Morza szum, ptaków śpiew, pusta plaża pośród drzew…Tak pięknie może być nie tylko w piosence z repertuaru Czerwonych Gitar, ale także późnym latem w osadzie Łasin Koszaliński we wsi Tymień niedaleko Ustronia Morskiego, do którego można przespacerować się właśnie plażą. Oczywiście, psyjazną🙂
Kolorowe Bullerbyn – w skandynawskim stylu
Każdy kto czytał książkę autorstwa Astrid Lindgren o przygodach gromadki dzieci, na pewno widział oczami wyobraźni śliczne malutkie domki z tytułowego miejsca, w którym to rozgrywała się akcja powieści. Czytając jako dziecko, czy później naszym chłopcom Dzieci z Bullerbyn nie przypuszczałam, że wiele lat później sama znajdę się w otoczeniu niemal identycznych, jak w książce, domków.


Osada Kolorowe Bullerbyn to kilka domków, z których każdy posiada swój własny, szczelnie ogrodzony teren, który jest do dyspozycji gości i ich psiaków. Nazwa zobowiązuje, więc całość zaprojektowana i urządzona została w skandynawskim stylu, który urzeka swoją prostotą i minimalizmem.
Domek przeznaczony dla 4-5 osób, z dwoma sypialniami na piętrze, łazienką, salonikiem z jadalnią i w pełni wyposażoną kuchnią na dole. Do tego niewielki tarasik, na którym można pracować lub nadrabiać zaległości czytelnicze. Pojechaliśmy tylko z Hugo, więc miejsca mieliśmy pod dostatkiem🙂


Już nie ma dzikich plaż…
To prawda, o takie coraz trudniej, ale właśnie w okolicach Łasina Koszalińskiego można jeszcze taką znaleźć. Plaża w Pleśnej, bo o niej mowa, zachwyca nie tylko pięknem natury, ale także ciszą i spokojem, które dla nas są wartościami nadrzędnymi. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wypoczynek. Co prawda byliśmy w połowie września, czyli po sezonie wakacyjnym, ale z tego co wiem, również w miesiącach letnich Plaża w Pleśnej nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem wczasowiczów, a to z uwagi na brak „plażowej infrastruktury” niektórym niezbędnej do wypoczywania…
Z Kolorowego Bullerbyn dojście na plażę wynosiło około kilometra. Codziennie rano chodziłam tam z Hugo przywitać wschód słońca. O tej porze praktycznie mieliśmy plażę wyłącznie do swojej dyspozycji🙂

Idąc z kolei plażą około 3 km w przeciwnym kierunku dochodziło się do Ustronia Morskiego – miejscowości letniskowej z kąpieliskiem i przystanią morską. Jak w większości nadmorskich miejscowości wypoczynkowych, tak i tu można było spotkać na każdej uliczce mniejszą lub większą smażalnię ryb.
Po jednym słonecznym dniu, resztę pobytu przemierzaliśmy plaże w ubraniach przeciwdeszczowych wdychając jod, a jedynym uczestnikiem wyjazdu, który odważył się zażywać kąpieli morskich był oczywiście Hugo🙂
Pojechaliśmy również do położonego ok. 20 km na zachód Kołobrzegu, zdecydowanie bardziej gwarnego i komercyjnego, gdzie w jednej z restauracji, do której bez problemu można było wejść z psem, zjedliśmy przepysznego, świeżutkiego śledzika.
Kolorowe Bullerbyn to miejscówka dla wszystkich, którzy cenią sobie ciszę i spokój i pewnie dlatego czuliśmy się tam dobrze. Poza słodkim lenistwem, długimi spacerami i chłonięciem książek, nie działo się za wiele. Ale może właśnie o to chodzi w wypoczynku…Choć sama pewnie nie powrócę tam w najbliższej przyszłości, polecam to miejsce wszystkim psiarzom. A ubiegając pytanie dlaczego nie? odpowiem, że linia brzegowa Polski (wliczając Zalew Szczeciński i Wiślany) wynosi ponad 750km, a Morza Bałtyckiego ponad 8000km – więc jest co zobaczyć!
