Ma być blisko, ma być szybko, a przede wszystkim fajnie. Tak, by zdążyć na wielkanocne śniadanie🙂 Po krótkim namyśle przychodzi mi do głowy Luboń z Glisnego, tym bardziej, że ostatnio szłam tędy ponad 10 lat temu. Hugo dostaje ciut większą porcję na kolację wzbogaconą suplementami, by raniutko z pustym brzuszkiem pójść na spacer.
Przełęcz Glisne
Przełęcz Glisne położona jest w Beskidzie Wyspowym na wysokości 634m.n.p.m. między Luboniem Wielkim i Szczeblem, a dokładniej Małą Górą znajdującą się w jego masywie. Jest to zarówno bardzo fajny punkt widokowy, jak i miejsce rozpoczęcia wycieczek.
Na przełęczy jestem już z Hugo o 5.30, gdzie zostawiam samochód i kieruję się czerwonym szlakiem w stronę Lubonia oświetlonego brzaskiem słońca.

Nad odległymi Masywami Śnieżnicy, Ćwilina i Mogielicy pomału wstaje słoneczko…


Ruszamy dziarskim krokiem. Przed nami niespełna 2,2km by stanąć na szczycie Lubonia Wielkiego. Przez pierwsze 750-800m ścieżka biegnie leniwie przez łąki, na których widzimy czmychające w popłochu sarenki. Gdy wchodzimy do lasu, poziomice zaczynają się zdecydowanie zagęszczać, a my mamy do podejścia ok. 300m na odcinku kilometra. Budzący się las wygląda cudownie.



Stromszy odcinek trasy prowadzi aż do Skrzyżowania na Luboniu, gdzie czerwony szlak łączy się z żółtym prowadzącym z Rabki-Zaryte przez Rezerwat Przyrody Luboń Wielki, tzw. Perć Borkowskiego. Więcej na ten temat znajduje się w moim wcześniejszym wpisie https://psyjazne.com/2025/03/12/poranny-spacer-na-lubon-wielki/ Od tego miejsca na szczyt już niespełna 200m prostą, szeroką ścieżką.

Luboń Wielki
Luboń Wielki o wysokości 1022m.n.p.m. zaliczany jest do najwybitniejszych szczytów Beskidu Wyspowego. Jest jednym ze szczytów Odznaki Korony Beskidu Wyspowego. Luboń Wielki to również punkt początkowy/końcowy Małego Szlaku Beskidzkiego (MSB). I tak sobie myślę, że pokonując MSB od strony Straconki (Bielsko-Biała), finisz jest naprawdę mocny😉
Na szczycie Lubonia, na platformie widokowej znajdującej się obok schroniska jestem z Hugo kilka minut po 6. Jesteśmy sami. Cudowną ciszę przerywa jedynie coraz głośniejszy świergot ptaków. Właśnie dla takich chwil warto wstać wcześniej, nawet w Święta.


Przez chwilę rozkoszuję się widokami i pomalutku zaczynamy wracać. Dokładnie tą samą drogą. Dochodzimy do Skrzyżowania na Luboniu, gdzie ustawiona jest tablica informująca o Rezerwacie. Swoją drogą, Perć Borkowskiego to piękny, widokowy szlak prowadzący po chyba największym gołoborzu beskidzkim, jednak niedostępny dla czworonożnych turystów.


Tak więc, skręcamy w lewo na szlak czerwony. Miejscami jest on naprawdę stromy, jak na beskidzkie trasy i idąc z psem na smyczy trzeba uważać. Hugo jest już zaprawiony w bojach, a dzięki nauce posłuszeństwa idzie nam się wyśmienicie. Niemniej osoby, które zaczynają dopiero wędrówki w psami lub pieski mają „tendencję” do ciągnięcia na smyczy warto rozważyć wejście na Luboń innym szlakiem, z Rabki lub od strony Naprawy.


Po pokonaniu trudniejszego odcinka docieramy na rozległe łąki, na których Hugo może się wybiegać do woli 🙂

Gdy pomalutku mieszkańcy Glisnego i Tenczyna zaczynają się budzić, my wsiadamy do autka, by wrócić na świąteczne śniadanie. A to smakować będzie jak nigdy🙂
