Hala na Małęj Raczy

Wielka Mała Racza

Posted by

·

Wraz z przybywającym dniem, przybywa kilometrów do przejścia. Tym razem troszkę dalej i troszkę dłużej, bo na pogranicze Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Do tego testowanie różnych sprzętów i produktów mających na celu ułatwienie wędrowania z psem oraz zmniejszenie wagi niesionego plecaczka. A wszystko po to, by niedługo przejść Mały Szlak Beskidzki z psem🙂

Rycerka Górna – start

Po przejechaniu ok. 120km docieramy do Rycerki Górnej i zostawiamy samochód na parkingu przy zielonym szlaku, by ruszyć szlakiem żółtym do Schroniska PTTK na Wielkiej Raczy. Przy szlaku żółtym również znajduje się duży parking strzeżony przez osobliwego pana😉

Pomimo wiejącego wiatru, słońce grzeje na tyle mocno, że chowamy polary do plecaczków i ruszamy. Przed nami 550-metrowe podejście rozłożone na odcinku 5km, co pozwala na utrzymanie równego tempa i delektowanie się widokami.

Dziś po raz pierwszy Hugo idzie na smyczy dopiętej do pasa biodrowego, który mam na sobie. Chcę przetestować to rozwiązanie przed planowanym, dłuższym dogtrekkingiem, a do którego (jak do wielu innych rzeczy) miałam sceptyczne nastawienie. Po przejściu kilkuset kroków zaczynam się przekonywać i zachwalać, wzbudzając tym samym znany mi już uśmiech na twarzy Męża😉 Dodatkową zaletą pasa jest ograniczenie ilości kroków zrobionych przez psa, co jest niezwykle istotne w przypadku dłuższych tras. Hugo, jak każdy inny pies idący luzem pokona o wiele dłuższą trasę niż my, węsząc po drodze co ciekawsze zapachy, a tym samym szybciej się zmęczy. Pas tę swobodę zdecydowanie mu ograniczy, a mi pozwoli na użycie kijków, które też mam ze sobą po raz pierwszy.

Kolejną rzeczą, jaką testujemy są elektrolity dla psów. Wykorzystuję butelkę po wodzie mineralnej, w której noszę zawsze wodę dla Huga i rozpuszczam jedną z saszetek. Przy takiej temperaturze, jaka towarzyszy nam w dzisiejszej wycieczce, sama woda to za mało. Zresztą, my też mamy elektrolity. Napojeni tuptamy dalej podziwiając widoki i formacje fliszu karpackiego.

Po około 1,5h marszu dochodzimy do Schroniska PPTK na Wielkiej Raczy, gdzie spotykamy kilkorga turystów, uzupełniamy elektrolity😉 oraz wodę dla psa.

Już teraz widok jest fantastyczny, ale wyjście na platformę widokową znajdującą się na szczycie Wielkiej Raczy, potęguje to wrażenie! Ogromny plus za umieszczenie tablic z rozpisanymi szczytami Małej i Wielkiej Fatry ułatwiającymi ich identyfikację, co przy dzisiejszej widoczności nie jest trudne.

Hala na Małej Raczy

Przed nami odcinek 10km czerwonym szlakiem w stronę Przełęczy Przegibek. Ale jak tu iść dalej, gdy jesteśmy na jednej z najpiękniejszych i największych hal Beskidu Żywiecko-Kisuckiego? Hala leżąca na stokach Małej Raczy, bo o niej mowa, była kiedyś miejscem wypasu owiec. Dziś stanowi miejsce, które wręcz hipnotyzuje roztaczającymi się z niej widokami.

Ruszamy dalej, a patrząc wcześniej na mapę wiemy, że iść będziemy w cieniu lasu i bez większych zejść i podejść. Mijamy najpierw Przełęcz Pod Orłem, z której widać pięknie Halę na Małej Raczy i zmierzamy w stronę Przełęczy Śrubita, gdzie zatrzymujemy się na chwilę, by uzupełnić płyny.

Po przejściu kilkudziesięciu metrów wychodzimy na Halę Śrubita, by raz jeszcze rzucić okiem na Wielką Raczę i bajkową halę.

Dalej, szlak prowadzi leśną dróżką, m.in. nad Rezerwatem Przyrody Śrubita, który utworzony został w roku 1957 w celu ochrony fragmentu pierwotnego lasu jodłowo-bukowego. Przechodzimy również przez potoczki Śrubita i Abramów, w których Hugo może schłodzić łapki.

Maszerując, w ostatniej chwili zauważamy tabliczkę informującą o zdobyciu kolejnego szczytu – Jaworzyny. Prawdę mówiąc, naszą uwagę i oczywiście Huga, przykuwają odgłosy wydawane przez lisa, bądź rysia. Nie jesteśmy ekspertami w tej dziedzinie, więc pewności nie mamy, wiemy jedynie, że są to jedni z „mieszkańców” regionu. Następnie zdobywamy Kikulę, z której schodzimy w kierunku Przełęczy Przegibek.

Na Przełęczy schodzimy z czerwonego szlaku, którym idąc dalej doszlibyśmy do Wielkiej Rycerzowej, na rzecz koloru niebieskiego prowadzącego do Schroniska PTTK na Przegibku.

Do schroniska nie wejdziemy z psem, natomiast wygodnie możemy się rozsiąść przy stołach ustawionych na zewnątrz. Zamawiamy naleśniki z serem, a Hugo dostaje wysokoenergetyczny przysmak i elektrolity.

Rycerka Górna – meta

Po chwili odpoczynku ruszamy zielonym szlakiem, który sprowadzi nas na parking, gdzie zostawiliśmy samochód. Co prawda przechodzi mi jeszcze przez głowę pomysł, czy by nie wejść na Bendoszkę Wielką, ale w spojrzeniu Męża nie widzę entuzjazmu podobnego do mojego, a Hugo biegałby między nami tracąc niepotrzebnie siły, gdybym poszła sama…

A propos psiego przysmaku, nie wiem do końca co w nim jest, ale wyzwolił nowe pokłady energii w Hugusiu, który po przejściu 18km wyraził chęć aportowania przynosząc patyk 😀

Zejście zielonym szlakiem zajmuje 3,5km i prowadzi miejscami wąską i krętą ścieżką, dającą równocześnie możliwość spojrzenia na trasę, którą się pokonało wcześniej.

Wycieczka bardzo udana! Przeszliśmy 20km w 7h, wliczając wszystkie postoje. Trasa przepiękna, żele energetyczne i elektrolity przetestowane, podobnie jak pas do biegania/dogtrekkingu z psem. Książeczka GOT PTTK uzupełniona o nowy wpis, pieczęcie i punkty do „małej brązowej”. Hugo spisał się na medal, a czas spędzony na powrocie do domu pozwolił mu na odzyskanie sił na tyle, by pobiec do ogrodu po piłeczkę 😀