Jesienią, niebieskim szlakiem z Gruszowca. W zimie, również niebieskim od strony Jurkowa. Wiosną – na żółto z Mszany Dolnej. Ćwilin zdobyty po raz trzeci! A może nie chodzi o sam Ćwilin, a o Polanę Michurową, z której roztacza się fantastyczny widok na Beskidy, Gorce i Tatry? A może o coś jeszcze…Zapraszam na wycieczkę🙂
Szlaki na Ćwilin
Zdecydowanie najkrótszym i najszybszym, ale za to najbardziej wymagającym jest niebieski szlak prowadzący z Gruszowca. Samochód można zostawić na parkingu Baru pod Cyckiem, znajdującym się przy DK28, a niewielką opłatę uiścić w samym barze. Wybierając tę drogę do przejścia, a właściwie podejścia mamy 2km. Dla widoków warto się zasapać po drodze😉


Drugi szlak w kolorze niebieskim prowadzi na Ćwilin z Jurkowa. Suma podejść wynosi 540m i rozłożona jest równomiernie na odcinku 4km. Bardzo fajna trasa dla rodzin z małymi dziećmi, której zwieńczeniem może być piknik na Polanie Michurowej z pieczeniem kiełbasek w wyznaczonych miejscach. Zmotoryzowanym polecam bezpłatny parking gminny w Jurkowie. Można stąd również ruszyć na Mogielicę.


No i został szlak żółty, prowadzący z centrum Mszany Dolnej, którego długość w obie strony wynosi 19km. Z uwagi na dystans i iście letnią temperaturę nie do przejścia dla Lucky’ego, dlatego ruszam tylko z Hugo.
Szlak żółty
Samochód zostawiam na dużym parkingu przy placu targowym w Mszanie Dolnej, który we wtorki i piątki zamienia się w targowisko, ale nie w środę – miejsca jest pod dostatkiem. Następnie przy Urzędzie Miasta skręcam w prawo. Tu znajduje się tabliczka informująca o czasie przejścia na Ćwilin (4 godziny).
Po przejściu kilkudziesięciu metrów wzdłuż Mszanki, szlak skręca w lewo i prowadzi drogą dojazdową do znajdujących się tu domów, po minięciu których wychodzimy na skąpane w słońcu łąki.

Stąd roztacza się widok na Masyw Lubonia Wielkiego i Szczebla, patrząc na zachód oraz Masyw Lubogoszcza na NNW.


Po przejściu ok. 2km na chwilkę chowamy się w cieniu drzew, gdzie Hugo wykorzystuje kałużę do schłodzenia się, by następnie wyjść na jedną z polan znajdujących się nad Łostówką, z widokiem na królową Beskidu Wyspowego – Mogielicę.



Na szczęście przed nami wejście do lasu, którego strzeże kwitnąca czeremcha, a zapach której unosi się w powietrzu.


Po godzinie marszu dochodzimy do Czarnego Działu, wzniesienia o wysokości 673m.n.p.m., gdzie obok tabliczki znajduje się – tradycyjnie dla Beskidu Wyspowego – ławka. Ta imieniem Andrzeja. Naprzeciw ławeczki znajduje się stoliczek oraz miejsce na ognisko. Wykorzystuję to miejsce na uzupełnienie płynów. PS. pętla zdobiąca moją szyję to nic innego, jak smycz Hugusia🙂


Ruszamy dalej w stronę szczytu Ćwilina mijając po drodze imponujące mrowisko.


Ścieżka prowadzi teraz na odcinku 1,5 km przez las, w którym Hugo zażywa kąpieli błotnych, a po wyjściu z którego wyłania się znów Masyw Lubogoszcza.


Przed nami najbardziej wymagający odcinek szlaku, gdzie na odcinku 2,2-2,3km trzeba podejść ok. 350m. Prowadzi węższą, niż do tej pory szliśmy, kamienistą ścieżką leśną. W rzeczywistości nie wygląda to tak strasznie, jak na profilu, który załączam wraz z mapą na dole wpisu.


Na wysokości prawie 1000m.n.p.m. poziomice „wypłaszczają się”, a ścieżka wychodzi już na Polanę Michurową, prowadząc nas prosto na szczyt Ćwilina. Czas przejścia, idąc stałym tempem, wyniósł 2,5h.


Ćwilin i Polana Michurowa
Polana Michurowa jest podszczytową polaną rozciągającą się na południowo-wschodnich stokach Ćwilina i jest jedną z największych polan Beskidu Wyspowego. Tak, jak wiele innych karpackich polan była niegdyś miejscem wypasu kóz i owiec zapoczątkowanym w XV wieku przez Wołochów, a utrzymującym się jeszcze do drugiej połowy ubiegłego stulecia. Obecnie polana ulega samoistnej sukcesji w wyniku zarastania i zakrzewiania borówkami oraz samozalesiania.


Jednak to, co jest w niej najpiękniejsze to roztaczający się z niej widok. Przy dobrej pogodzie widać szczyty Beskidu Wyspowego (m.in. Mogielicy, Jasienia na wschodzie oraz Lubonia i Szczebla na zachodzie), grzbiet Gorców od Kudłonia przez Turbacz i Obidowiec, a przy bardzo dobrej pogodzie odległe pasma Beskidu Sądeckiego, Magury Spiskiej, Wielkiej Fatry i Beskidu Żywieckiego z Pasmem Babiogórskim i samym Diablakiem.



Dziś mam to szczęście, że cała Polana Michurowa jest do mojej wyłącznej dyspozycji! Rozsiadam się wygodnie niczym pani na włościach i kontemplując widoki ogarnia mnie wewnętrzny spokój. Uwielbiam ten stan. Podobne wrażenie wywierał na mnie, lata temu, majestat Tatr i Zamku Królewskiego na Wawelu, gdy jeszcze obydwa te miejsca nie były tak oblegane, a ja w ciszy mogłam poczuć swoją „maleńkość” na tle natury i historii. Tak jest i teraz.

Spędzam tu prawie godzinę, w czasie której nikt się nie pojawia. Gdy Hugo odpoczywa w cieniu, ja niczym żmija, na które swoją drogą trzeba już teraz uważać wygrzewam się w słońcu. Baterie naładowane, pora wracać.

Wracam dokładnie tą samą drogą, rozkoszując się jeszcze widokami zanim wejdę na leśną ścieżkę. Hugo, który podąża przede mną wykorzystuje każdy moment, by odpocząć od słoneczka, ale ma jeszcze na tyle sił, by nieść patyk do aportowania.




Mijamy znajome już miejsca, by po dwóch godzinach zejść do Mszany Dolnej, w której czeka na Hugo obiecana kąpiel w Mszance🙂




Wycieczka bardzo udana. Przejście 19km w obydwie strony zajęło mi 4,5h plus godzina byczenia się na Polanie Michurowej. Do Książeczki GOT PTTK mogę dopisać kolejne 26pkt.
Dzisiejsza wędrówka to mój prezent urodzinowy dla Huga. Nie kolejna zabawka, którą nikt nie będzie się z nim bawił, a wspólnie spędzony czas. Zawsze mieliśmy ten czas dla naszych dzieci, które teraz, już dorosłe wędrują swoimi ścieżkami, a którymi dzielą się z nami w rozmowie.

