owczarek staroniemiecki

Wagary w Chochołowskiej

Posted by

·

Pierwszy dzień wiosny zobowiązuje, więc idę z Hugo na wagary. A skoro wagary, to ma być na luzie. Bez podejść, bez czasów, bez spiny. Wybór pada na Dolinę Chochołowską, która jest jedynym w polskiej części Tatr miejscem, gdzie można wejść z psem. Poza tym, to ostatni dzwonek zanim ruszy „sezon na krokusy” i tysiące odwiedzających.

Tatry sentymentalnie

Zapinam Huga i siebie w pasy, włączam ulubioną muzykę i ruszam. Jadąc uświadamiam sobie w jak fantastycznym momencie życia jestem. Ja nie muszę. Ja mogę robić to, co kocham. Mogę się włóczyć z psem wiedząc, że gdy wrócę do domu będą w nim moi wspaniali Faceci🙂 Widząc na horyzoncie Tatry przypominam sobie, że moja przygoda z nimi zaczęła się gdy miałam 2,5 roku. Wtedy Rodzice zabrali mnie na pierwszą wycieczkę do „moka”, oczywiście na piechotę. Miłości i szacunku do gór nauczyła mnie Mama ze swoim Bratem i Jego Rodziną i tak rokrocznie jeździliśmy na wakacje do Kościeliska, które było naszą bazą wypadową na wycieczki w Tatry Zachodnie i Wysokie. Potem w Tatry pojechałam z przyszłym Mężem, by w końcu odkryć je razem z dziećmi. Jestem pewna, że gdyby Mama żyła, nie musiałabym Jej namawiać na dzisiejszy wypad🙂

Samochód zostawiam na jednym z parkingów na Siwej Polanie i zanim wejdę na teren TPN-u już odczuwam pewien niesmak. Ilość budek-kramików ze wszystkim jest dla mnie zatrważająca. Uspokaja mnie widok Czerwonych Wierchów i Giewontu.

Dolina Chochołowska

Wchodzę z Hugo na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, do Doliny Chochołowskiej, która jest największą i najdłuższą doliną nie tylko Tatr Zachodnich, ale w ogóle polskiej części Tatr. Jej powierzchnia wynosi ponad 35km2, a długość ok. 10km. Dolny odcinek doliny, od Siwej Polany tworzy głęboki wąwóz z dwoma przewężeniami, zwanymi bramami: Niżnią i Wyżnią Bramą Chochołowską. Natomiast górna część doliny „rozgałęzia się” na trzy: Dolinę Starorobociańską, Dolinę Chochołowską Wyżnią i Dolinę Jarząbczą.

Ostatnimi laty Dolina Chochołowska, a właściwie Polana Chochołowska, zasłynęła dywanami z krokusów i tysiącami ludzi przyjeżdżającymi specjalnie z całej Polski, by je zobaczyć. Ale kiedyś znana była z działalności górniczo-hutniczej, która prowadzona była od XVI do połowy XIX stulecia. Nawiązaniem do tego jest choćby nazwa Polana Huciska znajdująca się w obrębie doliny.

polana huciska

Idąc dalej zbliżamy się do miejsca, w którym odchodzi jedno ze wspomnianych ramion: Dolina Starorobociańska (czarny szlak), z której można odbić przez Przełęcz Iwaniacką, żółtym szlakiem do Schroniska PTTK na Hali Ornak i Doliny Kościeliskiej oraz Tomanowej. Z samej przełęczy prowadzi zielony szlak na Ornak, a jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku można było z niej zdobyć Kominiarski Wierch.

Dolina Chochołowska, dzięki dużej powierzchni polan i hal, znana była również z wypasu owiec i bydła. Budowano wówczas wiele bacówek i szałasów, które obecnie są obiektami zabytkowymi.

Polana Chochołowska

Zwieńczeniem górnej części Doliny Chochołowskiej jest Polana Chochołowska będąca największą polaną polskich Tatr. Znajduje się na niej schronisko, do którego dochodząc znajduję pierwsze krokusiki.

Stojąc na polanie podziwiać można m.in. Grzesia, Wołowiec, Jarząbczy Wierch i Chochołowskie Mnichy.

Siadam z Hugo na tarasie schroniska napawając się widokami. Nie dziwię się, że Tatry stały się „muzą” młodopolskich poetów i malarzy. Ale to nie są te Tatry, które pamiętam gdy byłam małą dziewczynką. To nie są też te schroniska, w których trzeba było uważać, by nie zaplątać się w liny czy inne „łojarskie szpeja”. Nie osądzam. Z jednej strony cieszy fakt, że góry stały się popularne i dostępne dla wielu osób, ale ja chyba jednak pozostanę przy wspomnieniach z dzieciństwa…