Turbacz – najwyższy szczyt Gorców, 1310m.n.p.m. W Dzienniku podróży do Tatrów Seweryna Goszczyńskiego znajduje się taki wpis: „Widok z Turbacza na wszystkie strony przecudny, obszarem, który zajmuje i bogactwem rozmaitości. Nie miałem jeszcze w swym życiu podobnego widoku”. To co, idziemy się przekonać?

Na Turbacz idę nie po raz pierwszy, Hugo zresztą też. Ale niedawno sobie uświadomiłam, że nigdy nie byłam na Turbaczu zimą. Dziś ostatni dzwonek, a właściwie ostatni dzień astronomicznej zimy. Dzisiaj znów idę tylko z Hugo. Podczas gdy męska część domowników walczy z infekcją w domowym zaciszu, ja walczę w górach. No cóż, w końcu Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus…Poza standardowym wyposażeniem plecaczka w mapę, wodę i chrupy dla Hugo, herbatę, banana i czekoladkę dla mnie, mam milion chusteczek i sporą porcję dobrego humoru🙂
Ruszamy z Hugo z Obidowej zielonym szlakiem w stronę Bukowiny Obidowskiej. To praktycznie najbardziej stromy odcinek na całej trasie. Mnóstwo śniegu, leciutki mrozik i słońce. I cisza. Po przejściu niespełna 2km dochodzimy do Bukowiny Obidowskiej, gdzie jest skrzyżowanie z czarnym szlakiem prowadzącym z Klikuszowej w stronę Turbacza, a na który wchodzimy.


Czarnym szlakiem idziemy 3km do Bukowiny Miejskiej po drodze mijając Polanę Piszczałową, z której rozpościera się widok m.in. na Obidowiec (będziemy na nim wracając), a na południe – widok na Tatry.



Bukowina Miejska to kolejne skrzyżowanie szlaków. Tym razem do czarnego dochodzi żółty, który prowadzi bezpośrednio z Kowańca – Nowy Targ do Schroniska PTTK na Turbaczu. W miejscu tym, oprócz tabliczek informacyjnych znajduje się Kapliczka Myśliwych.

Praktycznie zaraz po wejściu na żółty szlak, którym podążać będziemy jeszcze 3,5km z naprzeciwka nadbiegają dwa radosne pieski w typie labradora. Hugo na ich widok nie jest aż tak radosny, a ja desperacko wypatruję opiekunów. Bez skutku. Pieski mają obroże, wyglądają na zadbane. Po upływie paru minut, w czasie których Hugo ustawił towarzystwo, jedyne co przychodzi mi na myśl to opublikować post na jednej z grup FB. Psiaki mają coś na obrożach, ale nie mam szans zbliżyć się do nich w obecności Huga. Tak więc, ruszam z trójką psów do schroniska licząc, że może tam znajdziemy właścicieli.




Na Polanie Rusnakowej, na końcu której znajduje się Kaplica Matki Boskiej Leśnej Królowej Gorców, każdy z piesków ma już swój patyk, a ja chwilę spokoju.


Zatrzymujemy się na chwilkę na Długich Młakach, by podziwiać panoramę Tatr. Tu też dochodzą szlaki: zielony z Długiej Polany, czarny z Ostrowska i niebieski prowadzący z Łopusznej.

Jeszcze parę kroków i dochodzimy do Schroniska PTTK na Turbaczu. Ale zanim wejdziemy spoglądamy na Halę Długą, która już leży na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego i widoczną w oddali Mogielicą, na zboczach której rozciąga się Polana Stumorgowa.



Schronisko PTTK na Turbaczu
Schronisko PTTK na Turbaczu im. Władysława Orkana jest jednym z większych schronisk turystycznych, oferującym aktualnie 110 miejsc noclegowych. Gdy nasze dzieci były małe, mieliśmy taką swoją tradycję, że rokrocznie jesienią przychodziliśmy właśnie do schroniska na Turbaczu, czasem korzystając z noclegu. Dokładnie tę trasę, którą pokonuję dziś ostatni raz pokonaliśmy z dziećmi 12 albo 13 lat temu.
Schronisko PTTK na Turbaczu położone jest na granicy GPN i poza wspomnianymi wcześniej szlakami prowadzą do niego jeszcze: żółty z Tymbarku przez m.in. Mogielicę, Jasień, Kudłoń, zielony z Niedźwiedzia i dalej, niebieski z Poręby Wielkiej i dalej, a także Główny Szlak Beskidzki oznaczony kolorem czerwonym. Wszystkie te szlaki, z wyjątkiem fragmentu GSB z Turbacza do Rabki-Zdrój przechodzą przez teren Gorczańskiego Parku Narodowego i są niedostępne dla piesków.



W czasie gdy Hugo odpoczywa przypięty do ławy, ja oglądam obroże naszych towarzyszy. Na szczęście jest tabliczka z numerem telefonu i imieniem pieska. I tu wybucham śmiechem, bo piesek ma na imię Lucky🙂 To chyba jakiś znak, że nie powinnam zostawiać naszego Lakusia w domu. Po rozmowie z właścicielką ustalamy, że sprowadzę pieski na parking w Obidowej, gdzie zostawiłam samochód. Chwila na odpoczynek i ruszamy.
Turbacz, Rozdziele, Obidowiec
Schodzimy, tak jak zamierzałam – czerwonym szlakiem. Ale zanim zejdziemy, to jeszcze najpierw wyjdziemy na szczyt Turbacza (schronisko jest poniżej). Wracając do słów Seweryna Goszczyńskiego, które przytoczyłam na początku, potwierdzam – widok przecudny! Na południe – Tatry, na zachód – pasma Babiej Góry i Pilska, na północ – panorama Beskidu Wyspowego.




Przed nami ok. 6km czerwonym szlakiem, który prowadzi granicą GPN. Po drodze mijamy Rozdziele, Obidowiec i kilku turystów. Niestety są i tacy, którzy zwracają mi uwagę, że psy idą bez smyczy😦 No cóż, nie zakładałam, że wyjdę z jednym psem, a wrócę z trzema. Idziemy, podziwiamy widoki i dochodzimy do Schroniska PTTK na Starych Wierchach.




Gdy ja z Hugo popijam przed schroniskiem herbatkę, Lucky i Czaruś zabawiają innych turystów. Przed nami ostatni, 1,5km odcinek zielonym szlakiem do Obidowej. W umówionym miejscu na parkingu czekają już opiekunowie nowych kolegów Huga.
Wycieczka bardzo udana. Ja „zaliczyłam” Turbacz zimą, Hugo miał towarzystwo, a błąkające się pieski trafiły bezpiecznie do swojego domu. Przejście prawie 17km trasy, wraz z wszystkimi postojami i przygodami zajęło nam 5,5h. Ciekawe, co na to moja infekcja? Ale to okaże się w piątek😉

