Pilsko – Książę Beskidów

Posted by

·

Pilsko jest drugim pod względem wysokości masywem w Beskidzie Żywiecko-Orawskim, często nazywanym „księciem Beskidów”. Ustępuje miejsca jedynie samej królowej – Babiej Górze. Jest również drugim szczytem Beskidów posiadającym alpejskie piętro roślinne. Masyw Pilska jest masywem granicznym, a sam szczyt leży po stronie słowackiej. Zapraszam na wycieczkę🙂

Pilsko z psem

Pętelka, którą zaplanowałam na dzisiejszą wycieczkę wynosi 15km, a suma podejść – 970m. Jedziemy prawie w pełnym składzie, bez Lucky’ego. Taki dystans w połączeniu z bardzo wiosenną temperaturą byłby dla niego zbyt męczący😦 Żeby Lucky czuł się równie ważny i potrzebny dostaje odpowiedzialne zadanie pilnowania domu i kotka podczas naszej nieobecności.

Na szczyt Pilska można wejść z psem, ale z uwagi na znajdujący się poniżej Rezerwat Przyrody Pilsko, nie każdy szlak jest dostępny dla czworonożnych turystów. Szanując to planuję trasę tak, by nie łamać przepisów. Na wszelki wypadek zabieram również „paszport zwierzęcia domowego” jakim wszak jest Hugo, z aktualnymi szczepieniami.

Korbielów – Hala Miziowa

Wycieczkę zaczynamy w Korbielowie, gdzie przy ul. Zbójnickiej znajduje się DW Diuna z ogólnodostępnym parkingiem oraz dwa inne parkingi, i tu zostawiamy samochód. Tym samym znajdujemy się na szlaku oznaczonym kolorem żółtym, prowadzącym z Korbielowa na Halę Miziową.

Jednak nim nie idziemy. Cofamy się kilka metrów do ul. Leśnej, z której prowadzi szlak niebieski na Przełęcz Przysłopy. Asfaltem idziemy ok. 750m, by w końcu wejść na leśną ścieżkę.

Sprawdzając wcześniej prognozę pogody wiemy, że na szczycie Pilska pomimo słonecznej aury ma być w okolicach 12-13 stopni dlatego ubrani jesteśmy na tzw. cebulkę, co pozwala na szybkie dostosowanie ubioru do panujących warunków. A te na dole są sprzyjające na tyle, że wykorzystujemy bajkową polankę, by zdjąć i spakować wierzchnie okrycie.

Po przejściu 1200m jesteśmy na Przełęczy Przysłopy położonej na wysokości 858m.n.p.m. Tutaj skręcamy w lewo i ruszamy szlakiem czarnym, który doprowadzi nas do Przełęczy Buczynka (1118m.n.p.m.). Odległość do pokonania wynosi 2,7km, a różnica wysokości 260m.

Szlak prowadzi ścieżką przez bukowo-jodłowo-świerkowy las charakterystyczny dla beskidzkiego regionu, która ze stromszej i kamienistej zamienia się w parkową aleję, by za chwilę znów przypomnieć o swoim górskim charakterze. Ku zadowoleniu Huga na szlaku znajduje się kilka cieków, w których może sobie schłodzić łapki. Po pokonaniu około kilometra wychodzimy na niewielką polankę, z której widoczne są Masywy Babiej Góry i Pilska. Jednak, jak się okaże później, to dopiero przedsmak widoków, które nas czekają.

Wystarczy przejść kolejnych 200-300m, by znaleźć się na Hali Uszczawne położonej na północnym grzbiecie Pilska między szczytami: Uszczawne i Malarka/Malorka, a z której rozpościera się widok na wschód z dominującym Masywem Babiogórskim.

Nazwa hali pochodzi od szczawiu alpejskiego, który rośnie tam, gdzie kiedyś stawiano przenośne zagrody dla owiec, zwane koszarami. Miejsce jest na tyle urokliwe, że przysiadamy na chwilkę, by zjeść jabłuszka, a Hugo zażyć kąpieli błotnych🙂

Do Przełęczy Buczynka idziemy cały czas polaną skąpaną w kwietniowym słońcu, gdzie roślinność dopiero zaczyna budzić się do życia.

Przełęcz Buczynka jest miejscem, w którym czarny szlak łączy się z zielonym prowadzącym z Sopotni Wielkiej na Halę Miziową, a którym teraz iść będziemy. Znajduje się tu duży stół z ławkami, przy którym można się wygodnie rozsiąść.

Idąc teraz zielonym szlakiem przechodzimy wschodnią częścią Hali Jodłowcowej, na której znajduje się tabliczka kierująca do Bazy Namiotowej na Hali Górowej.

Studencka baza namiotowa czynna jest wyłącznie w okresie letnim (od połowy czerwca do połowy września), czyli po sesji letniej, a przed tzw. „kampanią wrześniową”, czyli sesją poprawkową😉 Oferuje noclegi w bacówce, namiotach bazowych i namiotach własnych, a także dostęp do kuchni i punktu do higieny osobistej.

