łopień

Przedpołudniowy Łopień

Posted by

·

Misterny plan dzisiejszego spaceru z Hugo pojawił się w mojej głowie wraz z pierwszym brzaskiem, gdy jako jedyni ze wszystkich domowników byliśmy już wyspani. Szybki poranny obrządek, jeszcze szybszy rzut oka na zawodowe sprawy i możemy jechać. Koło południa powinniśmy być z powrotem🙂

Przełęcz Rydza-Śmigłego

Miejscem, w którym zaczniemy i skończymy dzisiejszy spacer jest Przełęcz Rydza -Śmigłego (694m.n.p.m.) w Beskidzie Wyspowym, która rozdziela masywy: Łopienia i Mogielicy. W czasach PRL-u nazwa przełęczy, z przyczyn wiadomych, zmieniona została na Przełęcz Chyszówki, by w 1990r. powrócić do pierwotnej nazwy. Na przełęczy znajduje się Pomnik Spotkania Pokoleń (krzyż i kamienny obelisk upamiętniające walki Legionów Polskich dowodzonych przez Edwarda Rydza-Śmigłego), a także parking, na którym zostawiamy samochód. Przez przełęcz przebiega zielony szlak, którym na południe dotrzemy na Mogielicę i dalej, a w kierunku północnym – na Łopień, przez Dobrą, na Śnieżnicę. Jest jeszcze szlak czerwony prowadzący z Przełęczy Rydza-Śmigłego do Słopnic. Dziś idziemy na północ.

Według informacji na tabliczkach, droga na szczyt Łopienia powinna nam zająć godzinę, ale z doświadczenia wiem, że uwiniemy się szybciej. Szlak prowadzi przez las i nie należy do tych zapierających dech w piersiach. Ani ze względu na różnicę wysokości jaka jest do pokonania (suma podejść ok. 250m), ani ze względu na widoki. Moją uwagę przykuwają odsłonięcia fliszu karpackiego, z którego zbudowane są Beskidy, a Hugo dostaje odpowiedzialne zadanie „robienia za skalę”😉

Łopień. Polana Jaworze.

Rozległy Masyw Łopienia ma przebieg SW-NE i wyróżnia się na nim trzy szczyty: Łopień/Łopień Zachodni (961 m.n.p.m.), Łopień Środkowy (950 m.n.p.m.) oraz Łopień Wschodni (805m.n.p.m.). Dawno temu grzbiet Łopienia był jedną wielką halą, na której tętniło życie pasterskie. Obecnie, praktycznie w całości porośnięty jest lasem, a po dawnej hali ostały się cztery polany: Cechówka, Jaworze, Myconiówka i Zawadówka. Dziś jesteśmy na najwyższym szczycie Łopienia, na największej z polan: Jaworze.

Jesteśmy zupełnie sami. Jedyne co nam towarzyszy to promienie marcowego słońca i coraz głośniejszy śpiew ptaków. Właśnie dla takich chwil warto odłożyć obowiązki, od których i tak nie uciekniemy…Mówiąc językiem Kubusia Puchatka, teraz jest czas na robienie niczego🙂

owczarek-staroniemiecki

Przechodzimy kawałek dalej, na polankę Widny Zrąbek, z której roztacza się fantastyczny widok na Ćwilin i Śnieżnicę oraz Lubogoszcz, na drugim planie.

polana widny zrąbek

Poza polanami, Łopień posiada największą wśród masywów Beskidu Wyspowego liczbę jaskiń, w tym największą – Jaskinię Zbójecką. Z uwagi na jedno z największych stanowisk jednego z gatunków nietoperzy, jaskinia ma status pomnika przyrody. Jeszcze inną atrakcją Łopienia są Bagna Łopieńskie, w których według podań, topiono ciała samobójców.

Z Łopieniem związane są również inne legendy, jak chociażby ta, która mówi, że wielkolud Łopień był mężem Mogielicy. Jest i opowieść o „nibydziadzie”, który zbierał na polanach kamienie i wytapiał z nich złoto…Tak więc zanim zaczniemy schodzić na Przełęcz Rydza-Śmigłego, jeszcze raz przejdziemy przez Jaworze. A może też znajdziemy takie kamienie?

Refleksje

Podczas dzisiejszego spaceru, jedna z bliskich mi Osób zadała pytanie, czy nie za bardzo uzależniam się od wypadów z Hugo? Jak większość uzależnionych wyprę się twierdząc, że nie widzę problemu. Bo go nie ma. Po pierwsze dlatego, że nie cierpi z tego powodu moja Rodzina. Przed każdym wyjściem w góry proponuję, aby było ono wspólne. Po drugie, powiedziałam sobie, że bez względu na obowiązki: domowe i zawodowe, przynajmniej raz w tygodniu muszę zrobić coś dla siebie. A ta forma relaksu odpowiada mi najbardziej. Po trzecie, każdy potrzebuje mieć coś dla siebie. Mąż jeździ na motorze, Dzieci chodzą na siłownię i sztuki walki, ja – włóczę się z psem. Po czwarte, nie musimy wszyscy wszystkiego robić razem. Za to jak ciekawie jest, gdy wieczorem każde z nas ma coś innego do opowiedzenia. Okazuje się wówczas, że to, co robimy z osobna, łączy nas najbardziej. W rozmowie. W byciu ze sobą.

Niestety przyszło nam żyć w ciekawych czasach, na które często, my malutcy, nie mamy wpływu. Tym bardziej powinniśmy realizować swoje marzenia i rozwijać pasje, którymi możemy dzielić się z bliskimi. Tego życzę Wam wszystkim!

A teraz jeszcze szybciutko schodzimy. Schodzimy dokładnie tą samą drogą, w jeszcze krótszym czasie, niż wyszliśmy. Ostatni rzut oka na Mogielicę i wracamy. Cały wypad, z prawie przepisowymi dojazdami, przejściem, byczeniem się i poszukiwaniem kamieni, które możemy zamienić w złoto, zajął nam niecałe 4 godziny. A ja już wiem, że jak będę mieć więcej czasu, to zrobię sobie taką pętelkę Masywem Łopienia🙂