychczasowych wędrówek bardzo miło zaskoczyły nas: Schronisko PTTK na Stożku, Schronisko PTTK na Rysiance i Schronisko PTTK na Hali Miziowej. Doceniamy zwłaszcza to na Rysiance, gdzie podczas grudniowej wycieczki mogliśmy się ogrzać razem z Hugo i Lucky’m.



Wybierając trasę na wędrówkę z psem, poza „tradycyjną” mapą korzystam z portalu mapa-turystyczna.pl, w którym niedawno dodano udogodnienie dla psiarzy: wstęp dla psów.
Kompromis także należy znaleźć w wyborze samej trasy. Idąc z psem trzeba odłożyć własne ambicje na bok i wybrać taki szlak, który będzie dostępny dla obojga. Dlatego też tak bardzo lubię Beskidy. Beskidzkie szlaki pozbawione są ekspozycji, która dla psów podobnie jak dla niektórych osób może być niekomfortowa, nie znajdziemy tu także ułatwień w postaci drabinek czy łańcuchów, nie do pokonania dla czworonogów. Znajdziemy za to malownicze, mniej lub bardziej strome ścieżki leśne, czasem kamieniste oraz piękne widokowe hale. Do tego jeszcze dochodzi ogrom tras do wyboru, począwszy od tych naprawdę króciutkich, po cało, czy nawet kilkudniowe.



Co wziąć na dogtrekking?
Przede wszystkim bagaż dobrego humoru. Poza tym wygodne buty i równie wygodny ubiór dopasowany do pory roku i warunków atmosferycznych. Obowiązkowa jest mapa i ewentualnie aplikacja. Mapę rozłożę zawsze, nie muszę się martwić o zasięg😉 Poza tym to, co zawsze się bierze na wycieczki. Woda z elektrolitami w ciepłe dni, herbata, np. korzenna w termosie w dni chłodniejsze, kanapki, żele energetyczne, etc. Co, kto lubi. Raczki turystyczne, gdy wędrujemy po śniegu i lodzie, kijki trekkingowe, podstawowa apteczka. A dla psa? Również woda z elektrolitami (można nabyć w sklepach zoologicznych), wysokoenergetyczne przekąski, które nazywamy z Mężem „kulkami mocy”, także podstawowa apteczka oraz książeczka zdrowia lub paszport z aktualnymi szczepieniami. I najważniejsza rzecz, która połączy nas z psiakiem: szelki i smycz. Tu warto zainwestować w wygodne szelki trekkingowe, które nie będą krępować psich ruchów i porządną, mocną smycz.
Niedawno też nabyłam pas biodrowy do trekkingu z psem i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tego rozwiązania. Mniej zadowolona natomiast jestem ze smyczy z amortyzatorem, która jest zalecana do pasa. Schodząc stromszymi odcinkami mam wrażenie, że nie do końca „panuję” wówczas nad psem. Zresztą nie ukrywam, że na takich fragmentach często odpinam smycz, a Hugo idzie przy mnie z komendą równaj.
Do obowiązkowego „wyposażenia” Huga, poza chipem, należy jeszcze przypięty do szelek breloczek z kodem QR potwierdzający rejestrację w międzynarodowej bazie safe animal oraz naszywka na obrożę z imieniem i numerem kontaktowym.


Reasumując, trekking z psem jest wspaniałą aktywnością, niezależnie czy będziemy chodzić sami, czy w grupie. Pozwala na lepsze i głębsze budowanie relacji z psiakiem, zapewniając sobie przy tym sporą dawkę ruchu. Pozwala na pokonanie własnych słabości, postawienie nowych celów, odkrywanie i poznawanie nowych miejsc. Pozwala się zmęczyć i odpocząć równocześnie. I to, co chyba najważniejsze dla każdego psiaka – być i podążać za swoim opiekunem. Do zobaczenia na szlaku🙂