Z racji tego, że czasy studenckie mamy dawno za sobą, a baza i tak jest nieczynna o tej porze roku zmierzamy w kierunku Hali Miziowej. Szlak prowadzi leśną ścieżką, miejscami po naturalnej geologicznej mozaice formacji fliszu karpackiego.

Po 2,5km marszu wychodzimy na Halę Miziową. Stąd, do szczytu Pilska dzieli nas jeszcze 1700m.

Hala Miziowa – Pilsko

Hala Miziowa położona jest północnym stoku Pilska na wysokości 1230-1310m.n.p.m. W okresie XX-lecia międzywojennego hala należała do 30 właścicieli z Korbielowa. Jednym z nich był Mizia i właśnie od niego pochodzi jej nazwa.

Hala Miziowa jest dużym ośrodkiem ruchu turystycznego: znajduje się na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego, jest węzłem szlaków turystycznych. Jest także ośrodkiem narciarskim, z wyciągiem orczykowym na Pilsko. Na Hali znajduje się duże schronisko, dyżurka Beskidzkiej Grupy GOPR oraz stacja meteorologiczna.

Po króciutkim odpoczynku ruszamy na szczyt Pilska. Początek jest wspólny dla szlaków: czarnego i żółtego. Gdy większość osób wybiera żółty, my podążamy dalej czarnym. Nie dlatego, że jesteśmy takimi indywidualistami, ale dlatego, że czarny szlak omija przytoczony na wstępie Rezerwat Pilsko i jest dostępny dla Huga.

Najpierw podchodzimy pod Kopiec (1395m.n.p.m.), który teraz omijamy, by stopniowo piąć się do góry wąską, kamienistą ścieżką pomiędzy kosodrzewinami (piętro alpejskie). W międzyczasie mijamy skrzyżowanie, na którym powraca z Rezerwatu szlak żółty (Hala Słowikowa, 1483m.n.p.m.).

Jeszcze kilka metrów i zdobywamy Górę Pięciu Kopców, czyli polski szczyt Pilska (1535m.n.p.m.).

Pomimo południowego słońca, wiejący wiatr na tej wysokości zmusza nas do założenia bluz, co pozwala na komfortowe podziwianie panoramy. A jest co podziwiać! Jeszcze 400m między kosodrzewinami i jesteśmy na szczycie Pilska – tym właściwym (1557m.n.p.m.). Jak dotychczas, jest to najwyższy szczyt zdobyty przez Hugusia🙂

Szczyt Pilska jest rozległy, porośnięty trawą i pojedynczymi kosodrzewinami, pokryty rumoszem skalnym. Widok jest oszałamiający, zwłaszcza przy takiej pogodzie. Widać między innymi Małą i Wielką Fatrę, Tatry, Beski Śląski i Żywiecki. Napawamy się widokami i poimy Huga wodą z elektrolitami, którą niosę ze sobą, by po chwili rozpocząć powrót na Halę Miziową.

Schodzimy dokładnie tą samą trasą z tym, że teraz wchodzimy na wcześniej ominięty Kopiec i siadamy na pięknej czerwonej ławeczce (musicie uwierzyć na słowo, albo przyjść i usiąść, jak my).

Schodzimy do Schroniska PTTK na Hali Miziowej, które okazuje się być bardzo psyjaznym obiektem i do którego można wejść z pieskami. Wbijamy pieczątki do Książeczek GOT PTTK i zamawiamy obiadek.

Hala Miziowa – Korbielów

Wypoczęci, z nowymi siłami rozpoczynamy zejście do Korbielowa. Tym razem wybieramy szlak żółty przez Czarny Groń, który doprowadzi nas prosto do samochodu. Do Czarnego Gronia idziemy podwójnym szlakiem: żółtym i zielonym. Dopiero tam żółty pod kątem prostym skręca w lewo i schodzi do Korbielowa.

Z każdym metrem niżej szlak staje się coraz bardziej kamienisty, ale za to z pięknymi widokami.

Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Pierwszą z nich jest Kapliczka św. Gwalberta.

Drugą – ogromny świerk, który niczym ent z Trylogii Tolkiena strzeże wejścia do lasu…

Trzecia atrakcja, najbardziej wyczekiwana przez Hugusia, harce w Buczynce😀

Czas na podsumowanie. Wycieczka bardzo udana. Widoki nie do opisania. Trasa, wraz ze schroniskiem, bardzo psyjazna. Pomimo wielu strumyczków trzeba mieć ze sobą wodę dla psiaka, którą możemy w każdej chwili podać. Dla piesków mniej zaprawionych w wycieczkach, trasa może być męcząca. Niemniej polecam wszystkim. Choć przewidziana na 5,5h, w okresie wiosenno-letnim spokojnie może zająć nawet cały dzień, by czerpać radość z widoków serwowanych po drodze i na samym szczycie Pilska.